Showing posts with label Czarny szlak. Show all posts
Showing posts with label Czarny szlak. Show all posts

Sunday, March 13, 2016

Przegląd trasy

Wreszcie to co lubię - lubię być zwiadowcą, kimś kto idzie pierwszy, oblukać, opatrzeć, skontrolować, przygotować trasę, a potem prowadzić tam innych.

Całkiem przypadkiem, gdy wracałem akurat z Informacji Turystycznej (byłem tam po materiały na temat "ceramicznego szlaku" w Tarnowie i okolicach - ale o tym napisze innym razem) spotkałem wychowawczynię Miłosza i tak od słowa do słowa, jako że nie wypalił kulig z przyczyn oczywistych,  padło że trzeba urządzić dzieciakom wycieczkę i to koniecznie z paleniem ogniska i czy nie znam takiego miejsca, bo pani myślała o  Piotrkowicach. Akurat byłem tam niedawno i z całą pewnością stwierdzić mogę że żadnego takiego miejsca tam nie ma. ale jest Łowczówek i cmentarz wojenny nr 171 i fajny szlak z Pleśnej, i można tam jechać pociągiem, a wrócić autobusem (więc odpada konieczność zamawiania transportu) i tak stanęło.  Ale nie byłbym sobą gdybym tego nie przygotował.

Zatem wyruszam z Pleśnej spod Urzędu Gminy czyli de facto z centrum.

Route 3 428 891 - powered by www.wandermap.net


Teren jest mi świetnie znany - w końcu bez mała się tu wychowałem a stąd pochodzi mój dziadek ze strony mamy i tu spędzałem całe tygodnie wakacji. Zresztą wędrowałem tamtędy niedawno.

 Na początku, na głównym placu miejscowości.
 
 Tablica poświęcona partyzantom AK

 Oraz pomnik upamiętniający walki z czasów II Wojny Światowej.

W chwile potem na wysokości szkoły zaczyna się czarny szlak i nim podążam.
 
 "scinka" ścieżka wydeptana przez okolicznych mieszkańców, pozwalająca zejść ze stosunkowo ruchliwego traktu samochodowego i skrócić drogę o kilkaset metrów, gdyż wjazd poprowadzony jest silnym meandrem. 
 
 Jesteśmy już na górze wzniesienia rychwałdzkiego, a po lewej mamy wzgórze które 102 lata temu bronione było przez Legionistów - tam zmierzamy. 

 Zbliżenie na domek - już niewiele ich zostało, a pamiętam całe połacie takich, a zwłaszcza ich ganki, tak chłodne latem...

Wkrótce zejście z szosy i wędrówka już całkiem polnymi drożynami.

 Przez potok prowadzi mostek, ale zszedłem żeby zrobić fotę.

 A tu już podejście pod wierzchołek wzniesienia. Szlak pięknie i często oznakowany, nie sposób się zgubić. 

 Oryginalne okopy z czasów bitwy. Kilka metrów na północ jest ich pierwsza linia, dostosowana przebiegiem do kształtu terenu. 

 Pomniczek 

 I cmentarz 171

 A nieco z tyłu chatka biwakowa
 Moim zdaniem fajne miejsce na imprezę z dzieciakami - bezpiecznie i jest co po drodze pokazać.
Oczywiści plac na ognisko i na "wygon" też są. 
   

 Przygotowano tu także rekonstrukcję okopów i zasieków, na potrzeby inscenizacji - teraz zalane wodę (pisałem że to była wędrówka w deszczu?), ale tu teren stosunkowo szybko, pomimo gliniasto ilastego podłoża obsycha. 

 A potem szukanie skrótu przez las - za drogą dołożymy jeszcze jakieś trzy, cztery kilometry.
Wiem że skrót istnieje - nawet jest historyczny, bo to fragment ścieżki jaką wojska carskie (bo nie Rosjanie, jak się zwykło pisać) wychodziły do ataku na polskie stanowiska. 
 
 A w lesie już wiosna. 

Odnajduje ścieżkę, wkrótce docieram, do szosy i kieruje się na Pleśną
 A po drodze, jeszcze jeden cmentarzyk. 

 172 Łowczówek.

 Pochówki żołnierzy Armii Carskiej i kilku Cesarsko Królewskiej
Cmentarzyk "okrajany" zachował się już w zasadzie wyłącznie w formie kapliczki, choć spoczywa tu prawie dwadzieścia osób.
 
 I oczywiście "Rosjanie" - tak jak by nie było pośród nich Polaków, Ukraińców, Kazachów... ech te "stereotypy". 

 Cmentarz powstał wokół istniejącej już wcześniej kapliczki, stąd pomimo iż "Rosjanie" byli głównie Prawosławni, to ona sama ma wyraźnie Rzymsko Katolickie oblicze. 

Niedługo docieram do Pleśnej, po drodze.. spotkanie z osobą której nie widziałem ponad dwadzieścia lat - nic się nie zmieniła i choć ma grubo ponad 60 lat, to śmiga pod górę niczym sarna... 
my stond to silne ludzie jesteśmy. 

Thursday, January 8, 2015

Sto lat temu z hakiem czyli - czarnym szlakiem z Pleśnej do Tuchowa

To była jedna z najkrwawszych bitew Legionistów. Hekatomba - czyli dziesiątkowanie, co dziesiąty żołnierz ginie... jak na Legionistów mało! Brygada liczyła wówczas około dwóch tysięcy żołnierzy - wiadomo że jak w każdej formacji 1/4 to służby pomocnicze, nie biorące udziału w walce. Walczyło bezpośrednio (jak szacuję) około tysiąca - straty 128! zabitych zdecydowanie więcej niż potrzeba do hekatomby, 342 rannych.
Ale...
Utrzymali pozycję, po tym jak Rosjanie zaczęli rozrywać front austro-węgierski, to właśnie Legionistów skierowano do łatania w nim dziury, od 22 grudnia, przez całe święta Bożego Narodzenia trzymali pozycje, kontratakowali, zabili mnóstwo Rosjan setki wzięli do niewoli...
czy ich ofiara miała sens? Pomijając już całkowity bezsens wojny, to akurat śmierć Legionistów jako jedyna miała sens - nie walczyli w obcym kraju, nie bili się o nie swoje. Ginęli tu gdzie mieszkali, słysząc w mijanych domach rodzimą mowę, widząc rodzime obyczaje - wielu planowało gdzieś tu się osiedlić... po wojnie...

Właśnie minęło sto lat od tych krwawych wydarzeń. Nawet mam taki fajny stempel pamiątkowy z poczty w Pleśniej.

Route 2 880 585 - powered by www.wandermap.net


Do Pleśnej dojeżdżam autobusem. Przystanek pod Urzędem Gminy, nic rewelacyjnego, tam pomnik i plansze edukacyjne na temat walk partyzanckich, ale o tym innym razem. Za Urzędem, nieco w głębi Poczta, tam kieruję pierwsze kroki, kartka, stempelek i...
Miejsce owiane legenda - mordownia Rotunda - dziś już zamknięta - najstraszliwsza knajpa stąd do Śródziemia ;-). Rany co tam się działo... fajnie powspominać.   


Potem do góry i
Neobarokowy kościół, zbudowany w latach1924-1930 według projektu architekta Franciszka Mączyńskiego. Poświęcony pierwszego listopada.1930 r. konsekrowany przez biskupa Pękalę - 23 maja.1954 r.

 Wnętrze - oczywiście "przez szybkę" - pamiętam w pierwszych rzędach ławki były oznaczane tabliczkami imiennymi - można tam było usiąść ale jedynie pod nieobecność "gospodarza". Dla mnie młodego egalitarysty było to trudne do przyjęcia, z wiekiem zrozumiałem ze miało swój większy sens. Swoista kwatera zasłużonych.

 Zapomniany stary przykościelny cmentarz - obecnie parking - został tylko jeden maleńki fragment, odkąd pochówki urządza się na nowym, położonym niżej i przy drodze.


Czy parking potrzebny? Pewnie tak, czy na cmentarzu? Pewnie nie! Nagrobki? zapewne mogiły ziemne rozrównano, a te kamienne... usunięto by nie drażniły w oczy...  To co zostało, to zapewne dzięki umiejscowieniu na skarpie, takiej je... wysopkiej skarpie, że jak by samochód poszedł w dół - to nie bardzo było by co odzyskiwać, więc chętnych do parkowania zabrakło... no to się ostał - jak długo?

A potem ścieżkami przez wieś - część z nich pamiętałem, część musiałem dopiero na miejscu lokalizować - ale szybko dotarłem do celu -  Cmentarz 173.


 Piękne miejsce na pochówek...

 Tuż obok cmentarza przykład - ktoś włozył nieco wysiłku i banalna brama, nabrała uroku.

Potem do "centrum" pod szkołę, tam już czarny szlak - kierunek Rychwałd. Potem w lewo i jeszcze raz w lewo - już w lasy łowczowskie.

 A tu piękny wgląd w naturalny fałd fliszu karpackiego, odsłoniętego przez Rychwałdziankę (albo któryś z jej dopływów - bo nie wiem sam, co jest dopływem a co "rzeką".

 Lasy Łowczowskie - tędy szli legioniści

 A w tych okopach walczyli - kierunek "strzału zgodny z prawda historyczna - na wprost "lufy" mojego kijka trekkingowego dolina Białej. Wzgórze 343, Ich przywitało zimnem, słotą, kulami i bagnetami rosyjskimi. Mnie słońcem, przyjemnym wiatrem i pięknymi widokami. w koło relikty innych urządzeń pola walki, ziemianek, transzei, rowów łącznikowych.

 Tędy musieli podchodzić Rosjanie - od dołu, z góry kontratakowali Legioniści - wbrew powszechnemu mniemaniu - atak z góry bynajmniej nie jest łatwiejszy.Pod górę, można się zasapać, ale łatwiej trafić przeciwnika a samemu być trafionym zdecydowanie trudniej.

 Wzgórze Kopaliny - 394 mnp. Kamień pamiątkowy tu jest kota 360 (chciałem zweryfikować altimetrem - daremne, moje kochane chłopaki, wyczerpały smartfona do zera)

 Cmentarz 171 - taki "główny" obiekt - tu odbtwają się uroczystości pamiątkowe i patriotyczne, tu można dojechać samochodem - no co, chcielibyście żeby oficjele dreptali po ile i błocku w swoich nienagannych lakierkach, flauszowych płaszczach a zwłaszcza ze swoim nadęciem?

 Stąd pochodził - Gustaw Dobek h. Gryf Łowczowski  - tu brał swoje żołnierskie szlify a dosłużył się najwyższych stopni i najwyższego bohaterstwa.


W pięćdziesiąt lat po walce było jeszcze komu pamiętać... 

 Obecna stawia się tablice ze szkicami sytuacyjnymi... 


Oraz koparką kopie okopy na potrzeby inscenizacji bitwy przez grupy rekonstrukcyjne.


A potem znów w szeroko otwarte pola. 

 Piękna panorama na Golankę.

 I znów urok polskiej wsi.


I [panorama jesienno słoneczna.

 Buchcice - Tu Niemcy zastrzelili grupkę Polaków w ramach odwetu za akcje partyzanckie.

A potem jaja - przejście  z Buchcic na Meszną Opacką - wytyczono jakimiś podmokłymi terenami, gdzie praktycznie nikt nie chodzi, bo ścieżka ginie z oczu, trzeba się wspinać ostro pod górę a wychodzi się w okolicach sterty gnoju gospodarza z Mesznej... brawo!!!

Potem już łatwo - asfaltem koło kościoła, i znów w lasek (jakieś dzieciaki, usiłują mnie śledzić, skradając sie przez leśne pagóry - bez problemu ich namierzam - sporo się jeszcze muszą uczyć).

 Cmentarz 173 - ogonówka garbek - o tę Ogonówkę strasznie zły jest mój kolega, który aktualnie przejmuje społecznie opiekę nad tym miejscem.Zwłaszcza jak "nie mogę sobie przypomnieć" czy to była Ogonówka czy... Podogonie ;-))))

 Garbek - urokliwe miejsce - kiedyś jeszcze tu przyjdziemy, ale od północy by zobaczyć "papieski brzyzek" z posadzonym papieskim dębem.

Następnie wchodzimy "w miasto" ... no Tuchów i to już w granicach miejskich...  podobno - choć oczy co innego mówią.

O na przykład taki miłośnik klimatów z Cejrowskiego zaczerpniętych!

 Ulica miejska co się zowie - jak jechał samochód, to musiałem wdrapywać się na drzewo, jak się tu mijają bez wcześniejszego umówienia? Ale na szlak turystyczny to trakt wymarzony.


 Cmentarz 160 - na nowym cmentarzu w Tuchowie.
 Kwatera żołnierska - kiedyś specjalny pot poświęcę temu miejscu.

 A to już Cmentarz Stary w Tuchowie - także temat na osobny post

I na tymże cmentarzu kwatera wojenna 161 - zdjęcie robiłem z wiaduktu. Tuż za wiaduktem jest dworzec autobusowy i ... po drodze spotykam znajomych z tegoż autopbusu, już nie ma co "iść na miasto" trzeba iść na przystanek.