Showing posts with label Odrzykoń. Show all posts
Showing posts with label Odrzykoń. Show all posts

Wednesday, January 4, 2017

Literacko - Skalno - Sakralny szlak Ziemi Krośnieńskiej część III - po drugiej stronie drogi.

Obok zamku kamieniec przebiega malownicza droga - w zasadzie ulica, bo ma swoją nazwę "Podzamcze" (a jakże by inaczej?), która potem łączy się z ciągiem drogi 991. Na północny wschód mamy zamek na zachód... wychodnie skalne, zaadaptowane na miejsca kultu i pamięci narodowej.  Podejrzewam iż poniższa opinia niejednego zjeży ale... uważam że to wyśmienity pomysł!  My ludzie potrzebujemy "swoich miejsc" - pisałem o tym w komentarzach na blogu Na Pogórzu - jeśli jeszcze go nie znacie to koniecznie go odwiedźcie. Tylko nie bardzo umiałem wytłumaczyć co rozumiem pod pojęciem że "ludzie potrzebują swoich miejsc". No więc na myśli miałem np. takie skałki. Owszem rezerwat - nie dotykać, owszem ostoja - nie wchodzić, ale na szlaku jak najbardziej, byle nie zepsuć estetyki miejsca. Bardziej miałem na myśli właśnie coś takiego, niż kładeczki, schodeczki i wyczyszczone ścieżki.

Nawiasem mówiąc dziwiło mnie że wcześniej nie bardzo te miejsca kojarzyłem, przecież na Kamieńcu już byłem lata temu z rajdem harcerskim i potem z Żoną - całkiem świeżo poślubioną i mieliśmy  w naszym nowiutkim Seicento jedzenie w słoikach i butle z gazem i ... tylko zapomniałem zabrać... palnika od kuchenki, który wyjąłem do czyszczenia wyczyściłem i nie spakowałem. Marzenka wówczas wyjadała zimne pulpety a mi było tak potwornie głupio że do dziś pamiętam. Była to zresztą nauczka, żeby cały sprzęt okresowo kontrolować nawet (zwłaszcza wtedy) gdy się go jakiś czas nie używa. Za cały ciepły posiłek musiała nam wtedy wystarczyć kawa w restauracji u podnóża zamku.

Tym razem żadnego biwaku miało nie być, jak zgłodniejemy to wpadamy gdzieś na kebaba (hasło "kupując kebaba wspierasz araba" - jest tak beznadziejnie głupie, że choć bym kebabów nie lubił - a lubię - to bym się przemógł i zaczął je jeść), i pierogi dla Mamy  a jak nie zgłodniejemy to nie wpadamy - co najwyżej na kawę.

Ale właśnie czemu mi się "nie kojarzyło"?... ano temu, że jak byłem z harcerzami, to gnaliśmy w tempie parowozu i pewnie nam ta skałka "została bokiem" gdy rwaliśmy na Prządki, a jak byłem z Marzenką to raz że zapatrzony w nią nie w skały a dwa, że i w skałach wiele jeszcze nie było, i mogło umknąć.

Zatem wychodzimy z zamku i idziemy "na skałki. W tym miejscu poza skałami na których usytuowano zamek, są jeszcze dwie.
Pierwsza to miejsce pamięci.

 Od "naszej" czyli od południa strony spiżowa tablica (pewnie replika - choć kto wie, nie udało mi się znaleźć konkretu na jej temat) z napisem: Dziękując Panu bogu za ocalenie ociosu skały dokonał i kaplice ufundował w 1866 roku Kazimierz Białas 1829 - 1899.
Jak ktoś zna od czego ocalenie i kim był ten człowiek niech koniecznie napisze w komentarzu!
:
 Od strony zamku mniej dziękczynna tablica - 
"Tu się urodzili i Stąd wyszli, zginęli na nieludzkiej ziemi - grobów nie mają"
 inż - Jan Białas  1890 - 1917
Jeniec wojenny w Rosji
Zamordowany za odmowę wstąpienia do Armii Czerwonej

ks. prob Andrzej Pelczarski 1891 - 1940
Zamordowany na plebani w Powitnie k/Lwowa

sierż Kazimierz Białas 1900 - 1944
zginął wraz tysiącami rodaków na Wołyniu

o Panie daj im u siebie
pokój i odpoczywanie
rodzina"

Szacun dla rodziny Białasów - którzy tak skrzętnie pamięć o swoim rodzie przekazują.

 u szczytu skały - pewnie to należy uznać za "dokonanie ociosu" wykuta mała nisza w której umiejscowiono figurkę Chrystusa frasobliwego. 
Na szczycie metalowy krzyż.

Kawałek dalej kolejna skała - prawdopodobnie połączona z tą pierwszą w swoim podziemnym ciągu.
 

To już miejsce sanktuaryjne. 
 Echo Lourdes .
Trudno o trafniejsze określenie tego z czym mamy tu do czynienia. 

Nie będę się rozpisywał - zdjęcia powinny być czytelne i mówić same za siebie.












Dziwne to miejsce - jak mało które nawet mnie potrafi zmusić do milczenia...
  Jeszcze raz szacun dla rodu Białasów i wszystkich tych którzy im w tym dziele pomagali. 

ps - skały to oczywiście wychodnie gruboziarnistego piaskowca ciężkowickiego.

W następnym wpisie chcecie kontynuacje czy antrakt w postaci Panieńskiej góry?

Monday, December 19, 2016

Literacko - Skalno - Sakralny szlak Ziemi Krośnieńskiej część II - Odrzykoń - Kamieniec

Do Odrzykonia wjeżdżamy z Żarnowca przez Turaszówkę i całkiem boczną drogą. Tradycyjnie jedzie się pod zamek Kamieniec przez Krosno. Ale ja polecam dojazd właśnie przez wieś Odrzykoń, nie rozpędzicie się za bardzo, ale widoki... ja nie mogę. Jak bym szedł lub jechał na rowerze, to mielibyście tu kilka ekstra panoram - niestety samochód to zniewolenie, odcięcie i alienacja... alienacja wywołuje agresję, więc pewnie już wiecie czemu na ulicach tyle awantur!  Zabierzmy im samochody, to zobaczycie całkiem innych, fajnych i miłych ludzi... ale dość dygresji (na razie).

Trasa wiedzie, opłotkami, kładeczkami, zakrętasami i pośród obór... miód na serce wędrowca (uwięzionego w autokonserwie) - przynajmniej taki pożytek z nowoczesności (GPS).

Z tej perspektywy, ruiny prezentują się niesamowicie - rozległa z rzadka zabudowana równina, jakieś kępki roślinności, a nad tym wszystkim góruje potężne jasne wzniesienie, a na nim sterta kształtnie poukładanych kamulców... no nic tylko wyć z radości na taki widok!

Parkujemy na podzamczu i dalej piechotką.

 
 zajawka możliwych panoram - kilkaset metrów od zamku, nieopodal kościoła. 
 

Coś ciekawego, czego nie kojarzę liturgicznie - jak ktoś wie, niech koniecznie napisze!
 Krzyż łaciński, Przemienienie Pańskie - to prawosławne święto, byli tu Unici, ale ...
Droga Krzyżowa kończy się przy kościele... no sam nie wiem.


Borówki nie mogłem sobie odpuścić - to moje stare pseudo z harcerstwa. 
Ci którzy czytają mój blog od dłuższego czasu, pewnie już o tym wiedzą, ale nowsi mogli by się zdziwić. 
ps. "Borówka" - pochodzi od "Czernica"  - co bezpośrednio nawiązuje do mojego nazwiska, ale Borówa bardziej oddaje mój "leśny charakter" ;-)  


 Szlakowskaz w malowniczym otoczeniu - SZACUN dla miejscowych kolegów z PTTK!


W ogóle otoczenie zamku, jest szalenie malownicze i przyjazne turystom (wędrowcom także).
 


Rodzaj skansenu w formie założycielskiej - ale nie powiem kształcący, choć przydał by się opis, bo cóż z tego że ja wiedziałem i powiedziałem najbliższym, skoro zaraz za nami szli całkiem sympatyczni młodzi ludzie ale traktowali ten zabytek jako mało interesującą "szopę"... ?!


 Reklamy innych miejsc, wartych zobaczenia. Co prawda stąd do Sanoka, to szmat drogi ale może ktoś się pokusi? 
Niestety także nic na temat stojącej opodal chyży ...


Wchodzimy na zamek - bilety w jakieś śmiesznej cenie kilku złociszy.  
wejść można praktycznie wszędzie (poza zamkiem wysokim - ale to pewnie dlatego że duch 
Cześnika (mojego imiennika nota bene) czai się gdzieś tam z gwintówką.

Boć wiedzieć nie zaszkodzi (choć to prawda powszechnie znana) iż właśnie na kanwie zatargu o podzielony zamek Kamieniec - Aleksander Hrabia Fredro (nielichy huncwot zresztą) był "Zemstę" swoją oparł...

 (herb pilawa - rzecz jasna - na tarczy)
Sam Kamieniec - to potęga historii - mało który inny zamek ma tak burzliwe dzieje. 
Najpotężniejsza twierdza w tym zakątku Karpat, być może że i w całych Karpatach. 
Pobudowana jeszcze przez Kazimierza Wielkiego
Niszczona przez Turków (gdy była jeszcze drewniana w XIIIw.) potem przez Szwedów - (pisałem kiedyś że fortalicjum jest "nie do zdobycia" w swojej epoce - sto, czy dwieście lat później, już takim być przestaje) , najboleśniej gdy niszczona przez swoich (zatargi)...  


 Pod koniec XIVw. Władysław Jagiełło nadaje to miejsce Klemensowi z Moskorzewa Pilawicie na gniazdo rodowe, prawdopodobnie w ramach zasług na polu tłuczenia Krzyżaków (choć jeszcze przed Grunwaldem...) Odtąd Pilawici wołać się będą Kamienieckimi - i to oni temu miejscu potęgę nadadzą.


Był atakowany przez wojska Macieja Korwina (nie zawsze nam z Madziarami, tak "po szklance" było, czasami też i "po szabli" - ale zawsze honorowo i bez uraz), swoją drogą kolejny Maciej ;-)  
Prawdopodobnie wtedy zamek zresztą oparł się atakowi.
 To zresztą niejedyne powiązanie - bo stąd właśnie hetman polny koronny Marcin Kamieniecki słał listy do magnatów, spraszając ich do Tarnowa na sejmik, gdzie otrzymał ich poparcie w staraniu o Koronę Rzeczypospolitej! (Sulejmana I zresztą też... ale to inna historia, choć zważywszy na półksiężyc i gwiazdę w herbie Tarnowa... ach ta mistyka dziejów...)


 Balint Balassi - dworzanin Batorego, poeta - tu w gościnie żył i tworzył - o czym przypomina stosowna tabliczka, przy okazji powołując się na "przyjaźń dwóch bratnich narodów" - no o tym że w czasie "potopu" to Węgrzy pod wodzą Rakoczego zdobyli ten zamek już nie wspomina. 
Nota bene -Węgrzy zdobili - ale zniszczyli doszczętnie stacjonujący tu Rosjanie...

A propos - Hetman Polny Koronny Marcin Kamieniecki, gościł tu wygnanego Króla Węgier Jana Zapolyę (mam na drugie Jan.. znów ta mistyka...), który przebywał ze swym dworem na zamku ... TAK! Zgadliście - tarnowskim!


Tu bronili się Konfederaci Barscy, tu doszło do krwawej bitwy w trakcie I Wojny Światowej, tu walczyli i ginęli AKowcy.
I powiem Wam jedno - te dzieje czuć w tym miejscu, te kamienie wołają i opowiadają krwawe ale i piękne historie - warto posłuchać... trzeba tylko znać język którym kamienie mówią...  




Panorama z murów  - Zachwycająca! 
na pierwszym planie "Łysa Góra" - co widać na pierwszy rzut oka nomen omen... ;-) 
Na lewo - wzgórze kota 404 (kota - znacznik wysokości na mapie, a nie wzgórze kota... żeby nie było nieporozumień ;-) )



Całkiem świeży i klimatyczny, ładnie komponujący się z otoczeniem kościół pod wezwaniem św.św. Franciszka i Jana z Dukli.
o Sakralnych tradycjach Kamieńca przeczytacie tu

Aczkolwiek znajdziecie tylko wzmianeczkę o heretykach co to kaplicę zamkową zniszczyli. 
Tymczasem w Odrzykoniu  Jeden z właścicieli, mianowicie Seweryn Boner gościł Faustusa Socyna - twórcę Socynianizmu - która była doktryną Braci Polskich.



Wnętrze zamku to ciekawa (choć bynajmniej nie wyjątkowa) ekspozycja.
 

 Można ją jednak zwiedzać samodzielnie, co już samo w sobie jest miłe.


m.inn. Kocioł w którym gotowano niegrzeczne dzieci...
lub żony - w zależności od tego które bardziej dawało w kość ;-)
 Nie wiedzieć czemu ani Marzena ani Miłosz nie chcieli mi wierzyć... myślą że ich straszę...


 zakątek ślusarza ;-)


Płyta z kaplicy zniszczonej przez "złego kalwinistę"...
Niszczenie obiektów sakralnych to nigdy nic godnego pochwały, z drugiej strony nadmierna tolerancja nie jest ani mądra, ani szlachetna ani dobra...

Opuszczamy już zamkowe komnaty, pora pohasać po skałkach


Rozgrzewka przed "Prządkami".


Kolejna panorama, tym razem ze skalnego ostańca. 
Miejscowość Czarnorzeki i horyzont zamknięty pasmem Suchej Góry. 
(cholernie mi się marzy, rajd tamtejszym szlakiem... tylko kiedy?) 


 Jak zaimponować dziesięciolatkowi? 
Wyjść wyżej niż on... to proste ;-)


 Na koniec harcerski akcent


Oldze i Andrzejowi Małkowskim. 
kto ma wiedzieć ten wie...

A my idziemy dalej - przed nami... ale na razie do zobaczenia!