Showing posts with label zamek krzyżacki. Show all posts
Showing posts with label zamek krzyżacki. Show all posts

Wednesday, November 4, 2015

Barciany

Tak sobie myślę że zrobię tu przez jakiś czas przekładaniec - przygody i miejsca z czasu wakacji będę przeplatał innymi przygodami i miejscami.

Zatem wracamy na Mazury.

Barciany (niem. Barten), Wioska (choć niegdyś miasteczko) w województwie warmińsko-mazurskim. Miejscowość mała, cicha na turystykę specjalnie nie nastawiona (szkoda), ale czysta i przyjazna. Dawniej była stolicą państewka pruskiego plemienia Bartów, ale Krzyżacy skutecznie starli je z kart historii. Na miejscu zaś umocnień pruskich postawili własne, wpierw ziemno drewniane, potem murowane w końcowym efekcie powstał solidny zamek.

Jak już nieraz pisałem, przy różnych okazjach, zamki krzyżackie to w zasadzie... koszary i tyleż w nich uroku co w koszarach. Gdzież im tam do wypielęgnowanych, wypieszczonych pełnych ciekawostek i legend siedzib rycerskich. Po ich krużgankach nigdy nie przechadzały się urodne pannice (żeby tylko) czy to szlacheckiego czy plebejskiego chowu, ale zawsze takie na widok których krew wrzała w młodych zakutych w żelazo ciałach, gotowych łba nadstawiać byle tylko jakiś znak dający nadzieję (wiecie sami na co) był im z owych krużganków rzucony...   

Po krużgankach najczęściej przemaszerowywał jakiś zarośnięty, trzeciej świeżości feldfebel zamiast znaków przychylności posyłając ćwiczącym gromkie klątwy a zamiast obietnicy raju w alkowie, obietnice srogich wcirów na zakończenie dnia.

Ale zamek to zawsze zamek.

 W Barcianach parkujemy w centrum miejscowości, nie mam pojęcia gdzie jest zamek ale... prowadzę na instynkt i - dobrze trafiam! pewnie gdyby ktoś był , to bym się spytał, ale ulice i placyki puste. Nic to, ważne że trafiłem.

 teren parkowy, silnie ocieniony, ale tam gdzie nie ma cienia słońce bije z siłą lampy błyskowej, nie ma szans na kontrolę ekspozycji. Walę to co widzę i nawet nie zastanawiam się nad ustawieniami, starając jedynie dopasować do płytkiej strefy półcienia.

 Obecnie zamek w Barcianach jest w rękach prywatnych, ale dziesiątki lat użytkowania przez PGR dało mu w kość bardziej niż innym zamkom kilka kampanii wojennych. w tej chwili trwa remont.

 Na jedno dobrze, bo możemy pospacerować wokół i nikt nie usiłuje wcisnąć nam biletów, na drugie marnie, bo wejść do środka też nie możemy.

 Zamkowy kościół - budowla wpisana w obieg murów i ... silnie obronna. Można by psioczyć na krzyżacka mentalność która nawet ze świątyni zrobi machinę wojenną, ale... no właśnie to był wówczas już od czasu upadku Imperium Romanum a więc od blisko tysiąca lat... standard!
Kult kultem, ale całość własnego i poddanej ludności tyłka prócz modlitwy dobrze było chronić za solidnymi murami. założenie słuszne z pragmatycznego punktu widzenia ale biegunowo odmienne od nauki chrześcijańskiej... tylko kto by się nauką przybitego do krzyża tysiąc trzysta lat wcześniej żyda przejmował...prawda?.

Ale dostrzegliśmy też coś ciekawego, prowizoryczne zadaszenie. Wiata skrywa zapewne jedną z baszt narożnych, flankujących mury kurtynowe. może da się tam wejść?

 
Nam się nie da?
 Patrzymy do środka ... czaaaaad.


Niestety, remontowcy zatkali przejście z baszty do wewnątrz kompleksu, bo pewnie byśmy tam weszli od góry. Miłosz się świetnie wspina a i ja mam spore doświadczenie z czasów... gdy byłem w jego wieku i wspinałem sie po ruinach zamku na "Marcince".
Pozostaje na patrzeć i zrobić kilka fotek.


Główne okno za ołtarzem - msze musiały być tam ponure, ale nastrój gotycki i mroczny pewnie znalazł by niejednego zwolennika.
 
 Kolejna kurtyna, już pięknie odremontowana, tyle że... całkiem nieciekawa...

 No prawie całkiem... ;-)


Ciekawe co tu powstanie - pewnie kolejny luksusowy hotel, dla forsiastych turystów, zbyt zagonionych zdobywaniem szmalu, by zadać sobie pytanie czy wydają go z sensem...?

  Gotycki kościółek Niepokalanego Serca Najświętszej Marii Panny, jednonawowy, bez specjalnych walorów artystycznych, ale ciekawy sam w sobie.

Miałem nadzieje że znajdę choć relikt słynnej barciańskiej baby, ale nic nie trafiłem. Replika stoi w Olsztynie, a oryginał? Być może jest wewnątrz remontowanego zamku, być może w rękach "kolekcjonerów"...?


Dzięki Mad!!!!
Jedziemy dalej. 

Wednesday, August 7, 2013

Liźnięcie Ostródy

I to liźnięcie głownie przez szybę samochodu. W zasadzie przy naszym poziomie zmęczenia spokojnie moglibyśmy sobie to miasto odpuścić. Ale tak na pierwszy raz - kiedyś tu się jeszcze zaglądnie - w ramach rekonesansu...
Wrażenie dobre - poza absurdalnym skrzyżowaniem ze światłami na torach kolejowych. Przez chwile gdy zobaczyłem pociąg ruszający ze stacji i zorientowałem się ze stoję na torach a przed i za sobą i obok siebie mam inne samochody byłem w szoku. Na szczęście albo czuwa nade mną opatrzność, albo w mieście mają jakąś korelację sygnalizacji świetlnej z semaforami bo wciąż żyjemy ;-).

Ludzie bardzo uprzejmi i uczynni.

Wpierw napotykamy na budynek Liceum Ogólnokształcące Nr I im. Jana Bażyńskiego.
stuletni w/g opisu secesyjny! budynek. Tu sek. Często spieram się z niektórymi blogerami co do kwalifikacji danej architektury - i mam. Dla mnie ten budynek to eklektyzm dla Ostródzian secesja - gdzie tkwi błąd? Nigdzie.  Na moje oko tam klasyfikuje się architekturę w/g czasu powstania (zatem secesja) a my tu w Galicji w/g wyglądu - czyli jest eklektyzm nawet jak powstał współcześnie a jest secesja jeśli ma charakterystyczne zdobienia.

Nieco historii budynku na stronie I LO

 Jezioro Drwęckie - pokajakowało by się tutaj. Bez wątpienia. Woda sprawia wrażenie czystej, teren zadbany, widoki malownicze.

 To chyba szczyt zamku, na pierwszym planie budynki w okolicach przystani - tak nam wskazano "wie pan, kupa kamieni i staro wyglądają, to to jest chyba zamek" - odpowiedziała kobieta z wózkiem i z uśmiechem na moje pytanie.
"Kościół Niepokalanego Poczęcia zbudowano na wzgórzu w centrum Ostródy. Dlatego budowla góruje nad miastem. 54-metrowa wieża jest widoczna z każdego miejsca Ostródy." napisano w nagłówku na stronie 


I to w zasadzie tyle.

Tuesday, July 30, 2013

Nidzica

W drodze do Lanzanii. Co to Lanzania wytłumaczę w kolejnych postach.

Przystanek I Nidzica.
Nidzica często bywa mylona z Niedzicą, tym bardziej że i tu i tu mamy okazałe zamki. Z drugiej strony pytanie typu "W Nidzicy byłeś, a zaporę widziałeś?", zadane podczas opowiadania o wyjeździe nad Bałtyk,  zmusza do zastanowienia, czy nasz rozmówca ma jakiekolwiek pojecie geografii polski.

No więc Nidzica.
Jasne przestronne miasto.
Trudno w czasie 30 minut spaceru i 15 minut przy kawie zwiedzić miasto, trudno cokolwiek opisywać. Po prostu było sympatycznie.

 Miałem już za sobą kilka godzin jazdy, Zresztą od kilku dni bardzo źle sypiałem, nie dość że nerwy przed drogą zrobiły swoje - nie czuję się "orłem" za kierownicą - to jeszcze jestem meteopatą i na nadciągające fronty często reaguje bezsennością. Tak było i tym razem. Z radością więc przyjąłem postój w Nidzicy i możliwość odsapnięcia od kierownicy. Zaparkowaliśmy naprzeciw neoklasycystycznego Ratusza wzniesionego w 1842 roku.

 Tzw Klasztorek - początkowo wzięliśmy go za zamek - elementy obronne są tu całkiem nieźle widoczne.

Co nie dziwi gdyż budowla ta poza użytkowaniem cywilnym, miała też charakter obronny.Obiekt jest gotycki, pochodzi z końca XIV w.


Jak zawsze poszukujemy kartek pocztowych - to w ogóle ciekawa sprawa - zarówno ja jak i żona jeszcze za panieńsko kawalerskich czasów tez sami do siebie wysyłaliśmy kartki pocztowe z miejsc przez nas odwiedzanych. Po drodze mijamy Kościół Św. Wojciecha. Zbudowany został w XIV w. jako założenie włączone do miejskiego systemu fortyfikacji, w zachodniej części miasta.


Kartka się znalazła i lody dla dzieciaków a dla mnie ... BROWAR!!!!

 Powstał w 1868r. Wówczas nosił nazwę „Schlossbrauerei Neidenburg” (Browar Zamkowy Nidzica)

 Krótkie podejście i zbliżamy się do zamku.

 Basteja na planie koła - jeden z elementów obronnych przedzamcza.

 Widok z bramy
 Zamek - pierwotnie drewnianą konstrukcję z 1373 roku, zastąpiono murowana - na swoje czasy jedną z najnowocześniejszych budowli o charakterze obrono rezydencjonalnym.

Kawa smakowała "Biedronką", ale to w sumie nawet dobrze, bo choć kaw wypijam multum, to tych harowato kwaskowatych nie lubię.
Dla tych którzy chcą wiedzieć nieco więcej polecam stronę Nidzicy

 I pojechaliśmy dalej...