Thursday, May 31, 2012

Na wieczystą rzeczy pamiatkę

Jazda samochodem po Krakowie to rzecz... bez sensu! 
Z samochodu NIGDY nie dostrzeże się miliona ciekawych miejsc,
nie spotka tysiąca ciekawych ludzi...
w samochodach marnuje się życie. 

Do Krakowa jeździ się pociągiem, po Krakowie się spaceruje
(ewentualnie gdy już się gdzieś doszło i nogi bolą to wrócić na dworzec można tramwajem)

Bo popatrzcie - samo centrum Prokocimia 
tuż obok wielkopowierzchniowej świątyni handlu,
ale tak niziutko, na skarpie powstałej w wyniku usypania tarasu parkingowego, cichutko 
(choć tuż obok obłędnie warcząca silnikami tych którzy marnują życie w puszkach  "Wielicka")
skromniutko, za parawanem drzewek
stoi krzyż. 
Taki zwykły, przydrożny, tyle że hrabiowski, z lepszych materiałów uczyniony,
 Obok krzyża nieco kwiatów, teren posprzątany, ktoś tu przychodzi...

 Słońce w obiektyw, raczej trudno przeczytać ze zdjęć co na krzyżu odlano:
Na poziomej belce:
"Na wieczną Pamiątkę".
Na belce pionowej:
"Dla Ludwiki z Hr: Wielopolskich Hr: Wodzickiey"

 Ludwika z Hr: Wielopolskich Hr"Wodzicka była zoną Eliasza - pierwszego znanego właściciela Prokocimia.
Zresztą Wodziccy to w ogóle ród zacny, a więcej szczegółów łacno tu przeczytać możecie.


A dla wytrwałych, taki obrazek już z Płaszowa

Wieczny student...

I poświecić takie widoki, dla wątpliwego komfortu samopuszkowania się w samochodzie?

11 comments:

ZielonaMila said...

Ciekawy wpis i ładne zdjęcia. Pozdrawiam

makroman said...

Dzięki, zapraszam częściej

ikroopka said...

Zdecydowanie, po Krakowie się chodzi lub jeździ rowerem, nigdy samochodem.
Tez z powodów innych, niż te przez Ciebie wymienione, ale to drobiazg;)

Alina said...

Zgadzam sie z Toba calkowicie !
Zawsze do Krakowa jeszdzilam pociagiem ( bo kocham pociagi ) i spacer zaczynal sie zaraz od stacji...
Bardzo mily post o tym samotnym Krzyzu...
Moc serdecznosci !

makroman said...

Ikroopko - chodzi o korki i inteligentnych kierowców, którzy są inteligentni z definicji jako Krakowianie... ;-)

Alino - a ja tęsknię za "piętrowcami" od lat już widuję je jedynie sporadycznie, a to takie fajne było ustrojstwo.

Ada said...

Zdecydowanie podpisuję się pod tym: jak najwięcej chodzić! Wtedy widzi się świat na miarę człowieka, miasto od podszewki, krzyże na skraju dróg, przyrodę, wszystko. Świetny wpis!

A już samochody w Krakowie i niekończące się korki to temat, który wolę omijać. Zdrowie mi jeszcze miłe i nie chcę się denerwować ;)

Jeszcze nie wybrałam się do Prokocimia, chęć poznania nowego zawsze walczy u mnie z pokusą powrotu w ulubione miejsca. Tym razem wygrały te ostatnie :)

A piętrowe pociągi pamiętam właśnie z trasy Kraków-Tarnów.

makroman said...

Ado - dzięki!

Gadzinka Shibuya said...

Po Krakowie się chodzi, bo nie ma gdzie zaparkować :) A jak już się znajdzie parkin, to albo płatny, albo strefa, więc i tak trzeba zapłacić :)
Do tego w godzinach szczytu korki takie, że na nogach się szybciej przejdzie niż przejedzie samochodem :) Ale i tak kocham to miasto :) W końcu tutaj się urodziłam :)

makroman said...

znaczy jak się zna Kraków to i miejsce do zaparkowania się znajdzie. Podobnie mam np. w Bielsku Białej. Co nie zmienia faktu iż na korki już żadnego wpływu nie mam, ani na bezpieczeństwo dojazdu.
a poza tym..
Jestem wiecznie niedospany a pociąg to idealne miejsce na drzemkę ;-)

elvira said...

Zgadzam się, do Krakowa tylko pociągiem:-) Ciekawe zdjęcia i wpis, pozdrawiam, miłego weekendu zyczę

makroman said...

Dzięki