Thursday, April 12, 2012

Ławeczka dawno zakochanych


 Dawno temu, młody chłopak znalazł te ławeczkę, gdzieś pośród tysiąca domowych gratów, przechowywanych w szopie, "na wszelki wypadek" z myślą "że jeszcze kiedyś przydać się mogą".
Jak uczy doświadczenie nie przydają się praktycznie nigdy, usuwane zaś są dopiero wtedy gdy ich właściciel straci już moc obrony przedmiotów z którymi jest emocjonalnie związany. Wtedy lądują na śmietniskach, lub w piecach tylko po to aby... młody i silny zyskał w szopie przestrzeń niezbędną do upychania tam swoich wspomnień.


Tej ławeczce zgoła inny los był pisany - ona lub on wyszperali ją pośród innych rupieci, postanowili obdarować ją drugim życiem, znów ożywić starą wiklinę nowymi wspomnieniami, marzeniami, czułością.

 
 Ustawili ja na jedynym jako tako czystym i sympatycznym skrawku wątokowego brzegu, 
Być może sami tu wpierw nieco posprzątali, być może akurat udało im się znaleźć to miejsce.
A potem spędzali tu razem wszystkie ciepłe chwile...

 Apotem?
wezwało ich życie, dom, rodzina, dzieci, praca, szkoła.... codzienny kierat 
i brakło już czasu dla ławeczki.
Pozostaje tylko mieć nadzieję iż zestarzeli się razem jak Baucis i Filemon, 
bo w przeciwnym razie cała ta historia po prostu nie ma sensu...
A ławeczka zapatrzona w nurt strumienia, czeka na kolejnych zakochanych.

(nie sądzę by się doczekała - trzeba konkretnego świra by się przez te chaszcze i paryje przedzierał 
- choć z zakochanymi to nigdy nie wiadomo ;-) )

3 comments:

krogulec14 said...

Ławeczka, od czasów "Rancza" to chyba jednak pożądany mebel :-)

Gadzinka Shibuya said...

Ale fajna historia :)
Ciekawe czy prawdziwa :P

makroman said...

Na pewno taka która prawdziwą być może