Thursday, July 17, 2014

Wrocław Praga czyli - kolejna podróż poślubna.

Z Paryża zrezygnowaliśmy już dawno temu, nie wykluczamy, ale żeby o tym marzyć ? Co to, to nie.
Jest tyle innych pięknych, niezwykłych miast. Rozważana jest przede wszystkim Praga, lecz w grę wchodzi też Drezno. Przez pół roku losy się ważą, musimy porównać różne za i przeciw, dojazd, cenę, czas, okres... sporo. W ostateczności pada na Pragę. Z przesiadkami ale za to we WROCŁAWIU - dawno wyczekiwana szansa by liznąć Wrocław nocą!

Oczywiście jedziemy autokarami - turystyka samochodowa to jakiś masochizm. Mam się nie napić piwa w Pradze, nie zdrzemnąć w drodze, zamiast o zabytkach myśleć czy dobrze zaparkowałem, zamiast o widokach za oknem wpatrywać się w znaki i kierunkowskazy? Zwłaszcza gdy finansowo jazda w dwie osoby wychodzi niewiele drożej niż koszty przejazdu samochodem (benzyna, autostrady itp.).

Bilety kupujemy w firmie Mądeltrans - nieco reklamy ale zasłużyli! Dziewczyny nagrzebały się w rozkładach jazdy, cennikach, promocjach... ale to co znalazły dokładnie pokrywa się z naszymi oczekiwaniami.

Wyjazd w piątek o 14, Neobusem (ciacho i mineralna w cenie biletu) z Tarnowa, autostradą do Karkowa i dalej na Katowice i Wrocław - jest okazja do drzemki, ale póki co działa adrenalina i tylko pokimujemy z rzadka, na ostatnim odcinku gdy z lewej strony wznosi się masyw Ślęży - no to już całkiem zaczyna mnie nosić - jeszcze tam nie łaziłem.

We Wrocławiu jesteśmy koło  19 i ... błądzę, mam mapę i nie mogę dojść do centrum! Wściekłość i frustracja - NIC mi nie pasuje! Musimy zapytać o drogę miejscowych. Oczywiście... idziemy w przeciwnym kierunku! (dopiero w domu weryfikując moją mapę z mapami wujka Googla - stwierdzam iż... na tej mojej jeszcze PRLowskiej jakiś dureń (pewnie w ramach wprowadzenia dywersantów i odwetowców w błąd) zaznaczył dworzec PKS na północ zamiast na południe od dworca PKP - czyli w/g mapy idąc do centrum pod torami nie miałem prawa przechodzić - tymczasem... tymczasem jest dokładnie odwrotnie i trzeba było iść prosto pod wiadukt! W każdym razie ma[pa ląduje w kieszeni spodni i już po nią nie sięgam. Dalsza część spaceru to już CZYSTY ZACHWYT!

 Wrocław wieczorową porą.
Lato, ciepło, tłumy spacerowiczów, rowerzyści, rolkarze, zakochani.
Światła, wystawy, iluminacje, pokazy uliczne, występy, fontanny...
a jeszcze czas mundialowy - bary kibica, ogródki piwne, szaliki.

Trzy godziny wałęsania i niestety musimy wracać - na minutę przed północą mamy Polbusa do Pragi 

Noc
Za oknami i tak guzik widać, zaczyna padać 
Zapadamy w drzemkę. 
mamy 4 godziny, 50 minut (nominalnie) na sen. 

Praga wita nas nocą, no powiedzmy wczesnym świtem (na tej samej zasadzie na jakiej po przejściu równika idziemy prosto na biegun). 
Siadamy przy McDonaldzie, ma stoliki na zewnątrz, odgarniamy warstwę opakowań, kubków, frytek i czipsów. Rozkładamy się z własnym śniadaniem - nie ma powodów do pośpiechu - przed nami 19 i pół godziny na zwiedzanie. 
Do hosteli wracają mniej lub bardziej zawiane grupki nocnych imprezowiczów, a zza dachów zaczyna jawić się poświata - świt. Plecaki na grzbiety i ruszamy. 

Zaczyna padać, nie bardzo ale tak w sam raz. 
Przed nami wzgórze Letna    

 Widok z Letnej na uśpioną jeszcze i już Pragę

Następnie przez Most Karola idziemy na Małą Stranę

 O tej porze jest tu pusto, miło i romantycznie - za dwie godziny zaczną się tędy przewalać rzeki turystów, szum głosów sięgnie poziomu kilkudziesięciu decybeli i trzeba będzie krzyczeć by przekazać jakąkolwiek wiadomość - ale póki co jest cicho. 

 Hradczany - i panorama Pragi

 Nadal pusto, cicho choć życie już się zaczęło - Zmienili wartę przy wejściu na teren zamku, pojawiają się pierwsi tacy jak my plecakowcy, z ulic poznikali już pijaczkowie. 

Słońce wyszło zza chmur całkiem nieoczekiwanie - nagle zrobiło się jasno. Nie wiadomo skąd pojawili się przewodnicy - każdy w dłoni dzierżył dziarsko jakiś długi a charakterystyczny przedmiot - sztuczny kwiat, parasolkę, kij z pękami tasiemek itp... ot taki sygnał dla powierzonego im stada. Nagle puste dziedzińce zatłoczyły się, zabłysnęły fleszami, zagulgotały setką różnych języków.

Spacerujemy, siedzimy na ławeczkach, cieszymy sie naszym tu i teraz - o 10 otworzą pocztę to wyślemy sobie i rodzinie kartki.

Potem znów spacer, obiad, piwo, spacer, zakupy w sklepach spożywczych żeby na głodnego nie wracać, Czekolada dla babuni, piwo dla Dziadka i Mamy,  lentilky dla chłopców - w końcu ostatnie chwile na dworcu i powrót.
Tym razem za pięć dwunasta ;-) dosłownie - 23.55. Polbus prawie pusty rozsiadamy się obok siebie i śpimy w najlepsze  We Wrocławiu jesteśmy o 4.45. O 6.10 wracamy do Tarnowa Albatrosem i także odsypiamy.

Na utrwalenie sobie wrażeń, przyjdzie czas, w domu, przy kawie, rozmowie, przeglądaniu pamiątek...

Zapraszam.

11 comments:

DD said...

Oba miasta przywołują miłe wspomnienia. Oba piękne. Jednak moją miłością jest Praga. Miasto z bajki. Serdeczności

ikroopka said...

Na goraco - nie duren zaznaczyl na mapie, tylko kiedys dworzec PKS byl z drugej strony dworca PKP - trzeba miec aktualne mapy;))))

makroman said...

Doroto - Praga to rzeczywiście jedno z najbardziej niezqykłych mias na świecie.

Ikroopko - czyli dureń zaufał swojemu przekonaniu że co jak co ale dworce w dużych miastach lokalizacji nie zmieniają ;-)

gwiezdna said...

Makro, do Krakowa też nie bierz starej mapy ;P jeden dzień na Pragę? znacznie sobie ograniczyliście przyjemność tego miasta ale widocznie tak miało być. nam 3 dni było mało; pojechaliśmy własnym autem po czym porzuciliśmy go na czas zwiedzania - chętnie tam wrócę ponownie bo Praga to jedna z najurokliwszych stolic :)

agulec said...

A to ci psikus z tą mapą. Praga i na mnie zrobiła niezwykłe wrażenie. Cudnie tam jest...

makroman said...

Gwiezdna - akurat Kraków znam dobrze, więc z mapy korzystam tylko gdy jestem gdzieś na uboczu i szukam np starego fortu. Praga od lat urządzamy sobie takie jednodniówki, jedynie w Trondheim byliśmy dłużej (ale to inna historia). Nawet do Rzymu polecieliśmy tylko na jedną noc i kawałek dnia.

Agulec - jak pisała Ikroopka - sam sobie na złość zrobiłem i do siebie mogę mieć pretensje.

brzoza said...

Praga jest przepiękna chciałabym kiedyś tam wrócić...Pozdrawiam:)

Mo. said...

Ale cudnie! I że tak mało ludzi to już w ogóle raj bo ja jedyne co pamiętam np. z Mostu Karola to tłumy takie, że nic nie było widać. Nic. Musiałam się nieźle nagimnastykować, żeby zrobić jakieś porządne zdjęcie. Moje starania i tak poszły na marne bo w Hiszpanii gwizdnęli mi aparat i wszystkie czeskie fotki poszły się...przepadły no! Więc na Twoje czekam, ot co. Fajnego weekendu.

makroman said...

Brzozo - a co za problem?

Mo - i dlatego wolimy podróżować sami - bo wczesnym rankiem żadne wycieczki jeszcze nie wychodzą "na miasto".
Zdjęcia będą, ale twoich szkoda.

Nika.Jula said...

Ostatnio miałam okazję pochodzić po Wrocławiu, ale że upał, a na plecach ogromne plecaki nie chciało nam się daleko odchodzić od dworca. No, może innym razem. Bo Wrocław szlakiem krasnoludków mam jeszcze w planie.
Zazdroszczę Wam tej pustej i spokojnej Pragi. Chciałabym ją kiedyś właśnie taką zobaczyć. A nie tłumną, gdzie na moście Karola nie można się zatrzymać by zdjęcie zrobić, bo od razu porwie cię fala ludzka. Cóż... Teraz trudno o spokojne zwiedzanie. Wszędzie pełno ludzi.
Pozdrawiam

makroman said...

O tak te krasnale to mają zaje...fajne ;-)
Fakt plecaki potrafią przytłoczyć, zwłaszcza w mieście.
Na puste miasta jest tylko jeden sposób - kto rano z autobusu wstaje... :-)