Sunday, July 8, 2007

Ostatni dzień w roku przedszkolnym



Trudno pisać opowieści o tego typu wydarzeniach. Łatwo za to pisząc popaść w ckliwy sentymentalizm z jednej lub w beznadziejnie drętwą listę obecnych.
Dla tego pisał nie będę - popatrzcie sami.
Oczywiście zdjęć zrobiłem znacznie więcej, ale raz że ten blog z dziwna zawziętością pozwala mi publikować tylko 4 na stronie (dla tego opowiadając o Bardejovie musiałem tych stron zamieścić multum), a dwa że mogło by to być nużące dla kogoś kto nie zna sióstr, rodziców, dzieci ... inaczej mówiąc, nie należy do społeczności przedszkolnej.
Gdyby ktoś chciał zdjęcia - niech pisze na maila
maciejmakro@gmail.com
zapraszam!

Posted by Picasa

Friday, June 29, 2007

kojec dla Miłosza i kilka fotek



Kojec dla Miłoszka
Myślę że już będzie nam spał na wycieczkach, a w planach jest tego trochę, poza tym to również wygoda, gdy będziemy go chcieli "sprzedać" Mamie na jakiś czas, albo gdy z jakiś przyczyn musiał by spać w naszym pokoju.
Kojec kupiłem na Allegro - wartało jak diabli!
A wytrzeszcz czuje się w nim doskonale, i polubił go od pierwszego pobytu.



spojrzenie w niebo - pająk na tle zachodzącego słońca daje naprawdę świetne efekty...



Poza tym dość ciekawe a niecodzienne zjawisko astronomiczne w jednej linii ustawiły się; Księżyc, Wenus, Saturn, Regulus (α Leonis) - kilka lat temu ustawiło się tych ciał 5 pod rząd (miał być koniec świata), ale wtedy jeszcze nie robiłem zdjęć.



A potem powrót bliżej matki ziemi i motylki...
Pasowało by jeszcze wsadzić kilka fotek "ptasich" - ale póki co z mało której jestem zadowolony.
Posted by Picasa

Tuesday, June 12, 2007



Trafiam pticę wygląda jak podlot drozda, ale te drozdy które obserwuję w Tarnowie dopiero siedzą na jajach...albo więc tu "na południu" ;-) dojrzewa się szybciej ;-) - albo to nie jest kwiczoł! W sumie ciekawy problem - za każdym razem gdy spotykam się z czymś takim, boleśnie uderza mnie świadomość własnej niewiedzy...i kolejna fala złości na szkołę, która nie raczyła m,nie tego nauczyć, w zamian oferując mnóstwo zupełnie niepotrzebnej mi (a obsesyjnie wymaganej) wiedzy...
Krótki spacer po Tyliczu, Widok na stary kościół (krótka informacja),
i na nowy (w sumie nowy, ale ładny i ciekawy). Potem jeszcze tylko pożegnalna kawka w ogrodowej altance i wracamy...
Wszędzie dobrze ale w domu najlepiej...jak się doń wraca!

Posted by Picasa

Cmentarz w Tyliczu



Nawet stare mogiły i nagrobki, są pozostawione w formie zakonserwowanej ruiny - to dobrze świadczy o opiekunach tego miejsca - nic mnie tak nie drażni jak "renowacja" (coś takiego uczyniono choćby w Biskupicach Radłowskich gdzie putzem do ścian "odnowiono" średniowieczny słup graniczny! Dziś jest zupełnie nieczytelny - aż dziw że konserwator zabytków nie interweniował - widać miał "ważniejsze" sprawy - ja na szczęście mam kilka zdjęć jeszcze sprzed "konserwacji" tego zabytku.
Ale wracajmy do cerkwi!
Ładnie tu!
Jaka szkoda ze juz trzeba wracać, wprawdzie do domku ledwie może 100 metrów, ale dzieciaki już strasznie wykończone, przy okazji znajdujemy miejsce gdzie prócz pobytu, można wypożyczyć konie - może by tak za kilka lat jak dzieciaki podrosną urządzić sobie wakacje w siodle - mówię do Marzenki. Odpowiedzią jest entuzjazm dla tego pomysłu. Więc czemu nie!
Zazwyczaj co wymyślimy to zrealizujemy - w sposób mniej lub bardziej szalony ale zawsze!

Posted by Picasa

cerkiew w Tyliczu1



I wreszcie ostatnie już punkty naszego rajdu - cerkiew w Tyliczu - dzień wcześniej był tu biskup - ale nie mieliśmy stosownych ubrań, by uczestniczyć w nabożeństwie, dziś zwiedzimy z zewnątrz.
Teren jest wspaniale zadbany, robi wrażenie uroda tego miejsca podkreślana kompozycją architektury i roślinności.

Posted by Picasa

Okopy Konfederatów 3



Szliśmy, szliśmy i ...doszliśmy. ale miejsce faktycznie mało przyjazne (drugi raz w życiu spotkałem się z taką niechęcią lasu w stosunku do mojej osoby, Marzenka i Mikołaj mówią że też czują się niezbyt pewnie i żebym nie odchodził - chciałem zrobić przegląd założenia obronnego - a Miłosz jest niespokojny)
Pamiątkowe zdjęcia, Mikołaj w pozie nader bohaterskiej - jestem z niego dumny - kolejny rycerz nam rośnie.
I jeszcze tylko to jedno makro - lubię takie znaki, a jeszcze w kolekcji nie miałem...
Wracamy.
Już przy samochodzie spotykamy parę turystów w średnim wieku - witam ich tradycyjnym na szlaku "szczęść Boże" czy wywołuje pełną wysiłku odpowiedź ze strony mężczyzny tymi samymi słowami i zakłopotane milczenie ze strony kobiety...trudno ja się Boga wstydzić nie zamierzam, niech się wstydzą ci dla których jego imie jest ciężarem.
Wymieniamy opinie o szlaku, informujemy ich o mnóstwie muszek, co skutecznie zniechęca kobietę (jest w samym topie od opalacza i szortach) - postanawiają obejść z drugiej strony. Nie chcą dac mi wiary gdy sugeruje że może to być efekt zapomnianego cmentarza....wydaje im się ze po tylu latach...ale przecież tam mogą znajdować się pochówki nie tylko konfederatów, ale też i partyzantów oraz żołnierzy z II Wojny Światowej.
Trudno - Szczęść Boże na drogę!

Posted by Picasa

okopy konfederatów 2



Widoki prześliczne - choć wkrótce zaczyna sie las a tam...
A tam "było ciemno i nastrój horroru" (czy ktoś pamięta wykonawcę, bo mi sie wydaje że to trzeci oddech kaczuchy - ale głowy nie dam - w każdym razie coś z piosenek studenckich).
Nagle rozładowała mi się komórka (choć całą noc była podpięta do ładowarki), a w około latało mnóstwo cmentarnych muszek. Ptaki raczej milczały, choć były to godziny ich śpiewu i tylko niezniszczalne zięby wykłócały się z sąsiadami (podałem się gwizdem za jednego z nich, czym wywołałem pewną konsternację ;-) )
A potem jeszcze przykry odcinek gdzie wywlekano drzewa, niszcząc przy okazji ściółkę, mniejsze drzewka i ... klimat.
Barbarzyńca uzbrojony w traktor, nadal pozostaje barbarzyńca, tylko o niebo groźniejszym i bardziej szkodliwym dla otoczenia. Nie robiłem tam zdjęć - nie cieszą mnie takie "dokumenty".


Posted by Picasa

Okopy Konfederatów 1



Następnego dnia rano, Miłosz robi nam pobudkę o 5! Usiłujemy jeszcze usnąć, ale nie sposób, wstajemy, poranne ablucje, jedzonko i obowiązkowa kawusia - po czym...idziemy na szlak.
Kolejnym punktem naszego rajdu będą okopy Konfederatów Barskich.
Pod szlak podjeżdżamy samochodem, a następnie Miłosz w nosidełko, kapelusiki na głowy i...piechotką poprzez błota potoki wykroty gałęzie chaszcze i w ogóle przez to wszystko co tygrysy lubią najbardziej ;-)
Mikołaj oczywiście wszedł dokładnie w środek tego o czym mówiliśmy mu z Marzenką by tam nie wchodził, efekt przewidywalny, choć i tak mniejszy od możliwego (mógł przecież się w tym błocku wyłożyć).
A dalej to już szło "pod górkę" ;-)

Posted by Picasa


Miłosz robił całemu światu "pa, pa" ale spać nie mógł, brakowało mu łóżeczka - na szczęście już na Allegro kupiłem taki składany kojec i następne wypady powinny przejść bez takich niespodzianek.
A widoki z "naszego" domku mieliśmy wspaniałe, choć... "przejrzystość była nieco mglista" (® by Alek Kajmowicz)

Posted by Picasa

Monday, June 11, 2007

Bardejów dalej



To już ostatnie zdjęcia, ostatnie spojrzenia, czas wracać...jeszcze tylko Hipernova (ach ta globalizacja), trochę zakupów i na granicę - tym razem obyło się bez zdziwień - papiery wziął polski Woprowiec - oglądnął oddał i ... szerokiej drogi - my mu w zamian miłej służby i do widzenia.

Posted by Picasa