Sto lat temu na froncie od Gorlic do Tarnowa trwały wściekłe walki, nazwane "polskim Verdun", bez sensu, nie lubię tego przymiotnika w takich zbitkach- "polskie" to znaczy że co, gorsze? Mniejsze? Mniej ważne?
W mediach znajdziecie mnóstwo opisów tej bitwy, szereg analiz, wniosków. wiele słów o bratobójczej strzelaninie pomiędzy Polakami, jeszcze więcej o ofierze na ołtarzu niepodległości. No dobrze Polacy o coś walczyli, a Ruscy, Węgrzy, Austriacy, Niemcy, Czesi, Słowacy i pomniejszych narodowości niemało...?
Setki tysięcy poległych stają się statystyką wojenną.
No to spójrzcie na tę rzeź oczami żon, matek, ojców, braci...
Wiem że to co napiszę teraz może wzbudzić kontrowersje, ale nie jestem pewien czy nasza niepodległość, była warta ich życia...?
Cmentarz nr 236 Pilzno.
Odwieczny atawizm Człowieka...navigare necesse est. Nawet w duszy zaprzysiężonego domatora, drżącego na myśl o wyprawie do najbliższego większego miasta, raz na jakiś czas rodzi się myśl by...objechać świat dookoła. Podróżnik to człowiek u którego ta myśl, raz się pojawiwszy, tkwi zapamiętale i zmusza go do działania. No więc, dziękuję Bogu że dał mi taką a nie inną żonę, bo mapka na której pracowicie wykreślamy szlaki naszych podróży, staje się coraz bardziej porysowana.
Thursday, May 7, 2015
Monday, April 27, 2015
Na poligonie
Za czasów Austro-Wegierskich był w Tarnowie pułk.
57 Pułk Piechoty Austro-Węgier (niem. Galizisches Infanterieregiment Nr. 57)
Była też i konnica, ale o nich razom inną.
Ówże pułk, musiał gdzieś ćwiczyć, choć stacjonował w Opawie, to z rejonu Tarnowskiego pochodziło gros jego uzupełnień. Żołnierze ci przechodzili wstępne przeszkolenie właśnie na tym poligonie.
Po odzyskaniu niepodległości powołano do istnienia 57 pułk piechoty wojska Polskiego, następnie przemianowany na 16 pułk piechoty (Wsławiony atakiem na jednostkę pancerną Niemców w czasie bitwy pod Pszczyną, który zakończył się masakrą strony polskiej. Do dziś nie wiadomo, czy były to błędnie wydane rozkazy wyższego dowództwa, czy szaleństwo podyktowane rozpaczą, czy zwykła głupota...). Żołnierze ci ćwiczyli na tym poligonie oraz na poligonie w Wierzchosławicach. Po II wojnie światowej Ćwiczyli tu wojacy Ludowego Wojska Polskiego (które tak było Polskie jak Polakiem był Rokossowski).
To wszystko, plus jeszcze ciut innych rzeczy chciałem powiedzieć w moim filmie, ba nawet powiedziałem, ale tam zawsze tak wieje, że jedynie dwa fragmenty nagrań nadają się do publikacji, reszta jest mało zrozumiała i musielibyście zatrudnić speców z prokuratury aby wam stenogramy z tego zrobili... tylko że wtedy mogło by się okazać że mnie tam było trzech i sam ze sobą rozmawiałem...
Więc zapraszam. Poznajcie Schron kierowania ruchomym celem z poligonu w Tarnowie.
57 Pułk Piechoty Austro-Węgier (niem. Galizisches Infanterieregiment Nr. 57)
Była też i konnica, ale o nich razom inną.
Ówże pułk, musiał gdzieś ćwiczyć, choć stacjonował w Opawie, to z rejonu Tarnowskiego pochodziło gros jego uzupełnień. Żołnierze ci przechodzili wstępne przeszkolenie właśnie na tym poligonie.
Po odzyskaniu niepodległości powołano do istnienia 57 pułk piechoty wojska Polskiego, następnie przemianowany na 16 pułk piechoty (Wsławiony atakiem na jednostkę pancerną Niemców w czasie bitwy pod Pszczyną, który zakończył się masakrą strony polskiej. Do dziś nie wiadomo, czy były to błędnie wydane rozkazy wyższego dowództwa, czy szaleństwo podyktowane rozpaczą, czy zwykła głupota...). Żołnierze ci ćwiczyli na tym poligonie oraz na poligonie w Wierzchosławicach. Po II wojnie światowej Ćwiczyli tu wojacy Ludowego Wojska Polskiego (które tak było Polskie jak Polakiem był Rokossowski).
To wszystko, plus jeszcze ciut innych rzeczy chciałem powiedzieć w moim filmie, ba nawet powiedziałem, ale tam zawsze tak wieje, że jedynie dwa fragmenty nagrań nadają się do publikacji, reszta jest mało zrozumiała i musielibyście zatrudnić speców z prokuratury aby wam stenogramy z tego zrobili... tylko że wtedy mogło by się okazać że mnie tam było trzech i sam ze sobą rozmawiałem...
Więc zapraszam. Poznajcie Schron kierowania ruchomym celem z poligonu w Tarnowie.
Friday, April 24, 2015
Święty Mikołaj z Rudy-Młynów
W zasadzie to sam nie wiem jak to miejsce nazwać. Ulica tam prowadząca nazywa się Rudy-Młyny, na mapach też tak jest to często nazywane, w zasadzie to pogranicze pomiędzy Tarnowcem a Tarnowem - podmiejska osada która nie dorobiła się miana dzielnicy. W tej chwili trzy może domy, obwodnica na wysokim nasypie i ... droga techniczna, wykorzystywana jako forma skrótu i ominięcia przejazdu kolejowego przy wjeździe do Tarnowa.
Kapliczka stoi tam od stuleci - jak wskazuje nazwa miejsca były to onegdaj tereny "przemysłowe", pewnie za czasów Sanguszków umiejscowiono tu jakąś infrastrukturę na potrzeby okolicznych gospodarstw i oczywiście samych xiążąt, których ziemie te były.
Lata temu, pamiętam - przywilej wieku - były tu jeszcze tory wąskotorówki w okolicach, ale od lat, tylko relikty nasypów się ostały i jedynie ruderalna roślinność wskazuje że coś tu kiedyś było.
Budowniczowie obwodnicy uszanowali piękno tego miejsca, sypiąc nasyp pod drogę, tak go ukształtowali aby nie naruszał ani kapliczki ani otaczających ją lip. Wiecie, to taki staropolski zwyczaj, że jak się jakaś kapliczkę stawia, czy krzyż przydrożny to przy niej dwie lipy się sadzi, tak by rozwidlenie tworzyły i oprawę.
Napis odsłonięty spod tynku i kilku warstw farby jest średnio czytelny i prawdę powiedziawszy... dziwny
Wewnątrz znajduje się malowidło, że biskup i że święty to widać od razu (uwierzycie że ja to "że" napisałem pierwotnie jako "rze"... dysortografia mi się pogłębia). Ale czy Mikołaj? Poza i gest prawej ręki są analogiczne do przedstawień świętego znanych choćby z terenów Ukrainy i Łemkowyny, z drugiej jednak strony zazwyczaj Biskup przedstawiany jest z księgą w lewej ręce a to trzyma pastorał! Ale znowu patrząc na dół obrazu z lewej strony Świętego dostrzegamy miniaturę świątyni - na moje oko bardziej w typie cerkwi niż barokowych świątyń centralnej Polski, co mogło by wskazywać właśnie na południowo wschodnie koneksje tego przedstawienia.
A teraz kolejne pytanie - czemu nie bluzgam stekiem wyzwisk, inwektyw, nie czepiam się matek, sióstr i psa zamiast ojca pod adresem autorów tego barbarzyństwa?
Odpowiedź jest prosta - bo już to zrobiłem jakiś czas temu!
Kapliczka stoi tam od stuleci - jak wskazuje nazwa miejsca były to onegdaj tereny "przemysłowe", pewnie za czasów Sanguszków umiejscowiono tu jakąś infrastrukturę na potrzeby okolicznych gospodarstw i oczywiście samych xiążąt, których ziemie te były.
Lata temu, pamiętam - przywilej wieku - były tu jeszcze tory wąskotorówki w okolicach, ale od lat, tylko relikty nasypów się ostały i jedynie ruderalna roślinność wskazuje że coś tu kiedyś było.
Budowniczowie obwodnicy uszanowali piękno tego miejsca, sypiąc nasyp pod drogę, tak go ukształtowali aby nie naruszał ani kapliczki ani otaczających ją lip. Wiecie, to taki staropolski zwyczaj, że jak się jakaś kapliczkę stawia, czy krzyż przydrożny to przy niej dwie lipy się sadzi, tak by rozwidlenie tworzyły i oprawę.
Jak łatwo dostrzec drzewa miały status zabytku przyrody. A razem tworzyło to wszystko urokliwą kompozycję.
Napis odsłonięty spod tynku i kilku warstw farby jest średnio czytelny i prawdę powiedziawszy... dziwny
ANO DONI
J 737
DIEZ 7 MAJ
ANDRZEI
BANEK
Załóżmy że piszący te słowa był z ortografii łacińskiej równie biegły co ja z ortografii polskiej
więc można by to odczytać w ten sposób.
Anno Domini.
1737
(przyjmujemy że owo "J" to 1 tylko potem może ktoś napis poprawiał zatarty, a "3" to równie dobrze może być "8")
Dnia 7 maja
Andrzej
Banek
Jaki cel przyświecał budowniczemu, czy było to wotum przebłagalne, czy dziękczynne?
Nie znalazłem na te pytania odpowiedzi.
Wewnątrz znajduje się malowidło, że biskup i że święty to widać od razu (uwierzycie że ja to "że" napisałem pierwotnie jako "rze"... dysortografia mi się pogłębia). Ale czy Mikołaj? Poza i gest prawej ręki są analogiczne do przedstawień świętego znanych choćby z terenów Ukrainy i Łemkowyny, z drugiej jednak strony zazwyczaj Biskup przedstawiany jest z księgą w lewej ręce a to trzyma pastorał! Ale znowu patrząc na dół obrazu z lewej strony Świętego dostrzegamy miniaturę świątyni - na moje oko bardziej w typie cerkwi niż barokowych świątyń centralnej Polski, co mogło by wskazywać właśnie na południowo wschodnie koneksje tego przedstawienia.
A teraz kolejne pytanie - czemu nie bluzgam stekiem wyzwisk, inwektyw, nie czepiam się matek, sióstr i psa zamiast ojca pod adresem autorów tego barbarzyństwa?
Odpowiedź jest prosta - bo już to zrobiłem jakiś czas temu!
Wednesday, April 1, 2015
Przełom
Dziś tylko jedna kwestia - bynajmniej nie przełomowa, ale we mnie zawsze prowadząca do uczucia ciarek biegających po krzyżach.
Wyobraźcie sobie siebie, nie w tych wspaniałych soft shellach, i butach trekkingowych, ale odzianych w skóry, brudnych i rozpaczliwie szukających czegoś do żarcia - TAK wyobraźcie sobie siebie jako łowców zbieraczy! Dziś to najbardziej pogardzana grupa ludzi na którą wciąż jeszcze urządza się polowania pod pretekstem że nie przestrzegają "świętego prawa własności" (koledzy protestanci, święte to jest życie a i to nie do końca - a własność to jedynie prawo dysponowania czymś przez określenie krótki czas i to jedynie w taki sposób by było to bez szkody dla innych) Ale to im właśnie zawdzięczamy naszą inteligencję, spryt, przemyslność, zdolność rozwiązywania problemów i wychodzenia z sytuacji kryzysowych - antropolodzy są nieubłagani - oni mieli mózgi WIĘKSZE od nas! - głupiejemy od naszych wygód i udogodnień...
Wyobraźcie sobie siebie, nie w tych wspaniałych soft shellach, i butach trekkingowych, ale odzianych w skóry, brudnych i rozpaczliwie szukających czegoś do żarcia - TAK wyobraźcie sobie siebie jako łowców zbieraczy! Dziś to najbardziej pogardzana grupa ludzi na którą wciąż jeszcze urządza się polowania pod pretekstem że nie przestrzegają "świętego prawa własności" (koledzy protestanci, święte to jest życie a i to nie do końca - a własność to jedynie prawo dysponowania czymś przez określenie krótki czas i to jedynie w taki sposób by było to bez szkody dla innych) Ale to im właśnie zawdzięczamy naszą inteligencję, spryt, przemyslność, zdolność rozwiązywania problemów i wychodzenia z sytuacji kryzysowych - antropolodzy są nieubłagani - oni mieli mózgi WIĘKSZE od nas! - głupiejemy od naszych wygód i udogodnień...
No to teraz wyobraźcie sobie że jesteście nimi - wcale nie musicie być tu pierwszymi, nie pierwszeństwo ma znaczenie ale wiedza i nastawienie - a oni nie wiedzieli NIC szli na północ za stadami jeleniowatych i nagle... przystawali w osłupieniu. Milkli, może padali w nabożnej czci, może tylko stali. Może zaludniali te skały tysiącami wiedźm, rusałek, bogów czy innych przestrachów. Na pewno przeżywali te miejsca w sposób szczególny.
Uczmy się od nich.
A dziś?
A dziś w turystycznych kurtkach, spodniach, świetnych butach ze sprzętem, gps-em możliwością wezwania pomocy, wędrujemy szlakami które ONI przeszli tysiące lat temu... czy umiemy przezywać te wędrówki tak jak oni?
No to Wam powiem - NIE! nie umiemy!
zapatrzeni w przewodniki, ogłupieni kadrami albumowej fotografii, otumanieni filami w TV i na YT,
straciliśmy to co w wędrowaniu najważniejsze.
Nie, nie chodzi o zdolność do zachwytów!
Nie, nie chodzi o przeżywanie piękna itp. - to jeszcze umiemy.
Chodzi o umiejętność mistycznego wtopienia się w miejsce i czas, nie o to by być gdzieś, ale by gdzieś było w nas. By roztopić się, rozpłynąć w odwiecznym strumieniu bytów.
By stać się...
pierwszym człowiekiem
Do uśmieszku
Chyba się starzeję, postanawiam kolejny raz opublikować coś z czym latami nieraz zwlekam - może przeczucie rychłej śmierci? Jakieś podświadome takie, nieukonkretnione, ale realne? Diabli wiedza, jest pierwszy kwietnia i mamy się śmiać, a co najmniej uśmiechać. no to zapraszam.
Selfie
Telekomunikacja XXI wieku
Schował się ze wstydu?
lekcja parkowania
Na skutek polityki fiskalnej III RP własność prywatna zeszła do podziemia.
Cała prawda o posiadaczach BMW
Rozwiazanie kwestiii - jak zachować poziom na pochyłym podłożu
Się zarył...
Gruszki na wierzbie to domena polityków a lilie na jarzębinie?
Falbanki
Troll
Vagina dentata ? - horror!
A wszystkim moim netowym "adoratorom", co to mi raz łatkę faszysty a innym razem komucha przypinają, homosovieticusem zowią, lub czarnosiecinnym pomiotem
Całujcie mnie w ziemniaczka...
Pozostałych serdecznie pozdrawiam - wszystkiego najlepszego w Nowym Roku
Monday, March 30, 2015
Małpa na zamku w Dębnie
OD razu wyjaśniam - nie mam na myśli tej pani muzealniczki która nie ma w zwyczaju odpisywać na maile z zapytaniem.
Więc skoro już wiemy czego nie mamy, to popatrzmy co mamy.
A mamy wyryta stworę w miejscu w którym nie mógł tego dokonać żaden dowcipniś. Nie mógł, bo znajduje się na wysokości kilku metrów nad ziemią i na elemencie ozdobnym podkreślającym przejście baszty okrągłej w ośmioboczną.
A "małpa" wygląda tak - być może jest to także portret owej Tarłówny o której warkocz potykają się rycerze współcześnie? - to by poniekąd tłumaczyło czemu jest łysa... widać zwycięzca wolał z niej skalp zrywać niż odzienie... ;-). W końcu turniej "O złoty warkocz Tarłówny" zowią.. Cóż mogło być też tak, że rycerz nagrodę otrzymawszy, a wpatrzywszy się w nią z uwagą, dostrzegł urodę cokolwiek oryginalną, poczem nogi za pas zabrawszy, pachołka jeno ostawiał co by sprzęty ochędożył i w juki powsadzał, a czem prędzej za panem jechał, którego drogi snadnie pozna po wrzasku wstrząsem wywołanym... I turniej trzeba co roku powtarzać...
Nie można też wykluczyć że to portret inwestora - który z zapłatą się ociągał?
Osobiście co to jest, nie wiem - pisałem zapytanie do muzeum w Dębnie ale bez odpowiedzi pozostało.
Jak by ktoś chciał osobiście poszukać - to odsyłam albo do swojego bloga, albo na stronę Zamki Polskie, trzeba wypatrywać na baszcie północno zachodniej - czyli tej po lewej stronie jak się patrzy wprost na zamek od zachodu.
Więc skoro już wiemy czego nie mamy, to popatrzmy co mamy.
A mamy wyryta stworę w miejscu w którym nie mógł tego dokonać żaden dowcipniś. Nie mógł, bo znajduje się na wysokości kilku metrów nad ziemią i na elemencie ozdobnym podkreślającym przejście baszty okrągłej w ośmioboczną.
A "małpa" wygląda tak - być może jest to także portret owej Tarłówny o której warkocz potykają się rycerze współcześnie? - to by poniekąd tłumaczyło czemu jest łysa... widać zwycięzca wolał z niej skalp zrywać niż odzienie... ;-). W końcu turniej "O złoty warkocz Tarłówny" zowią.. Cóż mogło być też tak, że rycerz nagrodę otrzymawszy, a wpatrzywszy się w nią z uwagą, dostrzegł urodę cokolwiek oryginalną, poczem nogi za pas zabrawszy, pachołka jeno ostawiał co by sprzęty ochędożył i w juki powsadzał, a czem prędzej za panem jechał, którego drogi snadnie pozna po wrzasku wstrząsem wywołanym... I turniej trzeba co roku powtarzać...
Nie można też wykluczyć że to portret inwestora - który z zapłatą się ociągał?
Osobiście co to jest, nie wiem - pisałem zapytanie do muzeum w Dębnie ale bez odpowiedzi pozostało.
Jak by ktoś chciał osobiście poszukać - to odsyłam albo do swojego bloga, albo na stronę Zamki Polskie, trzeba wypatrywać na baszcie północno zachodniej - czyli tej po lewej stronie jak się patrzy wprost na zamek od zachodu.
Wednesday, March 18, 2015
Sromowce Niżne.
Sromowce Niżne - urocza wioska położona u południowych podnóży Trzech Koron. W zasadzie żyje od najazdu turystów do najazdu turystów w innych porach roku raczej zamiera. Ani tu targu, ani przemysłu,. ani rolnictwa ani przetwórstwa...Za to widoki jakie...
Myślę że organizując spływy Dunajcem, są w stanie uzbierać tyle by przez pozostałą połowę roku żyć w miarę przyzwoicie, pod warunkiem że z każdej rodziny przynajmniej jeden ktoś siedzi w USA a drugi w W. Brytanii lub w Rajchu...no w końcu jesteśmy "zieloną wyspą" dostatku... Ale mniejsza.
Wiele tu nie ma, ale spokojnie mogę polecić spacery po miejscowości.
Zwłaszcza na uwagę zasługuje rondo, w którym autokary muszą "na dwa razy się składać" jak mi powiedział znajomy kierowca.
Dość złośliwości. Sromowce Niżne mają też kilka naprawdę wartych zobaczenia miejsc.
Myślę że organizując spływy Dunajcem, są w stanie uzbierać tyle by przez pozostałą połowę roku żyć w miarę przyzwoicie, pod warunkiem że z każdej rodziny przynajmniej jeden ktoś siedzi w USA a drugi w W. Brytanii lub w Rajchu...no w końcu jesteśmy "zieloną wyspą" dostatku... Ale mniejsza.
Wiele tu nie ma, ale spokojnie mogę polecić spacery po miejscowości.
Zwłaszcza na uwagę zasługuje rondo, w którym autokary muszą "na dwa razy się składać" jak mi powiedział znajomy kierowca.
Dość złośliwości. Sromowce Niżne mają też kilka naprawdę wartych zobaczenia miejsc.
Plac targowy - teraz świeci pustką absolutną, ale w sezonie...
"Nepomuk" strzegący kładki na Dunajcu.
Ciekawe czy jego zamontowanie w tym miejscu uzasadniono względami "dbałości o dziedzictwo kulturowe" czy może tak głośni w Warszawce działacze (no sami wiecie którzy) tym razem woleli się nie wychylać, bo wiadomo naród tutaj krewki, i zawsze lepiej trzymać gębę zamknięta niż trzymać ją w bandażach...
Zza pleców nowej świątyni w Sromowcach Niżnych wychyla się stary drewniany kościółek. Nowa to taki dość standardowy projekt z lat 80 ubiegłego wieku. Niebrzydki ale na kolana nie rzuca.
Za to stara... no tu już masa historii zawarta jest.
Nie ma sensu przepisywać tu wiedzy przewodnikowej, Zainteresowani znajda sami albo skorzystają z niniejszego linku
Wokół kościółka "galeria" rzeźby ludowej...
No tak na moje oko dwie rzeźby to nie galeria - ale może w sezonie dokładają więcej?
Z drugiej strony... na pewno warto je zobaczyć.
A tu to fragment pierwszego zdjęcia - zbliżenie na "Frasobliwego" - od lat nosi mnie aby właśnie "Frasobliwego" ustawić sobie w ogrodzie, tak od drogi... żeby ludziska świadomość mieli, iż nawet gdy one same w lemingowskim szale z dnia na dzień tylko fun, cool i "złote czasy" w telewizorni, to że jest ktoś, kto o nich myśli i frasuje się ich losem.
Diabeł pieniński,
no koleżko, w kategorii wąsisk to my możemy konkurować.
W promieniach zachodzącego słońca.
W filmach, w kierunku zachodzącego słońca to bohater odjeżdża, a my odchodzimy...
Ale na wschód, a tam już cień w dolinie i chłód robi się coraz wyraźniejszy...
I jeszcze po drodze czyjeś memento...
W zasadzie nawet nie ma co dociekać o czym pamiętać należy, czy to istotne?
Memento i "Frasobliwy" - czy to nie dobre zakończenie pełnego radości dnia?
Subscribe to:
Posts (Atom)
