Monday, February 15, 2016

175,176,177,178,179

Nie nie opętał mnie demon Romana Opałki.

Ten tytułowy rząd liczb, to po prostu numery cmentarzy z czasów I Wojny Światowej w kolejności w jakiej je odwiedzałem. Trasa sympatyczna, w sam raz na wczesne przedwiośnie, totalne ubocze (by zadupie nie rzec) ale urokliwe, idzie się głównie lasem, lub jego granicą a szlak prowadzi praktycznie wzdłuż dawnej linii frontu, z koniecznymi meandrami rzecz jasna. Zresztą cała ta droga, która dopiero niedawno zyskała asfaltową nawierzchnię (sam prowadziłem tędy wycieczki rowerowe, i przez lata jeździliśmy po tłuczniu, żwirze, glebie i skorupach tudzież gruzie z której skonstruowany był ten szlak), przebiega po dawnej rokadzie.

Cóż to rokada, zapytacie? nim zerkniecie do ciotki Wiki, już Wam mówię - to taka specyficzna droga która przebiega równolegle do linii frontu lub lekko skośnie, służy do zaopatrywania wojsk, manewrów itp. i jeśli nie istniała wcześniej to wojujące strony błyskawicznie ją budują. Ta powstała na zapotrzebowanie C-K Armii.

Zaczynam Na Słonej Górze (nazwa nieprzypadkowa, tu faktycznie jest słono pod nogami, i w dawnych czasach sól z istniejących tu źródeł pozyskiwano - na tyle jednak mało, że ani się region nie wzbogacił ani nawet jednej fortuny na tej słonej ziemi nie zbudowano - ot na potrzeby miejscowych starczało) w Piotrkowicach. Na dawnych C-K mapach sztabowych miejscowość ta nazywa się Piotrkowiec (Piotrkowitz).


Route 3 398 488 - powered by www.wandermap.net



 Ten cmentarz darzę szczególną uwagą - to tu zaczęła się moja przygoda z nimi, co prawda wcześniej chodziliśmy ze szkołą zapalać znicze na "stary cmentarz" ale było to po uczniowsku bezmyślne.
Gdy byłem tu pierwszy raz krzyż chylił się ku upadkowi, figura Chrystusa była zbutwiała a jedna odłamana ręka dyndała swobodnie - szkoda ze nie mam zdjęć z tamtego okresu.
  
 Tu obok zresztą leży skrzyżowanie szlaków
Pokazywałem je np. w tym poście
 
 Ale wróćmy do 175. 
Dopiero pisząc ten post, zorientowałem się jak mało na ich temat informacji w necie, brak nazwisk, jednostek i tylko ogólne informacje: 
Projektant Hainrich Scholz
mogił zbiorowych 11
mogił pojedynczych 15
Leżą tu żołnierze Austro-Wegierscy i Rosyjscy... praktycznie poza lokalizacją nic więcej. 
Zastanawiam się czy nie warto, przy okazji kolejnego obchodu metodycznie zadbać o rejestrację i publikację nazwisk i ich jednostek - dla przeciętnego czytelnika był by to materiał nie do przełknięcia, ale w formie załącznika lub linku dla zapaleńców... może?


 Dziś Chrystus i krzyż są odremontowane - czyli de facto powstały od nowa, w/g dawnego wzoru. Ciekawe gdzie trafiły resztki, bo nie mam na ich temat żadnej wiadomości - postaram się ustalić. 

 Na "moim" terenie takich drogowskazów jest mnóstwo - powstały sto lat temu, by umożliwić bliskim dotarcie do miejsc pochówków ich synów, braci, mężów...
Cóż po stu latach nawet beton zyskuje szlachetne oblicze.  


 Kolejny przystanek
Kolejny raz to samo, jakieś marne notki, bazujące na Wiki, która sama wie guzik i to be pętelki...

Swoją droga ciekawostka - ten cmentarz jest odwrócony tyłem do drogi, podczas gdy były budowane zawsze frontem!
A to znaczy ze droga przebiegała tam gdzie stoją robiąc to zdjęcie, a nie za plecami cmentarza gdzie teraz biegnie. Prawdopodobnie, jak już pisałem była to gruntówka - w trakcie użytkowania została tak rozjeżdżona że wytyczono jej objazd, który potem przejął rolę traktu głównego. 
 
 I kolejny cmentarz , ukryty w lesie, sto metrów od drogi 177


A zapomniałem wspomnieć o Aurze - Aura była ... powiedzmy radośnie podniecona...

Potem "zaczęły się schody" nie tyle schody zresztą co... paryje. 

A wszystko to przez lenistwo (wolę tak myśleć) osób z gminy które ten szlak tyczyły. 
Ot przybita na drzewie tabliczka 20 minut do cmentarza 178...
Problem w tym że idąc za jej wskazaniami, czyli "prosto za dziobem" dojdzie się ... no nie dojdzie się do cmentarza a co najwyżej "na cmentarz" jak ktoś nie będzie uważny. 
Co zresztą zaraz wykażę. 

Wpierw rzut okiem na transzeje z czasów bitwy. Już mało czytelne, ale wciąż jeszcze można się domyślić linii okopów. Pamiętajmy, gdy powstawały, tu nie było lasu, tylko pola uprawne i łąki! 

A tu stanowisko CKMu, wyraźnie czytelne przedpiersie i okopy boczne. 

No więc za strzałką dojdziemy TU!
Rzyczę tfurcom tego szlaku żeby sobie tędy zeszli - ewentualne ofiary zakopię na własny koszt...
Kontroluję trasę GPSem - odchyła rzędu kilku stopni - w tym  miejscu muszę odbić na północ i do powrotu na włąsciwą ścieżkę mam dobre dwieście metrów! 
Specjalnie jestem tu o tej porze roku, bo teraz po prostu łatwiej wykazać pewne rzeczy gdy nie grzęźnie się w grubym, zielonym podszycie. 
A tu działał drwal z zacięciem do zacięć...

Link prowadzi do mojego drugiego bloga.
Trafiam baz pudła - GPS to potęga - co prawda teren znam świetnie - ale chodziło mi o przejście wzdłuż wyznakowanego szlaku - otóż nie jest on wyznakowany - bo od strzałki do teraz żadnego znaku nie znalazłem! 

To już Woźniczna  

Urokliwie zaplanowany na obrysie koła, wokół małego kurhanu, bardzo pasuje do tych okolic.

O kolejne szlako-wskazy gminne - ale o dziwo czasy się mniej więcej zgadzają...

Tak panorama - w tej dolinie, znaczy po tamtej jej stronie, spędziłem mnóstwo czasu w dzieciństwie - to rodzinne tereny. z rówieśnikami, przebiegłem każdy centymetr okopów, dotknąłem każdego drzewa - fajnie tak wracać...


Zagadnął mnie miejscowy, że ładna okolica- tak ładna odparłem, moja rodzinna. Otworzył szeroko oczy, ale okazuje się że zna, bardziej ze słyszenia nazwisko mojego dziadka, ktoś z jego rodziny tam mieszka, o tam widzi Pan na górce - tak wiem to od wujka Józefa, bo linia dziadka nie została przedłużona, ja noszę inne nazwisko bo dziadek miał tylko córkę...
Boże jaka ta ziemia swojska...

Widzicie te lasy na linii horyzontu - no to tam właśnie...

Wreszcie jest cmentarz 179
Tu spoczywają praktycznie sami Rosjanie i zaledwie trzech C-K wojaków

O znowu "strzałeczki" biada temu kto zaufa kierunkowi który wskazują...

  A wracamy już czerwonym, porządnie tyczonym i znakowanym szlakiem PTTKowskim... pełen komfort - można wyłączyć myślenie - jest tylko równomierny marsz pod górę. jeszcze tylko kolejne spotkanie - jakieś fajne małżeństwo wraca do domu, pewnie nacięli sobie trochę opału, na co wskazują ich narzędzia - zagadujemy - starszy pan (na oko okolice 80, ale na rękę bym się z nim nie siłował...) rozczula się nad Aurą bo ja mam kijki a ona nie - no niby tak ale ona ma cztery terenowe łapy a ja nie - więc moje kijki w porównaniu do jej łap to protezy zaledwie. Rozstajemy się z uśmiechem...

Na słonej czeka już transport i wracamy do domu.

Ps. Celowo przy każdym cmentarzu linkowałem inne źródło - ot dla porównania.

11 comments:

Katarzyna Kamil Skóra said...

Całkiem ładny ten młody bukowy las :) W lesie obok naszego domu też są okopy tyle że z drugiej wojny światowej bo zimą 1944/1945 dłuższą chwilę zatrzymał się tutaj front... Bo I wojna światowa nie pozostawiła po sobie w naszych stronach cmentarzy , najbliższe znajdują się w Osobnicy, okolicach Cieklina i Nowego Żmigrodu .

Tojav said...

Dobra robota. Przemaszerowałeś tyle miejsc, by udokumentować miejsca spoczynku tylu ludzi. Myślę, że warto.

Julijan Lemko said...

Bardzo dobra robota! Wielka szkoda, że czarny szlak wyprowadził Cię na manowce - całe szczęście, że udało Ci się znaleźć właściwą drogę. Ale czasem aby dojść do celu trzeba zabłądzić...
Pozdrawiamy

makroman said...

Trafnie z tym "młodnikiem" bukowym - po prawdzie to klasyczna buczyna karpacka ale wtórna. Po czasie pól uprawnych i łąk, przyszedł okres zarastania przez las pionierski (brzozy itp.), teraz już zdominowany buczynę. W sumie ma ona około 50 lat, starsze drzewa te które dały początek tym samosiejkom już zostały praktycznie wycięte do zera. Mamy też trochę nasadzeń ludzkich.

Toyav - ktoś musi pamiętać.

Julian - nie tyle poprowadził, co celowo poszedłem chcąc sprawdzić na co faktycznie wskazuje strzałka, bo drogę znam na pamięć. Tam zresztą jest ścieżka, tylko lepiej ją widać latem gdy pojawia się zielony podszyt, a ona jest go pozbawiona. Teraz wszystko zlewa się w jedno.

DD said...

To dopiero wycieczka!No, no... niesamowite! Dobrze,że to opisujesz! Dzięki!

gwiezdna said...

okopy z czasów I wojny światowej skrzętnie zasypywano w mojej wiosce ponieważ były wytyczone w poprzek pól uprawnych. jeszcze za mojego dzieciństwa na niektórych odcinkach były dobrze widoczne, bo leniwi gospodarze pozwalali im wypełnić sie wodą (tam łapałam małe żabki na rękę) ale dzisiaj nie mam pojecia jak wyglądają... Twój reportaż obudził we mnie pragnienie spenetrowania tamtej okolicy gdzie przez dzień się bili a w nocy wyłazili i wspólnie pili gorzołkę, bo przecież tak ogólnie byli Polakami :) niektórzy z armii cesarza to w ogóle w swoich własnych chałupach nocowali. pozdrawiam :)

makroman said...

Doroto - Tu wszędzie pamiątek po I W.Ś. mnóstwo. W zasadzie już dawno powinienem mieć wszystkie odznaki PTTKowskie z cmentarzami pierwszowojennymi związane, tylko jakoś mi się nie chce o nie występować - ale może w tym roku, zbiorę się w końcu, i złożę stosowne "sprawozdania"?

Gwiezdna - oj było ich mnóstwo - tam gdzie pola u nas też zasypywali, ale w laskach i na łąkach nikomu się nie chciało. Pewnie że je przypomnij, czekamy na relację.

Hanna Badura said...

Cmentarze, jak widać na zdjęciach, bardzo ładnie zadbane.
Jeżeli masz taką możliwość, to powinieneś szczegółowe dane zamieścić w sieci - z pożytkiem dla wszystkich zajmujących się historią.
Bardzo dokładny i przydatny wpis :)

makroman said...

Hanno - tak przemyśliwam nad osobnym blogiem poświęconym właśnie cmentarzom z I Wojny. Z nazwiskami (wszystkimi jakie się uda ustalić)i zdjęciem każdego nagrobka.

wkraj said...

Kilka wojennych cmentarzy znajdziesz i u mnie na blogu. Ale dotyczą terenów bardziej na wschód na przedgórzu Beskidu Niskiego. A pierwszy raz się z nimi spotkałem jeszcze w latach 80-tych XX wieku. Wtedy nie były jeszcze tak ładnie zadbane i mało wiedziałem o ich pochodzeniu. '
Bardzo ciekawe informacje podjesz, a rejon, który pokazujesz jeszcze mam niespenetrowany, wiec może ten post wykorzystam przy planowaniu wycieczki w rejon Pogórza Ciężkowickiego.
Pozdrawiam.

makroman said...

Wkraju - zapraszam serdecznie, to piękne okolice i sporo tu ciekawostek znajdziesz.
Prawda jest taka ze przez całe lata I Wojna Światowa była tematem pomijanym, liczyła się tylko II Wojna i "martyrologia". Brak było publikacji historycznych, brak oznaczeń i z cmentarzy zdarzało się ze "pozyskiwano" materiał na budowy innych obiektów. Dopiero od lat 90 coś w tym względzie "ruszyło".