Showing posts with label DĄbrowa Tarnowska. Show all posts
Showing posts with label DĄbrowa Tarnowska. Show all posts

Wednesday, May 31, 2017

Wypad na Powiśle

Tym razem rodzinnie, znaczy 3/4 rodzinnie bo starszy syn jak zwykle z nami się nie wybrał - cóż jest w takim cielęcym wieku że pojawienie się w towarzystwie "starych" to obciach niemożebny. Generalnie jego strata. Choć szkoda, bo czegoś by się dowiedział, a na pewno spędził czas sensowniej niż zabijając kolejne gromady awatarów i wściekając się gdy ktoś z drugiego krańca Polski, albo z dalsza ubił jego postać - a tak mniej więcej wygląda sens gier w CS czy LOL (niewtajemniczonym tłumaczył nie będę, wtajemniczeni widzą).

Mniejsza. Wyjazd był planowany od dłuższego czasu, ale że Marzenka robi kolejną podyplomówkę a pogoda nie rozpieszcza, do tego moja praca na zmiany... no to się 'siepnął" w czasie o dobre dwa miesiące - ale za to pogoda wypaliła piękna i można było ruszyć.

Wolał bym rzecz jasna wypad rowerowy - ale...
Na tyle byłem sugestywny, że może Żona zgodzi się załadować rowery do samochodu i przynajmniej do Zalipia wrócimy na objazd rowerowy. Bo to w wypadku tej wioski najlepsza możliwa opcja - pomalowane i zdobione budynki rozrzucone są na sporym obszarze, a jechać autem zatrzymywać, wysiadać - oglądać... trochę tak niefajnie - co innego z roweru.

Ale nie przedłużając wstępu:  Stuknęło nam lekko ponad 90 km.



ZALIPIE
Znam takich co złośliwie literę L na C zamieniają ale to huligaństwo (tak będę konsekwentnie huligaństwo pisał przez samo h - no chyba że mi ktoś wytłumaczy przekonująco czemu powinienem pisać przez ch, przy czym argumenty "bo takie są reguły" lub podobne do mnie nie trafiają - bo ja się naonczas pytam czemu reguły są takie a nie inne /czytaj mądrzejsze/? )

Zatem Zalipie - "malowana wieś" - owszem malowana - ale i nie malowana, sporo całkiem współczesnych koszmarków (nie mogli się osiedlić gdzie indziej?) 
 Remiza.

Zresztą Zalipie to nie jedyne miejsce gdzie malowane domy spotkać można - w/g mapki którą otrzymałem w Domu Malarek, znajdziemy je tez w Kłyżu, Niwce, Ćwikowie i Kuziach. Ale centrum to rzecz jasna Zalipie i tego się trzymajmy. 

 Plebania ?

 Chatka po drodze.

Dom Malarek
 makieta chatki - w sam raz pod selfiki.

 Miejsce dla turystów - sa stoły pod piknik i "plenery" zdjęciowe
i zawsze można wejść do środka.

 A tam wystawy i prezentacje.

 I księga pamiątkowa i sklepik z pamiątkami 
Mają widokówki!!!! 
skąd ten zachwyt? Bo w większości miejsc już nie ma widokówek! 
Rzecz jasna pisze Marzenka, bo moje pismo jest nieczytelne - ja stawiam tylko podpis... zresztą też nieczytelny. 

 Wyklejanka z szyszkowych łusek...
(znaczy nie z łusek wystrzelonej przez Szyszkę amunicji! Uchowaj Boże!)
żmudna ale ciekawa praca.

 jak to często bywa - początek jest na końcu, ale wejście do obiektu zdobi taka tablica.

A my się pakujemy to auta, wewnątrz puszki panuje przyjemne ciepło, co prawda miękną od niego oprawki okularów, ale za to nikt nie skarży się na wiosenne chłody...

Zagroda Curyłowej
 Taki lokalny skansen w skansenie...
Widać że mniej doinwestowany niż Dom Malarek, ale za to bardziej realny.

 Sień! 

 kuchnia 
(po cholerę to piszę skoro i tak widać?) 

 Izba 

 sypialnia

 A to już urządzona w stodole wystawa - tu także jest sklepik, tu kupuje się bilety, tu  też sa widokówki!!! I to inne niż w Domu Malarek! 

 Pierwsza malowana chata - albo najstarsza która przetrwała do naszych czasów. 
kryta strzechą.

 pusta w środku, ale za to mogę moim pokazać polepę.
tak samo było u mojej prababci w Łowczówku! 
Taka sama polepa gliniano/popiołowo/sieczkowa, która można było (a nawet należało) myć wodą, która wcale nie była zimna (w przeciwieństwie do betonowych wylewek) i z której nie należało zjadać upuszczonego jedzenia... a ja i tak zjadałem i do dziś mogę zjeść to co dla innych było by zabójcze - w mieście się nie przydaje, ale na wojażach... przystosowanie jak znalazł! 



PODBORZE  
Choć w zasadzie Diabli wiedzą, bo i Breń pasuje, a lokalsi mówią że to Breń i tak zdaje się podpisałem to miejsce wiosną.

 kliknijcie w link nad zdjęciem i zobaczcie jak to wyglądało przedwiośniem 

 bo teraz to klimaty z Indiany John'a ;-)

 Ale za to łąki na majdanie pięknie ukwiecone.

DĄBROWA TARNOWSKA

Ośrodek Spotkania Kultur
 i też zapraszam do przeglądnięcia, jeśłi ktoś wcześniej nie przeglądał...
 Zwój Tory

 gablotka z pieniędzmi,
 w zasadzie dwie gablotki.

 Tyle z sali głównej - więcej nie będzie!
Nie żebym sępił miejsca na bloggerze - ale daje tylko tyle żeby wywołać apetyt na to miejsce, teraz liczę że zaprzęgniecie wasze konie mechaniczne, lub skorzystacie z podwózki koleją czy autokarem i sami tu zaglądniecie WARTO!!! 

 babiniec niższy.
 a na następnym piętrze...
 Babiniec wyższy - ze znacznie ciekawsza ekspozycją.
ot gabinecik drobnego urzędnika z CK czasów, albo drobnego przedsiębiorcy.


 Kości mamuta.
 nieci mundurowego "żelastwa" hełm, kask strażacki, trąbki i bagnety.
lecz tuż obok...

 KSIĄŻKI.
Piękne, stare, jedne pisane po polsku inne w Jidysz, hebrajskie.
Ach móc je powąchać, dotknąć... niestety gabloty blokują dostęp. Rozumiem to - zbyt długo by takiego "dotykania" nie przetrwały.  

 Widok na salę modłów - tu były kobiety podczas ceremonii religijnych, żeby swoją obecnością nie dekoncentrować mężczyzn - i niech się feministki wściekają, ale głupie to nie było!  
Za to głupie są one, gdy piszczą o rzekomo:
"opresyjnym traktowaniu kobiet w kościele katolickim"... 


 A na schodach mini wystawka rzeźby ludowej 
mówcie co chcecie ale "Adam i Ewa" wyglądają jak archetyp związku jednopłciowego!
Rzeźbiarz był Antycypatorem? ;-) 

OLESNO
Tu znów złośliwcy dopisują literkę B a nad S stawiają kreseczkę... 
 Miejsce opisane podczas tej samej rowerowej wycieczki co wyżej - ale linkuje jeszcze raz 

Sanktuarium Matki Boskiej Zwycięskiej

 Widok z kaplicy na transept.

 Jan Wnęk i Miłosz

 spacer wkoło sanktuarium

 swój swojego pozna
i znów mi pies mordę lizał... 


 Epitafium grobowe na ogrodzeniu.


 Cudowne Źródełko - niestety nieczynne!!!!
ktoś wyłączył prąd od pompki!!! 
żałosne i głupie! 
A mi się pić chciało jak cholera! 
ŻABNO
To już na koniec - chciałem moim pokazać ten kurhan bo wielu takich miejsc już u nas nie znajdą. Aczkolwiek nadal nie udało mi się ustalić - co i jak z ta mogiłą?! 

A potem już do domu.
Objuczeni "zdobycznymi" folderami, widokówkami i pieczątkami na mapie.

Friday, September 30, 2016

Na Powiśle Dabrowskie rowerem

Kolejna wycieczka rowerowa na Powiśle Dąbrowskie - prawdę powiedziawszy po takich terenach  zdecydowanie wolę jeździć rowerem niż maszerować. Marsz jest świetny w pagóry i choć szlak który wybrałem także jest pagórzasty, zwłaszcza w pierwszych dwóch trzecich trasy, ale i tak rowerem zobaczę tam więcej, więc pada na rower. Kolejnym wyzwaniem jest wytyczanie szlaku, owszem mógł bym pojechać Szosą 73 przez Lisią Górę, ale po pierwsze, jazda pośród pędzących samochodów mnie nie rajcuje a po drugie nie mam ochoty skończyć gdzieś w przydrożnym rowie...

Zatem kilka dni wcześniej studiuję mapy i konfrontuję je ze zdjęciami satelitarnymi - nie mam jednocześnie żadnej wiedzy jak to rzeczywiście wygląda w terenie - jedynie mgliste założenia że da się przejechać. Czyli wiem mniej więcej tyle co zwykle... w drogę !



Tym razem ruszam prosto na północ, zatem zacznę od pokazania tamtejszych części Tarnowa.

TARNÓW
Pomnik na Placu Pamięci Ofiar Stalinizmu.
W zasadzie miejsce prosi o osobny wpis...

Tuż opodal mykwa, kobieca łaźnia rytualna, dziw że przetrwała rządy "otwartych demokratycznych" Niemców...  
Obecnie całkowicie pozbawiona swojego dawnego charakteru. Wewnątrz skorupy dawniej były stoiska handlowe (tak od lat 90-ych), co jest teraz szczerze mówiąc nie wiem do końca i niewiele mnie to interesuje. Widać akurat temu miejscu chyba priorytet robienia szmalu nad robieniem historii nie wyszedł na zdrowie... a może tak celowo... Tarnów to niełatwe pod względem własnościowym i biznesowym miasto... 
ale trudno - spójrzmy na druga stronę ulicy

 

Jadę dalej. 
Kolejny przystanek to uratowany przez harcerzy z Wielkiej Czarnej Jedynki 

 Praktycznie całe wyposażenie cmentarza zostało rozkradzione przez komunistów za czasów PRL (choć dokończono w sumie zniszczeń poczynionych przez Niemców, w czasie II wojny, którzy urządzili sobie tam stanowisko P-lot)

 To co widzimy teraz czyli krzyże

 Obelisk
i  bramę
to rekonstrukcje lub późniejsze wstawki (krzyże) poczynione za sprawa rodzin spoczywających tu żołnierzy.  

 Natomiast płyta z inskrypcją jest oryginalna - wydobyta spod ziemi - tyle że nie jestem w stanie przetłumaczyć starego austriackiego na współczesny polski... 
Chyba będę musiał wrzucić zdjęcie na serwis Austro-węgry i poprosić o pomoc. 

Docieram do granic Tarnowa - dzielnica Krzyż - opisywałem te miejsca wcześniej 
 Dla tego tylko łabędź - ledwie stanąłem już podpłynął. przyzwyczajony do daniny ze strony ludzi, nie chce a może już nie umie żywic się samemu, stracił instynkt ucieczki.
 Czyż nie jest podobnie z klientami opieki społecznej?!...

PAWĘZÓW
 W Pawęzowie dostrzeżemy jeszcze ślady dawnej wsi.

 Ale ostro wkracza też nowoczesność... znaczy betonowe bruki, putz i klinkier...
Po prawej szkoła - w oddali bezimienne wzgórza przed Śmignem. 
 Kościół w Pawęzowie.

 I Izba pamięci pod gołym niebem

 
Pomordowani, ofiary z Katynia 

i współczesny wątek Smoleński. 

Całkiem prywatny - ale dość nietypowy ze względu na przysadziste potężne kształty - krzyż 

ozdobiony "kajnerową" (słowo o pochodzeniu niemieckim - kaine - czyli przeczenie, coś co nie rdzewieje)  plakietką z cytatem z hymnu którego ja osobiście... nigdy nie śpiewam. 

ŚMIGNO

w całkiem dalekiej dali wzgórza nad Dunajcem.

ŁUKOWA



Całkiem sympatyczny neogotycki kościół pod wezwaniem Matki Boskiej Bolesnej

 Nie wiem czemu nie figuruje jako jeden z obiektów na Ceramicznym Szlaku 
Ale będę w tej sprawie interweniował. 
O samym Ceramicznym jeszcze napiszę.  


 Jeden z witraży w przedsionku 

 I wnętrze, przez szybkę rzecz jasna. 

 I jeszcze raz przedsionek
A potem dalej w drogę. 

KOBIERZYN
 Szczere pola - pomiędzy domy nie zajeżdżałem, no chyba że nie było wyboru.

LASKÓWKA CHORĄŻKA
 Tu odbijam w las i leśnymi ścieżkami, bo trudno mówić nawet o duktach, przebijam się na północ. 
Znajduję pierwszą rozbieżność pomiędzy mapą a terenem, (wcześniej były zgodne), ale znajduję tez odbicie w prawo i potem powrót na mniej więcej ten sam szlak. 

Wkrótce jestem w 
pobliżu zabudowań

i szerokim łukiem omijam zadymiarzy! ;-)))

za to do kalin lgnę...

A za lasem - choć w zasadzie to nie wiem czy te trzy ostatnie zdjęcia to jeszcze Laskówka Chorążka czy już...

ŻELAZÓWKA

 Całkiem sympatyczne miejsce, położone wzdłuż praktycznie jednej drogi za to z urokliwymi stawami zamiast pobocza.

 Tyle że prócz roślinności wodnej praktycznie nic innego tam pod obiektyw nie znalazłem, ale sam przejazd miły, wygodny i niemeczący - to już totalna równina, do tego wyasfaltowana. 
Mogę przyspieszyć.  
Dojeżdżam do "szosy warszawskiej" czyli trasy nr 73.
Mam farta, nawet nie muszę śmigać na przejście, akurat nic nie jedzie i po trzech sekundach jestem już w...

BRNIKU
 Brnik - czyli mały Breń (bardziej na południe) -
 nieduża wioseczka pomiędzy Lisią Górą a Dąbrową Tarnowską

 Także całkiem równinna i ze stawami zamiast poboczy

 Ale za to z urokliwymi jarami, leśnymi ostępami i całkiem sympatyczna lessowo piaszczystą droga - tyle że musiałem silniej trzymac kierownicę, bo czasami przednie koło grzęzło.

 Ale wkrótce opuściłem las i w oddali dostrzegłem Dąbrowę Tarnowską.

DĄBROWA TARNOWSKA
A tam bieleje
Dawniej w tym miejscu stał zamek - teraz po zamku została już tylko brama. 

Jako że do Dąbrowy wjeżdżam od strony lasu - to pierwszym co spotykam jest.. nadleśnictwo.
  Fart, przypadek czy szyderstwo Św Jana Gwalberta patrona leśników...




 Nie zamierzam okrywać że te myśliwskie totemy i trofea- nie zrobiły na mnie miłego wrażenia...

Po tym przypadkowym miejscu, jadę już wprost na nieprzypadkowe.
 czyli na planowany od dawna cmentarz wojskowy nr. 248

 Dość duże załóżenie cmentarne, kryje szczątki poległych w trakcie walk I i II Wojen Światowych.
Choć oczywiście zbudowano go za czasów Austro- Węgierskich. 

 Haniebna pamiątka
 Tu były groby Niemców z czasów II Wojny - ja wiem ze okupanci i że oni zaczęli - ale ! 
Ale splantowanie ich mogił było cholernym komuszym barbarzyństwem! 
Teraz o tym miejscu mówią liche tabliczki na krzyżach - trwać tam pewnie będą póki nie zbutwieją a jak się rozpadną to władze... "nie powzięły na ten temat żadnych wiadomości, ale niezwłocznie zostanie powołana specjalna komisja, która na miejscu zbada sprawę, i poweźmie stosowne czynności administracyjne" ... niewątpliwie, ale ja powziąłem świadomość że urzędacy to buce. 
Tym bardziej że tuż obok bez szwanku (gdzieżby kto śmiał... jużby mu UBecja wskazał skąd mu nogi wyrastają...) przetrwały mogiły sowieckie. 


"Uśmiechaliśmy się niedowierzająco gdy prawiono  
nam o cudach, aż zobaczyliśmy ziemię w płomieniach
I na nas zawalił się pełen wrogów świat, i niepojęte
cuda stały się naszym udziałem"

Nie wiem czemu, ale zawsze gdy czytam ten napis, to na plecach mam ciary jak wtedy gdy umierający Roy Batty opowiada Rick'owi Deckard'owi o płonących okrętach desantowych i tych wszystkich cudach które widział w swoim życiu, a które razem z nim przeminą, rozpłyną się niczym łzy w deszczu...
Kto nie wierzy, niech sobie Łowcę Androidów oglądnie.

Prawie nie znamy nazwisk Rosjan poległych w walce, Moskwa miała do swoich żołnierzy stosunek ilościowy, nie jakościowy, zatem coś takiego jak "nieśmiertelnik" uważała za pomysł bezsensowny; a odpowiedź na zapytania KuK służb grobowniczych zapewne została by odebrana jak forma zdrady - bo wyjawiono  by wrażym ludziom, ile muzyków pagibło tak po prawdzie, a nie o ichniemu uważaniu. 
Zatem jeśli widzicie na grobach rosyjskich nazwiska, to najczęściej są to zmarli w CK lazaretach z ran jeńcy, którzy przed śmiercią zdążyli się przedstawić.

 

Marny kadr, ale robiony przez rower samowyzwalaczem...

Po drodze mijam dwie tablice które same się przedstawiają.
Siłą rzeczy po Powstaniu Styczniowym na terenie Galicji mało jest, prócz mogił, innych pamiątek, ale co nieco udało się historykom wygrzebać. Na styczeń planuję post o powstańcach oparty na Starym Cmentarzu w Tarnowie - cu Wy na to? 

Historia jakich wiele. 
Alianci posyłali lotników na bezsensowną (z punktu widzenia władz alianckich) akcję, tylko po to by jak najdłużej zachować pozory. Bo sprzedali nas już wiele miesięcy wcześniej...

Na linii Kraków Tarnów Niemcy mieli ruchom stacje radarowe zamontowane na platformach kolejowych, mało podatne na bombardowania, piekielnie skuteczne, zaalarmowane myśliwce nocne były w powietrzy w ciągu kilkunastu minut.
Niesienie pomocy walczącej Warszawie było zadaniem z zakresu misji samobójczych. Chwała lotnikom,  wieczna pogarda tym którzy ich na śmierć posłali.   

Nepomuk z Maryja w postumencie.
A po przeciwnej stronie ulicy
drewniany kościół pw. Wszystkich Świętych z 1771 roku.

Obiekt ten znajduje się na małopolskim Szlaku Powstania Styczniowego. 
Tu modlili się idący do powstania Galicjusze przed przekroczeniem Wisły, do której stąd jest ledwie kilka godzin marszu.  
Powiedzmy sobie szczerze, z zewnątrz wygląda nieledwie jak... szopa na siano.

Za to wewnątrz...

Bogate zdobienia, wystrój i sprzęty gromadzone przez setki lat.
Najstarszy jest krzyż z końca XV wieku, więc późne Średniowiecze.
Do tego bogate polichromie

Elegancko rozplanowane wnętrze.

Niepowtarzalny klimat

i niestety wstawki barokko/rokokko...
Ale warto zobaczyć - polecam serdecznie. 
Nie wiem jak ze zwiedzaniem - jak ja byłem był otwarty.

 A potem pojechałem dalej - celem było centrum Dąbrowy - Informacja turystyczna, poczta żeby wysłać kartkę do domu i synagoga.
Więcej wiedziałem że nie mam szans zobaczy i odłożyłe sobie na kiedy indziej. 


Informacja Turystyczna mieści się w bibliotece, co samo w sobie jest słuszne, ale oznaczenia prowadzą w kierunku ratusza. Musiałem dopytywać. 

Przed biblioteka taka fajna rzeźba
i
druga jeszcze fajniejsza.

Przy okazji przygoda. 
Trafiłem do telewizji!serio. Akurat kręcili coś o lokalnych organizacjach turystycznych dla TV Kraków. Z braki interesantów, za turystkę robiła chyba jedna z bibliotekarek... aż tu ... zjawiłem się ja. Okurzony, spocony, przytyrany z deczka drogą na rowerze, samoistnie łapczywie rzucający się na wszelkie w IT wydawane gratisy, kupujący widokówki i pytający o różne takie rzeczy - nie mogli sobie tego odpuścić.  
Kamera towarzyszyła mi aż do momentu kiedy siadłem na rower i ... odjechałem bez odpinania (mam nadzieję że wycieli). 

Potem na pocztę - kupić znaczek i wysłać.
a na końcu Synagoga. 

Synagoga została pięknie wyremontowana.

I jak dopytałem nie pełni już swoich religijnych funkcji, choć czasami przyjeżdżają Żydzi i modlą się lub śpiewają. Wolałem zapytać, bo nie chciałem popełnić czegoś niestosownego w miejscu kultu religijnego. 

Ale nie, teraz jest to instytucja kultury - Ośrodek Spotkania Kultur
I muszę przyznać, że tak nowoczesnego muzeum jeszcze nie widziałem.
Poza fenomenalną lokalizacją - w budynku po synagodze,

oferuje rewelacyjne, malownicze wnętrza

Z bogatą różnorodne ekspozycją;

Mundury lotników (nawiązanie do tragedii załogi Halifaxa)
Wydobyte nie tak dawno z pól opodal Dąbrowy resztki maszyny - (tu silnik)
 
Po pamiątki po Żydach, Polakach i innych nacjach,  dawnych mieszkańcach tych terenów.

Jest także nawiązanie do tradycji ludowej - Zalipie,
a w tym okienku jest ekran i prezentują się na nim widoki z dawnych zdjęć polskiej wsi.

W Dąbrowie jeszcze niejedno jest do pokazania - obiecuję pokazać może dopiero w przyszłym sezonie rowerowym. 

teraz ruszam w dalszą drogę.
Przede mną Odporyszów.
A jak Odporyszów to wiadomo...

ODPORYSZÓW


 Sanktuarium Matki Boskiej Zwycięskiej


Muzeum Jana Wnęka


Pomnik tegoż Polskiego Ikara.



A ze wszystko w odległości rzutu beretem od siebie - no to kręcę się w kółeczko.


Stacje drogi krzyżowej przy sanktuarium.

I znów sanktuarium
Sam kościół i parafia są pod wezwaniem Oczyszczenia NMP
Natomiast sanktuarium jest Matki Bożej Zwycięskiej bo taki obraz jest czczony. 

I muzeum Wnęka, niestety zawarte, więc kukam przez szybkę niczym małolat do peep-szołu...

A potem przechodzę przez bramę pod dzwonnicą.

Gdzie odnajduje tablice ku czci poległych tu lotników... tegoż samego Halifaxa co 
w Dąbrowie Tarnowskiej. 
To generalnie złożona historia. Samolot rozbił się na granicy miejscowości, A jak to w wypadkach lotniczych bywa, rozrzut części miał miejsce na ogromnym obszarze. 
Przez lata uznawano ze największa część maszyny znaleziona została właśnie na terenie Odporyszowa, tutaj tez pochowano ciała poległych. 
Po latach wykopano sporo elementów samolotu na polach podlegających jurysdykcji Dąbrowy, a ponieważ wyczuto potencjał turystyczny tej historii... no to teraz Dąbrowa Tarnowska jest gospodarzem a nie Odporyszów. 
Moim zdaniem zresztą słusznie bo Odporyszów to sanktuarium, i nie zawsze "militaryści" i pątnicy powinni iść w parze. 

Za bramą.

Portal wejściowy. 
Stosunkowo mały jak na barokowy kościół... Prawdopodobnie dla tego że powstawał jeszcze w czasach gdy "mała epoka lodowcowa" była świeżo w pamięci i nikomu nie uśmiechało się wystawianie wnętrza świątyni na srogie zimne wichry.
 
Kapiące przepychem barokowe wnętrze - 
Nie jestem miłośnikiem, więc nie bede sie silił na zachwyty - ale na pewno na wielu robi wrażenie.


Jeden z elementów, moim zdaniem świadczący o renesansowym jeszcze zamiarze budowniczych...
choć na zdjęciu nie jest to dość wyraźnie widoczne - chodzi o rozwiązanie wejścia na chór.


Chóralne barokko - rokokko...


Ściana z wotami - nie ma tego tyle co w Częstochowie ale i tu Szwedzi mieli by co rabować...

Kaplica boczna, dość ciemna, moim zdaniem także zdradza renesansowe zamysły (1714 - to już w zasadzie pełny barok... ale) twórców.


W niszach muru okalającego świątuynie "galeria sław" pod tytułem "Oni ty byli..."







A potem znów na rower.
Kolejny cel to Święte Źródełko.

Maleńka kapliczka, w zasadzie ołtarz polowy wybudowane obok źródełka w niewielkim obniżeniu terenu. 


Replika ikony z sanktuarium

I woda która... uratowała mi życie. 
Szczerze - miałem ją zabrać do domu dla Rodziny na spróbowanie, ale za Żabnem takie mnie pragnienie złapało, że sam wypiłem. Nie wiem, czy dzięki niej zaznałem oczyszczenia duchowego, ale na pewno nawodniłem się na tyle by dotrzeć do pracy i kontenera z mineralną. 
Jedno jej powiedzieć trzeba - smaczna jest.
Ps. miałem ze sobą 4 mova z Biedronki (0.7) i dwie półlitrowe butelki Kryniczanki a i tak wypiłem wszystko.  Razem z tym co tu zatankowałem do pustych butelek po mineralnej - będzie prawie trzy litry... spore mam "przepały" 

OKOLICE ŻABNA
W oddali widać komin niedomickiej "celulojzy". 


"Szczucinka" - legendarna kolejka na Powiślu.
Podobno w wagonach były tabliczki głoszące:
"zabrania się zbierania grzybów podczas jazdy pociągu"

GDZIEŚ NA POGRANICZU
Nie wiem czy to jeszcze Żabno, czy już Niedomice, czy może Sieradza...

A potem zjeżdżam na 
Łęg Tarnowski
Ciekawy, dość nietypowy eklektyczny kościół
pw. Trójcy Świętej został wybudowany w 1855 roku


Wnętrze skromne, niewiele większe od niejednej kapliczki. 

A propos Kapliczek

W Łęgu Tarnowskim jest jeszcze jedna kapliczka. 
Ciekawe czy ze zdjęć poznacie jej przeznaczenie...? 

Herby hrabiów Męcińskich

 Zwieńczenie absydy neogotyckiej kaplicy

 
 I jej dość nietypowy wygląd...

 I wnętrze kaplicy...

 
 I już teraz chyba nie macie wątpliwości gdzie moje ciekawskie oko dotarło...

Na pożegnanie z tym miejscem...
Maleńka mogiła hrabiowskich dzieci - tu od cierpienia już żaden tytuł nie ochronił

BIAŁA (przysiółek PIEKŁO)

I to już koniec przygody. Kilkaset metrów i jestem w pracy. Pije mineralną, wskakuje szybko pod prysznic - rozwieszam ubrania żeby odparowały z potu, płuczę skarpetki,  rozsznurowuję buty i wywalam je na parapet (sami wiecie czemu), przebieram się... 
Punktualnie 14,45 jestem na stanowisku, 
zwarty i gotowy "świadczyć pracę na rzecz pracodawcy"