Bardejów - po słowacku Bardejov - to śliczne małe miasteczko w Kraju Preszowskim
tuż za granicami Polski.
To klasyczne cittaslow - choć chyba do tego związku nie należy - ale powinno i ja tak Bardejów traktuję. tu nie ma się gdzie i po co spieszyć, a jak ktoś się spieszy to znaczy że ... ale o tym, na końcu.
Jedziemy ze Zdyni - raptem dwadzieścia parę kilometrów - do tego malowniczymi górskimi terenami. Bardejów znamy świetnie byliśmy tu nie raz, ale tym razem chodzi o to by pokazać go Miłoszowi. inna miasto, inne napisy, nieco inaczej wszystko urządzone, wreszcie nieco inny język, zrozumiały ale jakiś taki "nie nasz" ;-)
Niech się przyzwyczaja.
Poza tym, zimą jeszcze tu nie byliśmy.
Parkujemy na placu przed (likwidowana już) Hipernovą - bliżej centrum parkowanie jest płatne - zresztą to bezsens parkować bliżej skoro można się przespacerować dwieście metrów - ale widać mentalność samochodziarzy jest taka sama na całym świecie.
My idziemy spacerkiem.
Dookoła starego miasta straszą "nowoczesne" czytaj pokomunistyczne potworki, łaskawie je pomijam - doprawdy kiczowaty pomnik (i tak dobrze że przenieśli z bardziej eksponowanego miejsca przy baszcie północnej - no chyba że pomyliłem z jakimś innym słowackim miastem) z radziecką armata p-panc jako obiektem głównym, nie zasługuje na byt w tak uroczym miejscu.
ps. nie pomyliłem sprawdziłem - była tam przed basztą północną
Ale już samo centrum - czyli stare Miasto otoczone murami, lub obiektami w miejsce murów wstawionymi tak by zachować ich kształt...
Doprawdy śliczne.
Mostek zakochanych w wersji dla inteligentnych.
Miałem okazję uczyć Miłosza trzech języków na raz - zadziałało.
A to spuścizna mody lat 70'ych - raz na dekadę zmieniają plakaty i fajno jest...
zdaje się jak byłem tu pierwszy raz (jeszcze z paszportem) powieszono tu "przodowników pracy" - ale tego nie mam już gdzie sprawdzić. O blogu mi się wówczas ani nie śniło.
Jeden z ciekawszych bardejowskich zabytków - szczerze mówiąc liczyłem ze będzie już odrestaurowany.
To pierwsza w Bardejowie drukarnia!!!
Jako miłośnik książek, folderów, i ogólnie tego co zadrukowane (nawet jeśli pogardzam jakimś szmatławym piśmidłem lub gazetą, to tylko dlatego co piszą i stąd przemożna chęć oklepania kilku redaktorom masek, bo swoimi wydalinami kalają tak wspaniałą rzecz jak druk)!
W każdym razie miejsce dla mnie quasi sakralne (za pleckami mam bazylikę św Egida) i mam nadzieję że ogniki które widziałem u Miłosza po przeczytaniu tej tablicy, przerodzą się w szczera miłość do tego co wydrukowane, ze szczególnym uwzględnieniem książek.
O i jest św. Egid - czyli po naszemu Idzi - a na pierwszym planie dynamiczna barokowa figura św. Floriana (tak dynamiczna, że gdybym nie wiedział że to najprawdopodobniej Florian, bo któż by inny miasto od ognia chronił, to bym mógł błądzić).
Wschodnia pierzeja
i ratusz.
Zamek z lodu
Na południowej pierzei - nocą jest iluminowany - myślę że świetny pomysł...
Nieodzowna dawka czarnego humoru - to oczywiście szyderstwo z manii ogólno europejskiej - traktowania średniowiecza jako okresu gdy ludność w przerwach między zarazami, zajmowała się gównie obcinaniem sobie głów i torturami...
Dlatego tak wdzięczny jestem władzom Tarnowa, że u nas jakiś cholernych dyb czy pręgierza nie ustawili... no fakt - mamy "dół złoczyńców" - ale to autentyk a nie kiczowata makieta.
W samym rogu, nieco po lewej, czyli na wschodniej pierzei mamy informację Turystyczną - polecam!!!! Masa ciekawych rzeczy i sporo gratisów na pamiątkę.
Uroki zimowej pory - stragany pozamykane, ludzie przebiegają przez rynek, w zasadzie to wieje jak głupie - idzie południowy wiatr, a to znaczy że tu będzie wilgotnie i zimno a nam w Polsce zrobi się ciepło - piszę o tym na moim drugim blogu
rzygacz
Polichromie od lat nie odnawiane - nie wiem czy brak im funduszy, czy są jakieś inne przyczyny...
Synagoga Bikura Cholima (tak się nazywał fundator) wybudowana w 1929 roku - w Bardejowie jest więcej pamiątek pożydowskich.
Cerkiew greko-katolicka - niestety nie udało mi się ustalić wezwania.
I jej ikonostas...
Chaotycznie - ale tak sobie spacerujemy... tu znów mostek nad fosa miejską i w fosie amfiteatr. Ciekawy pomysł. Nie powiem.
Tylko że zamioast niespiesznego spaceru cittaslow - mamy coraz częściej citta speed - usiłując przebiec najbardziej "przewietrzone" części miasta.
Wieje coraz mocniej.
Za to widoki coraz ładniejsze - większość chmur przegoniło nad Magurę i niebo z szarego zmienia powoli barwę na białe... nie łudzę się - zaraz znów nawieje kolejnego stratocumulusa.
Ale wilk ciągnie... już we łbie roją się plany wędrówki - ale nic z tego - jestem tu z najbliższymi i mam wobec nich obowiązki.
Uliczna wystawa poplenerowa - takie drobne ciekawe rzeźby rozstawione są w różnych punktach miasta.
podcienia w bocznej uliczce.
Jedna z bram.
Znów ratusz, ale z innego ujęcia - na pewno bardziej fikuśny niż ten tarnowski.
Dom masoński.
przynajmniej na to wskazuje symbolika.
Choć - to ostentacyjne prezentowanie tajnej symboliki
Zdaje się sugerować - iż zamiast z masonerią mamy do czynienia z klubem towarzyskim
za masonerie przebranym, najprawdopodobniej po to by żony nie wściubiały nosów w męskie zabawy. ;-)
Kolejna porcja pamiątek po Żydach.
Suburbium - czyli "przedmieście" - powiedzmy szczerze - getto żydowskie - i taka uwaga - to nie Polacy, czy Słowacy zamykali Żydów w gettach - ale oni zamykali się w nich sami!
Miejsce skąd wywożono ludzi na śmierci - być może też tu do nich strzelano. Nie jestem w stanie odczytać napisu na pomniku, a teren jest zamknięty.
Na koniec zagadka - kto trafi temu postaram się o jakis upomionek (albo stawiam kawę, gdy do Tarnowa zawita) na poniższym gif'ie najbardziej przezemnie upragniona karteczka w Bardejowie - co to jest?!
