Friday, December 9, 2016

Pompka mnie nawalyła...

A bez pompki to nie pociągnie za długo, w zasadzie to wcale nie pociągnie, no chyba że z górki... ale bez wspomagania i hamulców... to też marnie. Znaczy jestem zagazowany i hula mi bez problemów, ale w zimie to niespecjalnie zdrowo. Cóż było robić? Musiałem poszukać dawcy a wcześniej jakoś dostać się do swojej starej. Jak wyczytałem na necie najlepiej jest to zrobić przy użyciu odpowiednio spreparowanej rury kanalizacyjnej Φ 160 i ... nawet się udało. Gorzej było z dawcą, jak się okazuje nie każdy, nawet z bliskiej rodziny może nim być, ale koniec końców znalazłem...

Problem w tym że wprawdzie operacja się udała, ale pacjent... no cóż, w zasadzie.... nadal byłem w punkcie wyjścia. Potrzebna była pomoc magika i takowy także się znalazł.

Pojechałem, opisałem objawy, przedstawiłem dolegliwości i dotychczasową terapię. magik pocmokał, podrapał się po brodzie, poskrobał po pośladkach, trzy razy splunął i stwierdził, że  dawca był do bani, bo wprawdzie ta sama rodzina ale pił mniej i przez to jego pompka się nie nadaje! Nie pozostawało nic innego jak zadzwonić do "centrum transplantologii" i dopytać czy można wymienić.

Owszem można ale nie tak od ręki, bo w tej chwili nie maja, ale spodziewają się niedługo, bo mieli telefon, że potencjalny dawca wpadł pod tira i właśnie ktoś po niego pojechał i żebym czekał na telefon. No to wróciłem do domu i czekałem...

Zasiadłem przy kawusi, odpaliłem kompa i ... JEST telefon - tak, powinna pasować proszę przyjechać i przywieźć poprzednią, kawusie dopiłem wsiadłem na rower i pojechałem.
Efekt jazdy widać poniżej.



Wpierw podjechałem jeszcze do bankomatoła, bo magik za darmochę też nie pracuje , a potem z pompką do wymiany, z wymienioną do magika i ... znów do domu, bo pompka pracuje aż miło, ale za to coś padło w systemie nerwowym i magik musi to dopiero rozkminić.

W sumie to zaliczyłem "czasówkę" terenowo szosową z trzema premiami górskimi i elementami rowerowego hakerstwa, bo wprawdzie obwodnica jechałem legalnie ale aby tam się dostać użyłem bramki technicznej (oficjalnie zamkniętej). Żałuję tylko że nie miałem aparatu, bo kościół w Skrzyszowie był akurat tego dnia niesamowicie oświetlony i skąpany w żółto czerwonych liściach.

A pompka? - pracuje, i system nerwowy też, ale musiałem jeszcze wtryski wymienić bo straszne złogi miały.  

10 comments:

Chemini said...

Powstał dreszczowiec z happy endem. Dobrze,że wszystko hula jak trzeba,po czasówce z wykresu widzę,że serce to masz jak dzwon :)

makroman said...

No popatrz Chemini... a żadnych "przeciwzawałowych" margaryn nie jadam ;-).

Wojciech Gotkiewicz said...

Domyślam się intelygentnie, że chodzi nie o serce:) Z drugiej strony, kto Cię tam wie? Może i na przeszczep pojechałbyś rowerem, bo ... zdrowiej, a i na karetkę czekać nie trzeba. Ale żeby aparatu nie zabrać? To trzeba serca nie mieć!

Ania said...

No właśnie - bez aparatu się wybrałeś to i zdjęcia nowej pompki brak, że nie wspomnę o pamiątkowym ujęciu pożegnalnym nawalonej pompki. ;)

Hanna Badura said...

Mam nadzieję, że Kościół w Skrzyszowie pokażesz już wkrótce;
nie musi być w jesiennych barwach. Pozdrawiam :)

Nomad said...

Awarie chodzą parami, a czasami nawet seriami. Trzeba być czujnym i przygotowanym na dalsze przygody.

makroman said...

Aniu - bo to na pospiechu było, zresztą się nie spodziewałem, że będzie cokolwiek ciekawego.

Hanno - chyba jednak poczekam do wiosny...

Nomadzie - żebyś wiedział - od razu musiałem tez kupić nowy akumulator

wkraj said...

Straszne, tak bez zdjęć. Wierzę Ci na słowo, że kościół pięknie jest oświetlony. Teraz jak pompka chodzi to pewnie i zdjęcie Ci się uda zrobić :)

Kasia Kamil Skóra said...

Lepiej mieć sprawdzonego "magika" który Cię nie okantuje :) i nie zedrze skóry z Ciebie , znaczy się zbyt wiele dutków z portfela nie wyciągnie... Ubezpieczenie wozu ostatnimi czasy mocno idzie w górę, aż się boje ile mi agent wyliczy :)

makroman said...

Wkraju - akurat na Skrzyszów, to ja mam piękny szlak zielony "borsuka", albo mój własny przez Łękawicę, lub nawet wzdłuż obwodnicy (jak na mapce) - śmigać tam samochodem to była by pomyłka i Aura w życiu by mi tego nie wybaczyła ;-)

Kasiu i Kamilu - Jasne, ten chyba jest ok, od razu odnosi się do części ze szrotu i nie próbuje naciągać z nówkami. Jak płaciłem w zeszłym roku około 350 w tym bez mała 800...