Friday, August 25, 2017

Augustowskie noce. Część II - Protoplasta

Dziś krótki post, bo co tu dużo pisać.
Idąc ulicą i zaczepiając przypadkowych przechodniów z pytaniem o znanych im fotografów przyrody, (po uchyleniu się od ciosu, rzecz jasna), otrzymamy jedną na dziesięć odpowiedź - Włodzimierz Puchalski! (pozostałe będą oscylowały wokół stwierdzenia spier...daleko).

Zapytani o innych nawet tych jednych z dziesięciu odpowie że... w tej chwili nie pamiętają.
I faktycznie tak będzie! Nazwiska innych, pomimo iż ich osiągnięcia były niejednokrotnie większe od Puchalskiego, ich zdjęcia ładniejsze i bardziej medialne, nie przedarły się do opinii publicznej.

Wszystko dlatego że Puchalski był protoplastą - był pierwszym który uprawiał bezkrwawe łowy - aczkolwiek wykorzystując swoje doświadczenie myśliwskie.

A wiecie gdzie trafiłem na jego pomnik?! Jedyny zresztą jaki spotkałem w życiu.

No tak część z was wie... ale reszta nie wie i to tekst dla nich!

TYKOCIN
 gdzieś na poboczu drogi, nie rzucające się w oczy.

 Nie czekają na motoświra - nie są dla niego - są dla wędrowca, takiego co wyjdzie z puszki, rozejrzy się, zaciekawi... odkryje smaki krainy które dla innych zostaną na zawsze niepoznane.
 np pomnik Puchalskiego.



  Albo ten niewielki krzyż postawiony ojcu przez synów dumnych ze swego dziedzictwa...
czterysta lat temu...

Takie rzeczy tylko tu! 

Następny post już z Augustowa.

 Uwaga ten post został opublikowany także na moim drugim blogu
http://beskidniknaszlaku.blogspot.com/

Wkrótce ten zostanie zamknięty.

23 comments:

Stopa w stopę said...

"Nie czekają na motoświra - nie są dla niego - są dla wędrowca, takiego co wyjdzie z puszki, rozejrzy się, zaciekawi... odkryje smaki krainy które dla innych zostaną na zawsze niepoznane."

Tak, największy smaczek wędrowania. Świetnie, że o tym przypominasz. Dziękujemy!

Wojciech Gotkiewicz said...

Jest jeszcze jeden na Wyspie Króla Jerzego, gdzie Puchalski zmarł. Mam nadzieję, że okolice Tykocina zauroczyły Was na tyle, że jeszcze tam wrócicie, gdyż zostało jeszcze tyle do zobaczenia! PS. Z jakiego Augustowa?!? A po drodze NIC?!? To jaką trasą pojechaliście z tego Tykocina?!?

Ania said...

Protoplasta - ok. Ale moim ulubionym fotografem przyrody był nieodżałowany Artur Tabor.

makroman said...

Stopo - dziękimza docenienie.

Wojtku - przecież posałem wcześniej ze Mała Mi była głodna,a dobrze wiesz do czego jest zdolna głodna kobieta i jak bardzo niebezpieczne jest przebywanie z nią w ciasnym zamkniętym pomieszczeniu ;)
Zaczynam planować wypad rowerowy na Wyspę Króla Jerzego ;)

Michał Cimek said...

Witaj Makromanie.
Ciekawa historia z moich klimatów. Lubie takie stare krzyze, kapliczki, etc...
Zapraszam do siebie na zaporę, pewnie cię zainteresuje i może mi wyjasnisz, jak sie z niej z rzuca wodę, gdy jest jej nadmiar.
Pozdrawiam serdecznie.
Michał

wkraj said...

Tak, to kraina dla odkrywców. Znając Cię już troszkę wiem, że nie odpuścisz takiej gratki i właśnie o takich, mniej znanych miejscach będą Twoje posty. Co do Augustowa zupełnie mnie zawiódł i szybko z niego uciekaliśmy. Co innego Kanał Augustowski i jego okolice, przepiękne krajobrazy wspaniałe śluzy. Całą przyjemność zwiedzania tego dnia zepsuła nam jednak kolizja drogowa.
Pozdrawiam.

makroman said...

Aniu - kolejny raz mnie zaskakujesz!!!
Nazwisko znam, choćby z lektury "plamki mazurka", osobiscie nie spotkałem, ale doceniam osiągnięcia Tabora. Co nke zmienia faktu że jesteś osobą jedną na tysiąc (albo i tysięcy więcej) która potrafi wymienić nazwisko inne niż Puchalski.

makroman said...

Michale - już byłem, fajna ta zapora!

Ania said...

Makro, ja oglądałam namiętnie "Dziką Polskę". Fotograficzne spacery Tabora i Kłosowskiego, ich pogawędki to dla mnie mistrzostwo świata. A album "Sowy" Tabora! Albo "Wisła" - najlepsza lektura na zimowe wieczory.

makroman said...

Wkraju - nam się Augustów spodobał, nie tak bardzo jak Tykocin (mi) ale na pewno nie mniej niż Węgorzewo. Mało było czasu na zwiedzanie, bardzo mało. Zwłaszcza że nie mieliśmy swoich rowerów, a te z ośrodka były tragiczne.
Za to bardzo miło wspominam miejscowych kierowców. W przeciwieństwie do "tranzyciarzy" bardzo uprzejmi dla rowerzystów, nawet tolerowali przejazdy po pasach.

Kraksa to zawsze duży feler, potrafi najfajniejsze plany zniweczyć.


Aniu - WOW... No to sobie możesz z Wojtkiem i GŁOŚiem pogadać, tematów Wam nie zabraknie ;)

Wojciech Gotkiewicz said...

Ja to wszystko rozumiem, ale napisz przynajmniej, jaką trasą pojechaliście z Tykocina do Augustowa!

♥ Łucja-Maria ♥ said...

Mam małego bzika na punkcie przyrody. Lubię fotografie Puchalskiego. Mam kilka jego albumów. Teraz w internecie można je kupić za niewielkie pieniądze.
Serdecznie pozdrawiam:)

Ania said...

Zajrzałam na blog, o którym piszesz i mnie zamurowało. Ja tu nie mam o czym pogadać, mogę najwyzej w niemym zachwycie podziwiać. Że też ja tam wcześniej nie zajrzałam. Ale nadrobię zaległości.

makroman said...

Wojtku najkrótsza! Na Knyszyn a potem Korycin i już 67 do Augustowa. Tak wiem po drodze zostawiliśmy milion skarbów i miejsc które warro odwiedzic... Powstrzymaj swoje okrucieństwo, nie wymieniaj ich! Da Bóg uda się mi tam udać na wiele dni z rowerami... O wtedy to będzie przygoda.

Łucju - teraz w ogóle można kupić masę ciekawych publikacji, czy to antykwarycznych czy współczesne wydania. Choć powiem szczerze te antykwaryczne, jeszcze z lat 50ych i wcześniejsze budzą mój największy zachwyt,choć technicznie są daleko w tyle za nowymi, cyfrowo zrekombinowanymi fotografiami i nową szatą edytorską.

makroman said...

Aniu - a widzisz... ;) Koniecznie pamiętaj ze Oni są parą i robią zdjęcia razem oglądaj oba blogi. Tylko narracje się różnią GŁOŚ jest bardzie zaangażowana a Wojtek kpiarski. Ale wiedza, umiejętnosci i poziom zdjęć... Niesamowite.
Mam nadzieję żetego nie czytają bo to nie do nicb ;)

Wojciech Gotkiewicz said...

Czytają, czytają i się rumienią :)))) PS. Nie będę, ale przynajmniej obiecaj, że zanim wybierzesz się ponownie na Podlasie, wymienimy się nr telefonów!

Ania said...

No nie wiem, czy to nie za dużo, tak dwa blogi oglądać? ;)
Dodałam sobie oba do zakładek i będę robić analizę porównawczą.

stacho.lebiedzik said...

Krótko, zwięźle i znowu coś ciekawego pokazałeś. Brawo. Pozdrawiam.

ZołzaTexa said...

Prawdziwy odkrywca z Ciebie.
Fotografuj, bo przynajmniej dowiaduje się o miejscach, o których bladego pojęcia nie miałam
Pozdrawiam
zolza73.blogspot.com
goodmorning73.blogspot.com

Hanna Badura said...

Tyle miejsc jeszcze do poznania, do zwiedzenia.
W tamtych stronach byłam niewiele razy.
Czas się wybrać :)

makroman said...

Wojtku - Jasne! Chyba bym nawet długo Marzenki zachęcać nie musiał... ;-)

Aniu - koniecznie - np. te ostanie z żurawiami - czysta poezja.

makroman said...

Stachu - Jak sobie pomyślę czego nie pokazałem, bo sam nie widziałem, to aż minie zbiera żeby odpalić rower, rzucić wszystko i pojechać tam na miesiąc...

Zołzo - na wyrost ten odkrywca. po prostu czasami udaje mi się pokazać miejsca nieco mniej znane.

Hanno - a warto, tyle że nie można być wszędzie, i do jest dojmująca świadomość.

gŁOŚ z bagien said...

Makromanie - bardzo dziękuję za tak miłe słowa!