Showing posts with label Bacówka. Show all posts
Showing posts with label Bacówka. Show all posts

Friday, September 23, 2016

Z Lubaszowej Na Brzankę

Wreszcie udało mi się tu moich wyciągnąć. Mikołaj na wypadzie harcerskim, więc sami z Miłoszem, ale dobre i to.
Lubaszowa to niewielka miejscowość, położona u stóp pasma Brzanki na uboczu od drogi Tarnów Krynica, w zasadzie nic tam szczególnego nie ma, poza malowniczo położnym ośrodkiem nowicjatu redemptorystów 

Natomiast jest pasmo górskie, pokryte lasami, z pięknymi widokami , stanowiące świetny teren spacerowy, lub na dłuższe rajdy, np w kierunku na Liwocz czy Swoszową, albo Golankę  i Gromnik. 

Przede wszystkim chcę pokazać Marzence przecudnej urody figurę Marii nad oczkiem wodnym na terenach rekolekcyjnych redemptorystów, a potem się zobaczy... w miarę chęci i pogody, bo deszczowo było. 

 Owa wyżej wzmiankowana figura. 

 Źródełko św Antoniego. 
Warto zwrócić uwagę na krzyż patriarchalny w ręku świętego.

 Pierwsza stacja drogi krzyżowej w lasach nad Ośrodkiem Rekolekcyjnym
 Taras widokowo spacerowy, z ...
Nie to nie Św. Jan Paweł II !!!
 Widok na dolinę Tuchowa.

Popaduje nie mamy, odwagi zapuszczać się zbyt daleko, ale postanawiamy zejść do Zagacia a potem... się zobaczy ;-)

 Podobno to Chropiatka cuchnąca - ja nie wywęszyłem ale to nic nie znaczy - więcej na makrodrogach
 Ot na Zagaciu przybył zegar słoneczny - ale chwilowo próżnuje bo słońca brak. 
Moim się podobało. 
Wracamy pod redemptorystów, ale zaczyna się pogoda klarować, Marzenka z Miłoszem nabrali werwy. 
Proponuję marsz do bacówki na Brzance i propozycja zostaje przyjęta - no to idziemy. 
 Droga, przyjem,na, lekko wilgotna po deszczu, ale nie błotnista, las przejrzysty, czysty i przyjazny. 
Po drodze w pewnym momencie z daleka dostrzegamy grupę ludzi poruszającą się rytmicznie  i dochodzi nas odgłos... mruczenia? 
Gdy zbliżamy się do siebie - wychodzi na jaw ze to karny oddział nowicjacki wraca z grzybobrania i odmawia różaniec idąc w rytm modlitwy - zapamiętałem ten rytm - muszę wypróbować kiedyś na szlaku - wygląda na to że się sprawdza. 
Pozdrowienia - Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus - odpowiadają równie serdecznie, choć pewnie obecność Marzenki nieco ich z rytmu wybiła... ;-)

 Po drodze pamiątka sprzed stu lat - łuska naboju do mannlichera kal 8 mm 
Nie mogę oczywiście wykluczyć że łuska pochodzi z czasów 2 wojny - co nieco Mannlicherów 8mm Polska posiadała na uzbrojeniu formacji pomocniczych, być może strzelano z tej broni w 39 roku, lub trafiła w ręce partyzantów i walczyła w 44? Ale najprędzej w grę wchodzi maj 1915 roku - ofensywa Gorlicko Tarnowska.
Gdyby udało mi się odczytać wybite na stopce łuski numery to znał bym rok produkcji oraz miejsce powstania tej amunicji - co pozwoliło by na stwierdzenie kiedy walczono - ale niestety - korozja całkiem je zatarła. 

W sumie łuska leżała całkiem na wierzchu, przy samym szlaku - podejrzewam iż została wydłubana spod ziemi podczas prac przy ścince drzewa a następnie wymyta przez deszcze i spłynęła pochyłym w tym miejscu szlakiem. 

 Polana Morgi - jak widać polana to już teraz pojecie bardzo umowne... 
Brzanka zarasta - na jedno cieszy, na drugie... połowy miejsc widokowych już nie ma! Zarosły drzewami powyżej poziomu oczu. 

 Miłosz poszedł w ślady Chucka Norrisa ;-) 

 Ratówki - tu przed 72 lata temu była jedna z baz partyzanckich Batalionu Barbara.
 A Miłosz oczywiście inna trasą, ale za to z jaką satysfakcją.

 Tablica pamiątkowa 

Potem już śmigamy do Bacówki, która jest opodal, prawie na wyciągnięcie reki. 
Opuszczamy wieżę widokową, byliśmy tam kilka razy, a dziś i tak widoki mgliste. 

 We wnętrzu. 

 Czekamy na porcję pierogów ruskich dla Miłosza - robią tu najlepsze pierogi ruskie w całym okręgu, warto przyjechać choćby tylko dla nich! 
 Dziad z babą ;-) 

Jako sie rzekło - pierogi pyszne - wszystkich nie zjadł, to zostało po jednym dla nas i dla m,nie cała cebulka którą je omaszczono... mniam 
Ps. Były na poczekaniu lepione!, nie żadem mrożony prefabrykat! A Ser od miejscowych krów! 
znaczy mleko - ser to potem już miejscowe gospodynie robią.
;-) 

 Schody do Bacówki - nie jest tak obficie udekorowana jak ta na Jamnej, ale i tak nader sympatyczna.

 Chrystus Frasobliwy.

A potem znów wracamy w las i tą samą drogą.
Dało by się zrobić pętlę, ale to z nadłożeniem drogi o kilka/ kilkanascie kilometrów - nie chce ich tak forsować - zresztą nie warto - zbieszą się i nie pójdą Więcej. 

O żesz DRUGA łuska!!! - albo idę śladami jakiegoś detektorzysty, albo mam wybitnego farta i ta ziemia obdarza mnie pamiątkami, w zamian za szczere uczucie z mojej strony. 
Niestety ta sama historia, znaczników na łusce nie udaje się odczytać. 

Miłosz stwierdził ze to "Oko Lasu" - może ma rację?! 
W takim razie, na nas musi patrzeć przychylnie. Niczego nie zniszczyliśmy, nic nie zaśmieciliśmy, niczego nie wypłoszyli. 

Po drodze dochodzimy do jednego z nielicznych już punktów widokowych, zdjęcia nie wyszły, bo albo były niedoświetlone przez ścianę lasu, albo prześwietlone jaskrawym słońcem, które w między czasie wyszło zza chmur - ale wierzcie na słowo - przepiękny widok na dolinę Tuchowa. 
Westchnąłem z zachwytu chwile potem Marzenka i Miłosz, po czy odezwał się w swoim stylu:
"No to skoro już wszyscy powzdychali to możemy iść dalej..."  
I chyba na tym to wędrownicze życie polega... żeby iść dalej. 
Do zobaczenia na szlaku.