Hel to takie miejsce, gdzie nie można nie być.
Nagromadzenie ciekawostek wojennych jest tam wielkie jak mało gdzie indziej na świecie.
Aby dobrze rozpoznać miejsca warte zobaczenia, przemyśleć rozwiązania bojowe zastosowane podczas prac projektowych nad tym rejonem umocnionym, pooglądać każdy z eksponowanych tu przedmiotów ... cały urlop nie wydaje się nadmiarem.
Ba tylko jak do takiego pomysłu przekonać żonę?
Dostaliśmy dwa niecałe dni i to pod warunkiem zwiedzania przy okazji miast.
Na szczęście z Mikołajem nie ma problemów przy eksploracji wszelkiej maści bunkrów, wież, ekspozycji... prze do przodu z energią szturmowca, zachowując zresztą charakterystyczną postawę - dać mu szturmgewehr był by szczyt szczęścia.
Pierwszy przystanek to poniemiecka wieża kierowania ogniem.
Nie tylko Polacy dostrzegli taktyczne znaczenie tego terenu, strategiczne błędy popełniono w Warszawie, nie tu.
Podobnie Niemcy, ufortyfikowali teren który ... nie miał już być zdobywany.
Na tym tle dużo lepiej widać rozsądek polskich planistów, pieniądze wyłożone na budowę Baterii Helskiej i całego rejonu umocnionego Hel, nie zostały zmarnowane. Ale o tym w dalszych częściach.
Mijamy kierunkowskaz z nazwą miejsca, Przy drodze zatoczka parkingowa, bezpłatna, nieźle utrzymana.
Marzenka z Miłoszem (śpiącym) zostają w samochodzie. Idę samowtór z Mikołajem, To zresztą źle powiedziane, ja truchtam a Mikołaj zdobywa co raz to nowe transzeje, domniemane i wyimaginowane pozycje ogniowe n/pla, imitacje zasieków i powalone wiatrem kłody.
Pośród drzew prześwituje biel wieży - zdumiewająco jak kiepsko widoczna nawet z bliska w rozjarzonym słońcem morskim powietrzu, podejrzewam że w każdej innej porze roku, jest widoczna równie kiepsko ... kiepsko, czyli z wojskowego punktu widzenie ... dobrze.
Nagromadzenie ciekawostek wojennych jest tam wielkie jak mało gdzie indziej na świecie.
Aby dobrze rozpoznać miejsca warte zobaczenia, przemyśleć rozwiązania bojowe zastosowane podczas prac projektowych nad tym rejonem umocnionym, pooglądać każdy z eksponowanych tu przedmiotów ... cały urlop nie wydaje się nadmiarem.
Ba tylko jak do takiego pomysłu przekonać żonę?
Dostaliśmy dwa niecałe dni i to pod warunkiem zwiedzania przy okazji miast.
Na szczęście z Mikołajem nie ma problemów przy eksploracji wszelkiej maści bunkrów, wież, ekspozycji... prze do przodu z energią szturmowca, zachowując zresztą charakterystyczną postawę - dać mu szturmgewehr był by szczyt szczęścia.
Pierwszy przystanek to poniemiecka wieża kierowania ogniem.
Nie tylko Polacy dostrzegli taktyczne znaczenie tego terenu, strategiczne błędy popełniono w Warszawie, nie tu.
Podobnie Niemcy, ufortyfikowali teren który ... nie miał już być zdobywany.
Na tym tle dużo lepiej widać rozsądek polskich planistów, pieniądze wyłożone na budowę Baterii Helskiej i całego rejonu umocnionego Hel, nie zostały zmarnowane. Ale o tym w dalszych częściach.
Mijamy kierunkowskaz z nazwą miejsca, Przy drodze zatoczka parkingowa, bezpłatna, nieźle utrzymana.
Marzenka z Miłoszem (śpiącym) zostają w samochodzie. Idę samowtór z Mikołajem, To zresztą źle powiedziane, ja truchtam a Mikołaj zdobywa co raz to nowe transzeje, domniemane i wyimaginowane pozycje ogniowe n/pla, imitacje zasieków i powalone wiatrem kłody.
A to już eksponaty zgromadzane przez miłośników, grupy rekonstrukcyjne i pasjonatów, zresztą to oni sprawują pieczę nad zabytkiem i nie sposób powiedzieć by nie sprawowali jej w sposób znakomity.
Tu, to co innego, potężny betonowy strop, chronił załogę, okienka obserwacyjne zabezpieczone stalowymi pancernymi płytami zasuwanymi podczas ostrzału, stąd można było koordynować ogień, bez niepotrzebnego wystawiania się na odstrzał.
Mikołaj "Znaczy kapitana" nie czytał, ja w jego wieku prawdę mówiąc też nie.