Wednesday, July 25, 2012

3852 km do Santiago do Compostela


Czyli jesteśmy w Pilznie. Onegdaj była to miejscowość w województwie tarnowskim, za komuny jeździło się z Tarnowa do Pilzna na... lody by rzeczywiście były wyśmienite. Dziś już tego nie dostrzegłem, albo zmianie uległ smal pilźnieńskich lodów, albo.... mój. 

Będąc z dziećmi "na lodach" nie mogłem odmówić sobie spaceru. A Pilzno mimo iż niewielkie, historię ma bogatą, tyle ze chyba nie ma sensu jej tu przedstawiać. Dla bardziej zainteresowanych proponuję odwiedzenie strony Sanktuarium Matki Boskiej Pocieszenia. Mnóstwo tam i historii tego miejsca i czasów współczesnych. Dla mnie najważniejsze było miejsce na szlaku pielgrzymim do Santiago de Compostela. Z biegiem lat, ciągnie mnie tam coraz mocniej, coraz to zresztą spotykam na swoich drogach znaczki, symbole (a może to tylko wyobraźnia podsuwa mi znaczenie symboliczne rzeczy które żadnego znaczenia nie mają?) nawołujące mnie do drogi... kiedyś pójdę.

 
 Widok na Sanktuarium od strony rynku w Pilznie

 
 Jak widać mamy do czynienia z Karmelitami

 Musze przyznać że mam problemy z klasyfikacją tego budynku, zbyt wielkie tu nawarstwienie cech, pewnie to liczne remonty i przebudowy odcisnęły swoje piętno odbierając klasztorowi  jego oryginalny wygląd.

 Wnętrze to także konglomerat wszelkiej stylistyki z wielką przewagą baroku - co jest dla Polski rzeczą absolutnie charakterystyczną. wiara Polaków kształtowana jest na modłę barokową czy tego chcemy czy nie, czy to dobrze, czy nie...


Pomiędzy kościołem a rynkiem przebiega stosunkowo głęboki wąwóz, obecne będący czymś na kształt ulicy i jednocześnie kanału burzowego - prawdopodobnie w czasach gdy powstawał klasztor wykorzystywany był jako jeden z elementów obronnych. Na co zresztą wskazuje nazwa - Podwale.

Na ścianie w portalu znalazłem wpół zatartą inskrypcję, zrobiłem zdjęcia w nadziei że odczytam w domu - niestety, nic z tego, następnym razem wezmę kalkę techniczną i ...  grafitową szczotkę od generatora zamiast ołówka. Pewnie wtedy odczytam.

Pozdrowienia dla wszystkich włóczęgów.

11 comments:

Nomad said...

Ta droga pielgrzymkowa jest opisana w książce Paulo Coelho "Pielgrzym" To taki pisarz dla gimnazjalistek. Będzie też niebawem film na HBO.

makroman said...

średnio go trawię.
Odcinki Camino przebyłem już wiele razy - ale chciał bym tak przez cała Polskę i potem Niemcy aż do Hiszpanii, ale to dopiero chyba na emeryturze, no chyba że Tuskowi znów braknie pieniędzy i wydłuży nam wiek do 70.
Z filmów polecam "Drogę życia" ojca i syna Estevezów (choć podpisujących się Sheen) rewelacyjny kawałek kina drogi a co mnie szczególnie urzekło to rola Debry Kary Unger - wreszcie przestała być seksualnym wabikiem, a zagrała nieco zgorzkniałą, złośliwą ale w sumie fajną kumpelę.

Kasia said...

Super zdjęcia. Nigdy nie zwiedzałam Pilzna, a o lodach to słyszałam jedynie z opowieści, za młoda niestety jestem

makroman said...

Będzie jeszcze o kościele farnym i o rynku

lidka1810 said...

lubię małe miasteczka ale pielgrzymowanie wolę z dala od utartych szlaków ;)

makroman said...

Akurat "drogi Jakubowe" to zazwyczaj szlaki bardzo mało utarte. Na wielu odcinkach możesz iść kilometrami nie spotkawszy raczej nikogo.

Nomad said...

Właśnie o ten film mi chodziło.

Tojav said...

Też wybrałbym się na taką pielgrzymkę. Trochę daleko, to może rowerem.

makroman said...

Nomadzie - wart zobaczenia. Ps. coraz lepiej mi idzie z bikermap - dzięki.

Tojav - jak sobie liczyłem, to mając stały dopływ pieniędzy (emerytura np.) Aby przejść spokojnie Polskę i dalej do Santiago - trzeba około półtorej roku. Póki co, pokonuję poszczególne odcinki, kiedyś złożą się w całość a na koniec zostawię sobie ostatni etap, już do przejścia "za jednym zamachem".

ikroopka said...

Tyle razy przez Pilzno przejeżdżałam, i nigdy się nie zatrzymywałam na dłużej, a lody kojarzę z Tarnowem, co ty na to?

makroman said...

To żałuj Ikroopko, bo tam kilka ciekawych rzeczy wartych jest zobaczenia.

Przez pewien czas spory odsetek tarnowskich lodziarni reklamował się szyldem "lody z Pilzna"