Tuesday, December 8, 2015

Iwkowa pasmo Szpilówki

Kolejny rajd z Piotrem. Tym razem wyruszamy praktycznie bezpośrednio po nocnej zmianie. Do końca zreszt6ą ten wypad nie był na tyle pewny, że nawet nie przygotowałem sobie żadnej wyżerki na szlak, jedynie kilka jabłek przyniesionych przez kumpla - małych i pomarszczonych. W pracy nie miałem dość determinacji by za nie się zabrać, zobaczymy jak to wyjdzie na szlaku.

Jedziemy samochodem Piotra. Iwkowa nie jest specjalnie oddalona od Tarnowa, jednak dla tarnowskiego AK stanowiła linie graniczną, dalej na zachód już się nie przemieszczali, stale osaczani przez żandarmerię niemiecką, odskoczyli na południe. Tyle że "kraina Białego Jelenia" nie słynie z dokonań partyzanckich z roku 1944 lecz także z partyzanckich śladów ale z walk o osiemdziesiąt lat wcześniejszych, w tutejszych lasach kwaterowali Powstańcy Styczniowi. 

W planach mamy pętlę przez Pasmo Szpilówki (516 mnp), na Piekarską Górę a potem wizytę w Bacówce Biały Jeleń i powrót do Iwkowej, na to wszystko 5 godzin, bo musimy tak wrócić żeby jeszcze odebrać z prac nasze żony i dzieci...

Parkujemy tuż obok Urzędu Gminy. i od razu rozpoczynamy marsz.

Route 3 335 443 - powered by www.wandermap.net



 
 Zaczynamy i kończymy przy pomniku partyzantów. w sumie to znamiennie wyszło.

 Obrzeża Iwkowej Pasmo szpilówki czeka na nas.

 A po drodze hodowlane stadko danieli, tudzież innych jeleniowatych, ale unikających obiektywu i gburowatych muflonów.

 Na szlaku - niestety pustelnie zostawimy "do następnego razu"
choć były plany by zajść do niej od góry, ale spełzły na niczym, pewnie dlatego zę idąc zbieraliśmy grzyby zamiast szukać szlakowskazów. 

 Pierwsze podejście 

 A to już szczyt Szpilówki - niczym się nie wyróżnia, poza tym ze faktycznie teraz już w każdą stronę jest z górki. 
Ale za to las w około bardzo bogaty.

 Wrzosy

 Grzyby 
(nigdy nie schodząc na więcej niż trzy metry od szlaku, nazbieraliśmy całą wielką torbę podgrzybków, bo prawdziwki już wyzbierano wcześniej, podgrzybki zostały, widać miejscowi gardzą tak marną zdobyczą, jednak dla nas mieszczuchów była ona nie do pogardzenia) 

 I jałowce - 
podobno jałowce były tu pierwszą roślinnością po odejściu lądolodu na północ - ciekawe czy ten osobnik ma pamięć genetyczną sięgającą tak daleko? 
 
 I mrowiska - masa mrowisk...

 A to już Piekarska Góra i krzyż powstańczy.
Obok wybudowano maleńkie miejsce biwakowe, w sam raz usiąść i coś zjeść... sparciałe jabłka na przykład ;-(  
Piotr chce się ze mną dzielić, swoimi kanapkami, ale jestem twardy... "nie biorę" ;-) 

 Przeliczamy czas na zamiary - nie jest źle ale na szersze kółko go zabraknie, Zbyt długo zbieraliśmy grzyby, ale i tak podstawowy plan uda nam się zrealizować bez okrojeń. 

 Ciekawe czy Powstańcy też zachwycali sie pięknem tych terenów? 
Myślę ze tak, bo czy warto by wystawiać się na smierć i cierpienie w walce o coś co nie budzi naszego zachwytu?

 Dopadam tej krynicy...
Pica też sobie nie wziąłem, jedynie jedną mineralną, która wypiłem prawie od razu. 
O zdroju wilgoci wszelakiej pełen...
bądź pozdrowiony na wieki...
Nie przeszkadzają mi nawet co i raz spływające z góry utopione mrówki...
Pyszna ta woda!

Wieczorem w pracy pada hasło - Panowie jak usłyszycie że ktoś biega po obiekcie i strzela, to bez nerwów - Maciej pił wprost ze źródła Powstańców, to mu się mogło udzielić...

 Źródełko leży u podstawy Piekarskiej góry, roztacza się stąd piękny widok na przeciwzbocza doliny Iwkowej. 

 Samo zas stanowi bardzo zadbany i uroczy zakątek biwakowy, jest miejsce na ognisko i stylowa wiatka.
jest także czysto i schludnie. 
Miejsce nosi nazw "Wymiarki"

 Tu opisano historię tego miejsca. 

 A tu przybito metaloplastykę z legendą białego jelenia
(pewnie zresztą "pozyskaną" z jakiegoś okolicznego dworku szlacheckiego)

 A to już przy samym Białym Jeleniu - znaczy bacówce.
Ciekawy grzyb gałęziak, ale dokładnie gatunku nie podejmuję się określić.

 I na bacówkowym terenie - widać że bliższe to stylizowanemu SPA niż bacówce turystycznej - ale trudno.

 Wchodzimy na taras...

 A tam przestrzeń przepięknie otwarta na pasmo Szpilówki (albo Śpilówki, bo tak podają np. w nadleśnictwie)

 Wnętrze...
Trafia się obsługa, zaprasza nas do środka - wczesniej wszystko było pozamykane - oj nie lubię ja zamkniętych schronisk i bacówek... nie lubię.
Zresztą i tak nie mamy czasu, trzeba iść i to forsownym marszem, żeby zdążyć.
Wiecie jak to jest - niezadowolona żona itd...
 
 Po drodze zabytki budownictwa mieszkalnego
 
 i infrastruktury technicznej 
(w pracy pokazujemy, zdjęcia kotłowcom z pytaniem czy by sobie poradzili z obsługą takiego kotła, nie mając do dyspozycji komputerów, ciągów, wentylatorów itp...)

 Taka ciekawa kapliczka, nawet nie ze względu na figurę Chrystusa frasobliwego co na swój cokół.

 Z jednej strony św. Tekla

 Od frontu ewidentnie ryt przedstawiający Iwkową.

 Z drugiej bł. Wawrzyniec.
Będę musiał poszperać czy aby nie jest to fundacja właścicieli tych terenów?

 Kościół - tu nasza pętla się zamyka - jeszcze tylko kilkadziesiąt metrów "ogonka".


Na koniec dąb wolności
a potem już tylko jazda do domów.
 Koniecznie trzeba tu wrócić jeszcze kilka razy, bo to był dopiero rekonesans.

6 comments:

Łemkowyna, na Beskidzie Niskim said...

Świetna wycieczka:) szkoda, że nie udało Wam się zobaczyć wszystkiego co zaplanowaliście. Ale jesteśmy pod wrażeniem ilości grzybów jakie zebraliście - u nas z tym było kruchutko - przynajmniej ze słyszenia wiemy bo sami niestety się nie znamy wiec nie zbieramy:)
Pozdrawiamy

Katarzyna Kamil Skóra said...

Bardzo ciekawa ta kapliczka ! Nie udało ci się może wyszperać coś o jej historii i dacie powstania? a i bardzo ładna jesień na zdjęciach :) w ogóle w tym roku październik był bardzo piękny .

Poboczem drogi said...

Jedno z nielicznych miejsc w tym roku, w którym można było znaleźć grzyby :) Ciekawa inspiracja na jednodniową wycieczkę, Iwkową kojarzę ze Szlaku Suszonej Śliwki, tak mi się spodobała nazwa. Pozdrawiam!

makroman said...

Łemkowyno - Pustelnia była w planie opcjonalnym, nie żałuję, bo to miejsce gdzie koniecznie musimy jeszcze wrócić. kto wie, może uda się tu zorganizować wypad z pracy - żony, dzieci wiecie jak to jest, a my wtedy sobie z Piotrem na ta pustelnię czmychniemy...

K&K - Niestety, Iwkowa nie jest tak dobrze opisana w sieci jak inne miejsca. Wiem że są przewodniki po tym terenie w domu niestety nie mam, ale poszperam w bibliotece, to może coś trafię.

Poboczem - Fakt, do grzybnego to tego roku zaliczyć nie można, ale Piotr co nieco i wcześniej znajdywał. Ja grzybów nie zbieram jak jestem na rajdzie, bo one się w plecaku strasznie niszczą a z tobołkami w rękach to mi nie fason chodzić (kije i reklamówka? - "wykluczone" ;-) ).
Na jednodniówkę czy z Krakowa czy z Tarnowa Beskid Wyspowy to bardzo obiecujący teren. A nawet i na kilkudniowe wypady - bo jak liczyłem szlakiem schronisk można powędrować przez kilka dni. Nawet zamierzam sobie taki trekking urządzić do Andrychowa, do Św. Macieja.

Hanna Badura said...

Bardzo ładne jesienne widoki.
Podoba mi się historia z jabłkami - nawet się trochę uśmiałam. I mnóstwo grzybów. Widać, że udana wycieczka :)

makroman said...

Hanno - to bardzo piękne miejsca, w ogóle "wyspowy" to jeden z ładniejszych Beskidów - choć znacznie mniej popularny turystycznie niż Żywiecki czy Makowiecki.
Owszem bardzo udana - Myślę że w przyszłym sezonie tam wrócę.