Thursday, April 6, 2017

Jak zdobywałem "Okopy Szwedzkie".

Okopy Szwedzkie - w zasadzie powinno być okopy przeciwszwedzkie, bo takie było ich przeznaczenie, ale do tego dojdziemy.

Miejsce wylukalem na mapie już kilka lat temu... z okładem. Jakoś się nie zbierało - teren taki że lepiej zwiedzać wczesna wiosna niż liczyć że akurat gmina wykosi, a nawet jak wykosi to majdan a nie wały i nawet nie uchwycę zarysów w terenie.  A tu jednego roku, rozpirzony rower, innego znów leje i teren podtopiony, albo rodzina i praca kolidują z wypadami... no nie zbierało się, choć ochota wzbierała z każdą wiosną.
Aż w końcu...

Ale poczytajcie sami.





TARNÓW / KLIKOWA

Ul. Klikowska - bociany już są (pamiętajcie że materiał praktycznie sprzed dwóch tygodni - spory mam poślizg, ale liczę że nadrobię) 

Dom poprawczy - lubię metaloplastykę - zwłaszcza takie ażurowo przestrzenno spiralne instalacje z drutu kolczastego ... ;-) 

Kościół pod wezwaniem Niepokalanego Serca Marii Panny
budowla uwaga!!!!
NEOGOTYCKA - chyba nie ma młodszego neogotyku! 
budowę rozpoczęto jeszcze pod koniec lat 40 ubiegłego wieku a trwała blisko...50 Lat  


Klikowa - choć oficjalnie już dzielnica Tarnowa - czy to w nazwach ulic czy istniejącej drewnianej zabudowie lub wystroju ogrodów i podwórek - wciąż jeszcze zachowuje ślady swojej wioskowości 

i oby jak najdłużej.

Piękny wiosenny boczniak ostrygowaty

smaczny grzyb, którego jednak nie zebrałem bo tuz koło ruchliwej trasy i pewnie ma w sobie całą Tablicę Mendelejewa + pierwiastki jeszcze nie odkryte. 

ŁUKOWA

Z trasy 973 w Łęgu Tarnowskim odbijam w kierunku na Łukową.
Oddech - motozjeby zniknęły, mogę jechać bez widma śmierci lub kalectwa, spowodowanego przez durnia który "wie jak ma jeździć".
 

Łukowa to jedyne wzniesienie w okolicy - w oddali widać pradolinę Dunajca - te wzniesienia na horyzoncie to odległe o kilkadziesiąt kilometrów pasma Pogórza przed Beskidem wyspowym.

Park i zbiornik p.poż w łukowej - przyznam że niezły pomysł. Choć pewnie przydała by się łapka jakiegoś zmyślnego speca od zieleni - to i tak jest nieźle. 
Łukowa jest jednocześnie jednym z najczystszych miejsc przez które przejeżdżałem.
Część zdjęć robiłem jadąc, bez zatrzymywania roweru - nawet niektóre wyszły... ;-) 

Z Łukowej przez pola i ... nieużytki
jadę do 
Laskówki Chorąskiej  

LASKÓWKA CHORĄSKA 
A propos -  nazwa pochodzi od pobliskiego Chorążca - to czy powinno być "Chorąskiej" czy może "Chorążskiej"? 
Jak tu zaglądnie jakaś miła pani polonistka (może być pan... w ostateczności) to może zajmie sie tym zagadnieniem?


Sielsko...

i zielsko...
Ale już widać kościół w Laskówce - kościoły to wspaniałe punkty orientacyjne dla włóczących się po terenie - wystarczy przeglądnąć sieć i zapamiętać, zanotować, lub zapisać sobie zdjęcia poszczególnych obiektów - by mieć pewność że jest się na właściwym kursie ewentualnie że się ... nie jest. 


Chorążec i Sieradzę omijam szerokim łukiem - tak wyszło. 

Ale kilka ciekawych obiektów napotykam
Wysokie piwnice kiedyś chroniły przed powodzią - a dziś adaptowane sa na izby mieszkalne.

Choc niekiedy popadają w ruinę.

A tu cymesik! 

Tak malowniczego zakątka nie spotkałem już dawno! 

Całkiem jak domek u pra Babci! 
Podobnie zresztą wyglądał dom dziadków - tym jedynie różniący się że dobudowano mu z przodu rodzaj ganku na filarkach - coby łacniej dworek szlachecki imitował. 
Cóż, po dwóch wojnach i w komunie jedynie tyle nam zostało. A wyrywny był to ludek - wyrywny. Do akcji zbrojnych skory jak mało, tedy i przetrzebiony kaducznie. 
Mi już nawet nazwisko inne nosić przyszło - ale geny pozostały i charakterystyczne rysy twarzy ... cóż tam się rozczulać ... na koń!... nie ma już koni - rower pozostał...  

Linia kolejowa Tarnów Szczucin ... nie wiem jaki cymbał utrzymuje tu znak stopu? 
Skoro żaden pociąg tędy nie przejedzie! 
Pewnie z mniej rozgarnięty potomek wesołków, którzy za czasów kursowania 
"ekspresu powiśle"
stawiali tabliczki z napisem.
"zakaz zbierania grzybów podczas jazdy pociągu!" 

ODPORYSZÓW
W oddali już widać bielejący kościół sanktuarium. 

Po drodze cmentarz



Dewocjonalia - niestety zamknięte - w sumie nie pora - pies z kulawą nogą i szalony rowerzysta jedynie zaglądną - co innego w święta, lub odpusty...

Św. Wincenty a Paulo.
Nie muszę sprawdzac - całe dzieciństwo byłem parafianinem Księży Misjonarzy
więc i przedstawienia św. Wincentego znam na pierwszy rzut oka.  




OLESNO
Biała monumentalna barokowa bryła kościoła z lat: 
1765 - budowa
1824 - konsekracja
1909 - totalna przebudowa włącznie z przeorientowaniem
1910 - ponowna konsekracja...

Dwa ogromne puste parkingi pozwalają zrobić oddające rzeczywistość zdjęcie.  

Kościół jest pod wezwaniem św Katarzyny Aleksandryjskiej 
ale...
Przy ołtarzu z drugiej połowy XVIIIw  zakupionym z krakowskiego kościoła św. Szczepana, sa dwie rzeźby poboczne - Maciej i Jakub!!!! 
Czyli trzeba tu wrócić - jak będzie otwarta całość.




No tak schizoidy na chór także zamknięte - na szczęście dopiero na górze, więc kawałek sobie wszedłem.

Choć wiele stamtąd widać nie było... zawszeć to jednak inne widoki. 

Plebania.

Lokalna kopia Lourdes 


A potem "w miasto" ...
jeszczem się nie rozkręcił a miasto się skończyło...

No tak - czego jak czego ale "grunwaldzkich" pamiątek to nam nie brakuje - sto lat temu z okładzikiem wyrastały równie często i równie bez sensu jak dziś pomniczki Jana Pawła II 

PODBORZE
Zespół pałacowo parkowy
Dziś na szczęście wysprzątany i jako tako zadbany





Choć wciąż straszący ruinami, bynajmniej nie romantycznymi.

Całość otoczona fosą... czego nie wiedziałem 


Wnętrza pni kryjące gniazda os

I ona wzmiankowana wyżej fosa!!!!! 
(☣☢☠☹☭)
I choć ta kępa w oddali to już to - ale trzeba zawrócić! 

I wreszcie...

BREŃ
teren z satelity wygląda tak! i dopiero z stamtąd widać że mówienie o pentagonalnym nasypie bastionowym nie jest pustym gadaniem.


niczym jama smoka wieloboka.

 Kazamata - zwana też "działobitnia" - bez sensu - bo działa ustawiane były na bastionach i za kurtynami ale nie tu bo tu był magazyn. 

Taka jest logika tego typu fortalicji.

Zresztą na co wskazują ślady remontów - obiekt był wykorzystywany przez blisko sto lat! 

Powstawał za czasów "potopu" około 1656 budowany na polecenie Starosty Żywieckiego - który stanął na czele powstania przeciw Szwedom.
ostatnie ślady napraw pochodzą z pierwszej połowy XVIIIw.
Choć wtedy teren fortalicji był juz zamieszkiwany przez ludność cywilną -  nie można wszak wykluczyć że ktoś otrzymał pozwolenie na osiedlanie się na majdanie w zamian za opiekę i konserwację całego terenu. 

Miał pełnić rolę "refugium" czyli schronienia dla okolicznej ludności.
Brak przekazów by toczyły się o jego zdobycie walki - i tak być powinno! 
Militarnego znaczenia nie miał - a Szwedom zwyczajnie nie opłacało się takich miejsc zdobywać - łupy marne, a prawdopodobieństwo śmierci jednak znacznie większe niż podczas "zdobywania" niebronionych wsi!  


Teren otoczony fasa - pola wkoło silnie zabagnione - dziś jest melioracja a i tak mokro. Dwieście lat temu - było tu grząsko i wątpię by Szwedom chciało się podciągać armaty, a bez nich trudno sobie wyobrazić szturm takiego obiektu, zwłaszcza bronionego przez zdesperowana ludność.

Na majdanie już wiosna - kokorycze i złocie.

MMS do Żony z informacją w stylu Jana III Sobieskiego ;-) 
Kilka łyków 4mova, kilka kostek czekolady i ...
Zawracam 
 I tu wredność losu daje znać o sobie - jak wyjeżdżałem, cały czas miałem "w mordę wind" - chłodny, silny północny - ale miałem tez nadzieję że jak będę wracał to będę miał "w d... znaczy w plecy wind". Tymczasem wiatr się zmienia i wieje już od zachodu, czyli znów będę miał wiatr w oczy, może jie cały czas, ale wystarczająco często by mieć tego dość!  
Miejscami zresztą jest tak silny, ze muszę pedałować nawet zjeżdżając z nasypów gdyż inaczej zatrzymał bym się w miejscu.

Znów
OLESNO
i
WIELOPOLE
Kapliczka w wielopolu
Nepomuk
Chyba zresztą nieoryginalnie stad - bo trudno upatrywać w tym stawku przeprawy - a tam jego figurki stawiano najczęściej. 

Sobie pozwoliłem... a co? 

Sielskość na pokaz...
Ale jako miejsce dla młodzieży na randki.. czemu nie! 


Znów
ODPORYSZÓW
mało jest szlaków alternatywnych - zwłaszcza gdy czas nie jest z gumy i muszę zdążyć na druga zmianę do pracy.  

Kilka widoków Odporyszowa nie pokazanych wcześniej.




W końcu zjeżdżam z trasy która tu przyjechałem przecinam obok Sieradzy i Chorążca ale nie znajduję nic ciekawego pod obiektyw.

 Poza tym jednym - silos chyba z Niedomic - choć z bardzo daleka wygląda jak "tripod" z powieści Wellsa - zdjecie na maksymalnym zoomie. 

ŁĘG TARNOWSKI

Całkiem inny widok na pałacyk w Partyniu 
(Partyń to taka "dzielnica" - "part" czyli część) 

W sklepie kupuje 4mova ale cytrusowego - smaczny jak diabli a ja się odwodniłem.
Od tej jazdy pod silny wiatr, jeszcze przez tydzień będę chrząkał i czuł lekki ból w tchawicy urozmaicany napadami chrypki.

Mijam Bobrowniki i jestem w miejscowości
BIAŁA
ściślej w przysiółku Piekło 
I oczywiście nie mogło zabraknąć tego widoku!!!
góra św. Marcina! 

Białoujście? 
Ujście Białej! 
Do Dunajca rzecz jasna. 

A potem jeszcze do "socjalnego" załatwiać sprawy z wczasami i do pracy. 
Czeka wygodny foteli, ciepłe monitory komputerów, przyjaźnie mrugające świetlówki, szumiące pompy, wyjące turbiny, świszcząca para a wszystko to ... bez tego ⚠☄‼⚒... wiatru!!!!

29 comments:

ikroopka said...

Breń, czy raczej Dąbrówki Breńskie kojarzą mi się rodzinnie, cioteczni dziadkowie prowadzili tam przed wojną szkołę. Zresztą, moi dziadkowie też, tylko gdzie indziej:)
Zapisuję sobie ten post oddzielnie, może uda mi się latem zaglądnąć w te strony:)

Hanna Badura said...

Znowu bardzo długa wycieczka. Podobają mi się kościoły, zwłaszcza te białe; są tu piękne kapliczki, cmentarze. Dobrze, że pokazujesz tak dużo miejsc, o których może niektórzy dawno by zapomnieli. I ja też się czegoś nowego dowiaduję. :)

makroman said...

Ikroopko - podziwiać wypada... Dąbrówki Breńskie to straszne zad... znaczy dalekie są od metropolii ;).

Hanno - Powiśle Dąbrowskie to szalenie zapuszczone turystycznie rejony. Moje wypady pokazują że można by tu poprowadzič szerego malowniczych i ciekawych szlaków rowerowych. Wystarczyło by je tylko oznakować i dobudować trochę takich miejsc jak w Wielopolu, by można było np ogłonąć w zaciszu.
ps. Jak Bóg da będzie więcej takich wycieczek i wszystkie po miejscach mało znanych.

♥ Łucja-Maria ♥ said...

Zaskoczyłeś mnie boczniakiem ostrygowatym. Sądziłam, że można go zbierać w listopadzie, grudniu. Rósł przeogromny w miejscu wyciętej starej topoli. Niestety,przy głównej drodze.
Muszę się pochwalić, byłam w Sanktuarium w Odporyszowie gdy jechałam do Zalipia. To jedyna znana miejscowość z Twojego postu.
Serdecznie pozdrawiam:)

patriota pejzażu said...

Och ten Breń! Odkryłem go na mapie jakieś 3 lata temu, potem z z satelity zrobił niezłe wrażenie, ale dotąd tam nie dotarłem...

Wojciech Gotkiewicz said...

Ciekawy ten Breń. Szkoda, że tego typu budowle popadają w zapomnienie i w ruinę (i nie tylko tego typu, co dobrze ilustrują Twoje zdjęcia z prawie każdej wyprawy). Jeżeli faktycznie wybieracie się w tym roku do Augustowa, to powinniście tak zaplanować trasę, żeby zahaczyć o Osowiec. Dwie godziny zwiedzania, ale warto:)

makroman said...

Łucjo - sam byłem wielce zdziwiony tym boczniakiem i stad aż dwa zdjęcia. Jakie wrażenia z Odporyszowa? Byłaś w muzeum Jana Wnęka? Do Zalipia też się rowerem wybieram, więc będzie relacja, ale wcześniej inne trasy.

Patrioto - więcej niż na moich zdjęciach w naturze nie znajdziesz. Czasami udaje się wychwycić lepszy zarys nasypu, ale na zdjęciach to się gubi. jednak przy twoich możliwościach i przebiegach możesz się pokusić o trasę na Powiśle Dąbrowskie - kilka miejsc na pewno przypadnie Ci do gustu.

Wojtku - nie ma pieniędzy nawet na naprawdę cenne pałace, a co dopiero na takie okopy - A tu bez sporych inwestycji nawet nie ma co myśleć o odnowieniu - zresztą po co? Co można na takim majdanie zrobić - park rozrywki?, ranczo? w sumie najfajniejsze było by pole namiotowe - ale kto tu zaglądnie?
Dzięki za podpowiedz - z urlopu zrobił mi szef 10 dni, wiec do Augustowa jedziemy na cały... tydzień ;-( Ale może jakoś wcisnę w plan.

♥ Łucja-Maria ♥ said...

Przypuszczam, że już wiesz, iż uwielbiam odwiedzać miejsca kultu religijnego. Kościoły, cerkwie, meczety, stupy… Wszystko, co ma w sobie choć odrobinę mistycyzmu. Koniecznie chciałam zobaczyć cudowny obraz Matki Bożej Odporyszowskiej. Nie przepadam za barokiem, jednak nie mogę powiedzieć, że to sanktuarium jest brzydkie. Wybierasz się rowerem do Zalipia? Jesteś niesamowity:)

Ania said...

Bogata trasa. I kościoły piękne, i kapliczki urocze, i te "okopy". Tych ostatnich to chyba nigdzie nie spotkać podobnych. Warto o nich opowiadać. Oby się tylko utrzymały.

wkraj said...

Pierwszy raz widzę u kogoś na blogu dom poprawczy. Ciekawa i różnorodna trasa. Bardzo fajna relacja. Mam kolegę, fascynata takich dawnych budowli militarnych. Sprzedam mu linka.
Pozdrawiam.

Magda i Mateusz said...

piękne zdjęcia - właśnie takie lubię, pokazują naszą prawdziwą Polskę :)

Hanna Badura said...

Robienie zdjęć bez zatrzymywania roweru - to niezwykłe!

makroman said...

Łucjo - w tym wpisie znajdziesz zdjęcia kilku obiektów sakralnych
http://maciejmakro.blogspot.com/2016/09/na-powisle-dabrowskie-rowerem.html

Akurat Matki Boskiej z Odporyszowa w zbliżeniu nie mam, ale wybieram się tam znów wkrótce, to zrobię i wrzucę.
Tak wiem o tym zamiłowaniu - wprawdzie na skutek zbyt bliskich kontaktów z Reformatami, Katolicyzm straciła wiele mistycyzmu (w przeciwieństwie do Unitów i Prawosławia), ale mimo wszystko wiele świątyń a zwłaszcza klasztorów tego ducha posiada.

Aniu - przetrwały 300 lat.... przetrwają następne - to mało znane i szerokim łukiem omijane miejsce, w okolicach nawet mało jest domów mieszkalnych . Natomiast że to unikat, to całkiem inna historia. Zazwyczaj wszystkie inne umocnienia ziemne było stosunkowo szybko po zaprzestaniu użytkowania rozrównane pługami, tu po prostu jest w zasadzie bagno i nikomu na tej ziemi nie zależy.

Wkraju - mam zdjęcie np. spacerniaka więziennego... ale boje się publikować. Tu jest to o tyle bezpieczne że w zasadzie niczego nie ujawniam, tylko to co widać z drogi.
Jak by kolega potrzebował przewodnika - to wiesz kogo polecać ;-)

Magdo i Mateuszu - powiedzmy nieco podkoloryzowana, celowo usuwałem z kadrów rzeczy których nie chciałem pokazać - tandetne domy i ... niestety śmieci w rowach przydrożnych.

Hanno - bardziej niezwykłe jest to że niektóre wyszły - to kwestia właściwego kąta - w pewnym momencie prędkość kątowa jest tak duża że nawet ultrakrótkie czasy nie wystarcza - ale zakładam że wykład z fizyki podparty wykresami geometrycznymi nie jest tym o czym marzysz? ;-)
ps. planujesz już wypad na Diable Boisko?

♥ Łucja-Maria ♥ said...

Macieju,
już dzisiaj wpadam z życzeniami ponieważ jutro już mamy Triduum Paschalne.

Z okazji nadchodzących Świat Wielkanocnych życzę Tobie i Twoim Bliskim dużo zdrowia,
radości, pogody ducha, ciepłej pogody oraz wzajemnej życzliwości,
a także wielu spotkań w gronie rodzinnym.
WESOŁEGO ALLELUJA!

Iza said...

Okolice na pewno warte obejrzenia

Mo. said...

Pisałam już kiedyś u siebie, że rowerzyście zawsze wiatr w oczy. Zawsze. Więc wiem o czym mówisz. Jak dla mnie jesteś mistrzem w docieraniu do ciekawych i mało znanych miejsc a Twój blog to dowód na to, że nie trzeba się zapuszczać hen daleko żeby było fajnie i ciekawie. A za to, że najczęściej używasz tych samych środków transportu co ja ( czyli dwóch kółek i własnych nóg - też dwóch ) masz dodatkowy plus.

makroman said...

Łucjo dziękuję, wzajemnie. W czasie Triduum będę w kościele, ale w necie też.

Izo - witaj. To warte obejrzenia tereny, nie tak bogate jak Pogórze czy Beskidy, ale też jak staram się pokazać nie są "pustynią" ;)

makroman said...

Mo - Bo przygoda zaczyna się zaraz za progiem naszego domu i choć kuszą Ural i Kaukaz to przecież, głupotą było by nie oceniać tego co ma się pod nosem ;)
Bijąc kilometry podeszwami czy oponami roweru przeżywa się teren bardziej, owszem podwózka nie raz konieczna, ale tylko podwózka.

Hexe said...

Bardzo szczegółowo opracowana wędrówka.
Moją uwagę przykuły kazamaty otoczone bagnami. Skuteczne zabezpieczenie. Interesująca historia.

makroman said...

Hexe - witaj! Owszem szczegółowo - ale bywają szczegółowsze. Ma taką formę, żeby każdy kto by chciał iść w moje ślady, lub skorzystać ze mnie jako z przewodnika wiedział co go czeka ;-)

Fortalicjum istotnie ciekawe, dość unikatowe już w tej chwili, w skali całej Europy.

Anonymous said...

To jest "ukryte piękno" szacunek za umiejętność jego dostrzeżenia. Ja też byłem wczoraj w terenie w okolicy Strzyżowa , Herby , Góra Chełm , Stępina polecam fajne miejsca do włóczęgi , ale pewnie już tam byłeś. Piotrek.

pytu said...

To jest " ukryte piękno ", szacunek za umiejętność jego dostrzeżenia.Piotrek.

Anonymous said...

To jest ukryte piękno szacunek za umiejętność jego dostrzeżenia. Piotrek.

makroman said...

Piotrze - owszem byłem, ale lata temu, mam jednak już pomysł na trasę w tamtych okolicach. Czekam na stosowny czas, bo to jednak jak dla mnie wypad na cały dzień a rodzina też ma swoje wymagania.

Nomad said...

No, no. Całkiem przyzwoita odległość :)

Wiesław Zięba said...

Odbyłeś bardzo interesującą wyprawę po mało znanych miejscach. Takie właśnie warto odwiedzać. Choć zieleń jeszcze nieśmiała, to zdjęcia wyszły Ci ładnie.

makroman said...

Nomadzie - i to z presją czasu, bo musiałem zdążyć, W sumie mogę przyjąć że dystans przed drugą zmiana możliwy do wykonania bez wariactwa i z marginesem na np. złapanie gumy - to 80 km.

Wiesławie - Powiśle jest strasznie zapuszczone turystycznie - dość wspomnieć że turysta budzi tu sensacje, podczas gdy na Pogórzu czy w Beskidach sympatie i zaciekawienie. Często jest tak że mieszkańcy jakiegoś terenu dopiero ode mnie dowiadują się co u siebie maja - np. tak było w środę, gdy człowiek mieszkający w Rzepienniku dowiedział się że mają u siebie kirkut.

DD said...

I proszę, kolejna cud wycieczka.

makroman said...

Doroto - może nie cud ale na pewno warta wysiłku.