Wednesday, March 18, 2015

Sromowce Niżne.

Sromowce Niżne - urocza wioska położona u południowych podnóży Trzech Koron. W zasadzie żyje od najazdu turystów do najazdu turystów w innych porach roku raczej zamiera. Ani tu targu, ani przemysłu,. ani rolnictwa ani przetwórstwa...Za to widoki jakie...
Myślę że organizując spływy Dunajcem, są w stanie uzbierać tyle by przez pozostałą połowę roku żyć w miarę przyzwoicie, pod warunkiem że z każdej rodziny przynajmniej jeden ktoś siedzi w USA a drugi w W. Brytanii lub w Rajchu...no w końcu jesteśmy "zieloną wyspą" dostatku... Ale mniejsza.

Wiele tu nie ma, ale spokojnie mogę polecić spacery po miejscowości.
Zwłaszcza na uwagę zasługuje rondo, w którym autokary muszą "na dwa razy się składać" jak mi powiedział znajomy kierowca.

Dość złośliwości. Sromowce Niżne mają też kilka naprawdę wartych zobaczenia miejsc. 

 Plac targowy - teraz świeci pustką absolutną, ale w sezonie...

 "Nepomuk" strzegący kładki na Dunajcu.
Ciekawe czy jego zamontowanie w tym miejscu uzasadniono względami "dbałości o dziedzictwo kulturowe" czy może tak głośni w Warszawce działacze (no sami wiecie którzy) tym razem woleli się nie wychylać, bo wiadomo naród tutaj krewki, i zawsze lepiej trzymać gębę zamknięta niż trzymać ją w bandażach...

 Zza pleców nowej świątyni w Sromowcach Niżnych wychyla się stary drewniany kościółek. Nowa to taki dość standardowy projekt z lat 80 ubiegłego wieku. Niebrzydki ale na kolana nie rzuca. 
Za to stara... no tu już masa historii zawarta jest.

 Nie ma sensu przepisywać tu wiedzy przewodnikowej, Zainteresowani znajda sami albo skorzystają z niniejszego linku

 Wokół kościółka "galeria" rzeźby ludowej...
 No tak na moje oko dwie rzeźby to nie galeria - ale może w sezonie dokładają więcej?
Z drugiej strony... na pewno warto je zobaczyć. 

A tu to fragment pierwszego zdjęcia - zbliżenie na "Frasobliwego" - od lat nosi mnie aby właśnie "Frasobliwego" ustawić sobie w ogrodzie, tak od drogi... żeby ludziska świadomość mieli, iż nawet gdy one same w lemingowskim szale z dnia na dzień tylko fun, cool i "złote czasy" w telewizorni, to że jest ktoś, kto o nich myśli i frasuje się ich losem.

Diabeł pieniński, 
no koleżko, w kategorii wąsisk to my możemy konkurować.


W promieniach zachodzącego słońca. 
W filmach, w kierunku zachodzącego słońca to bohater odjeżdża, a my odchodzimy...
Ale na wschód, a tam już cień w dolinie i chłód robi się coraz wyraźniejszy...

I jeszcze po drodze czyjeś memento...
W zasadzie nawet nie ma co dociekać o czym pamiętać należy, czy to istotne?
Memento i "Frasobliwy" - czy to nie dobre zakończenie pełnego radości dnia?

15 comments:

gwiezdna said...

trochę się rozpędziłeś z tym brakiem rolnictwa w Sromowcach. tam nadal uprawiają te swoje wąskie zagonki, tak jak zresztą w innych wioskach. fakt, że rolnictwem zajmują się z reguły ludzie starzy i jest to zajęcie na wymarciu ale ciągle jeszcze jest. przyjedź latem, odpoczniesz pod kopką pachnącego siana :) pozdrawiam z miasta, w którym do dzisiaj istnieją gospodarstwa rolnicze i to nawet w centrum :D

makroman said...

Pisałem w tym sensie że nie jest to główne ani nawet znaczące źródło dochodów.

A co do rolnictwa w "wielkim mieście". Podatek od nieruchomości płacę dopiero trzeci rok, wcześniej płaciłem... rolny ;-)

gwiezdna said...

dla niektórych to jest nadal jedyne źródło dochodów. płacić podatek rolny to nie to samo co mieć traktor, krowy, kury, świnie i uprawiać nadal ziemię :)

DD said...

Byłam i mile wspominam.... Czaami mam wrażenie,że tam się czas zatrzymał.

Mo. said...

Nazwa nigdy mi się nie podobała, zwłaszcza przez te pierwsze cztery litery :). Ale miejsce fajne, i do tego bliskość Pienin. Dunajec jest atrakcją samą w sobie i nie wyobrażam sobie, że kiedyś mogłoby spływów zabraknąć.

Mig said...

Uwielbiam nasze maleńkie miejscówki w górach, mają w sobie urok.
A Dunajec prawdziwa atrakcja, mówię to bez kozery.

Jula said...

Takie mieściny, gdzie życie praktycznie po sezonie zamiera też mają swój urok i to właśnie poza sezonem. Wtedy dopiero można tam dostrzec piękno, a nie tylko tłumy turystów. No, ale gdyby nie ci turyści, to takie miasteczka cienko by piszczały...

makroman said...

Gwiezdna - jak bym nie miał 1/4 krwi chłopskiej, to bym był skłonny uwierzyć że z tak maleńkich areałów uda się wyżyć. A o tym podatku rolnym to pisałem żeby Ci pokazać iż u nas w Tarnówku to także rolnictwo prawie w samym centrum. Wychodzę z Aurą i po stu metrach mam łany kukurydzy lub rzepaku (płodozmian).

DD - na pewno w niektórych obejściach.

Mo - też wolę inne nazwy ;-). Dunajec jest wspaniały, mnie urzeka szczególnie starość tej rzeki - jest najstarsza w Polsce.

Mig - Zdecydowanie.

Jula - I to jaki urok - w Szczawnicy czy Krościenku życie na dużych obrotach a tu cisza, spokój spacery, praktycznie zero samochodów no ale tu nie ma "atrakcji" - choć pewnie jak by mieli lepsze stoki, to wnet uruchomili by wyciąg i kosili szmal cały rok.

krogulec14 said...

Pięknie z zewnątrz prezentuje się ten stary kościół :-)

Jula said...

@makroman - tylko podeślij im ten pomysł ze stokami, to zaraz jakiś sensowny usypią i wyciąg uruchomią ;)

makroman said...

Marku - pięknie... fakt - ale wewnątrz jest pusty, co było ciekawszego przeniesiono albo do muzeum diecezjalnego w Tarnowie (zapraszam warto), albo do nowego kościoła (owszem miły w środku). To zresztą jeden z tych powodów dla których moja parafia dziwnie bez entuzjazmu podchodzi do pomysłu budowy nowego kościoła. Przez lata apelował o to i proboszcz i biskupi nawet i ... nadal mamy stary piękny, drewniany...

Jula - to także kwestia warunków topograficznych i faktu ze wszystkie wzniesienia to już PPN. Z drugiej strony, jako baza dla narciarstwa biegowego na moje oko w sam raz - trzeba by tylko szlaki wytyczyć i trochę o nie zadbać.

Adrianna said...

Takie stare, drewniane kościoły to coś pięknego... Najlepiej oczywiście, kiedy są zadbane i odwiedzane, kiedy po prostu żyją. Podobny problem widziałam ostatnio w Woli Radziszowskiej - zbudowano nowy kościół (dość dyskusyjnej urody, tzn. typowej) a stary, przepiękny, otwierany jest chyba tylko w sezonie.

Hanna Badura said...

Zwiedzałam kościółek latem i galeria była bogata w eksponaty. Mile wspominam :)

Pamela Kaczmarek said...

Ja uwielbiam takie spokojne miejsca... Można w nich naprawdę oderwać się od całego chaosu codziennego życia.A jeszcze jak dookoła otacza mnie tak piękna przyroda :)

Niestety chyba wiele jest takich miejsc, co ożywają tylko i wyłącznie z nadejściem sezonu... a inaczej wszystko dosłownie pustoszeje.

makroman said...

Adrianno - Niejeden taki przypadek, teraz już może nie jest tak łatwo, ale pod koniec 19 a na początku 20wieku to rozbierano stare świątynie na potęgę i na ich miejscu stawiano nowe. Ale i tak zbyt często jest tak jak w Sromowcach.

Hanna - tez tak sądzę, że co mniejsze rzeźby przenoszą do wnętrza kościoła, niestety nie znalazłem sposobu by podejrzeć.

Pamela - witaj. Spokojnie jest teraz, w sezonie to już nie. Ale na Pogórzu jest u nas masa małych miejscowości, gdzie można się zaszyć przez cały rok. Choć to już tak bywa, ze ta cisza za którą płaca turyści, to nie jest to czego pragną miejscowi.