Lubaszowa to niewielka miejscowość, położona u stóp pasma Brzanki na uboczu od drogi Tarnów Krynica, w zasadzie nic tam szczególnego nie ma, poza malowniczo położnym ośrodkiem nowicjatu redemptorystów
Natomiast jest pasmo górskie, pokryte lasami, z pięknymi widokami , stanowiące świetny teren spacerowy, lub na dłuższe rajdy, np w kierunku na Liwocz czy Swoszową, albo Golankę i Gromnik.
Przede wszystkim chcę pokazać Marzence przecudnej urody figurę Marii nad oczkiem wodnym na terenach rekolekcyjnych redemptorystów, a potem się zobaczy... w miarę chęci i pogody, bo deszczowo było.
Owa wyżej wzmiankowana figura.
Źródełko św Antoniego.
Warto zwrócić uwagę na krzyż patriarchalny w ręku świętego.
Pierwsza stacja drogi krzyżowej w lasach nad Ośrodkiem Rekolekcyjnym
Taras widokowo spacerowy, z ...
Nie to nie Św. Jan Paweł II !!!
to św. Alfons!
Widok na dolinę Tuchowa.
Popaduje nie mamy, odwagi zapuszczać się zbyt daleko, ale postanawiamy zejść do Zagacia a potem... się zobaczy ;-)
Podobno to Chropiatka cuchnąca - ja nie wywęszyłem ale to nic nie znaczy - więcej na makrodrogach
Ot na Zagaciu przybył zegar słoneczny - ale chwilowo próżnuje bo słońca brak.
Moim się podobało.
Wracamy pod redemptorystów, ale zaczyna się pogoda klarować, Marzenka z Miłoszem nabrali werwy.
Proponuję marsz do bacówki na Brzance i propozycja zostaje przyjęta - no to idziemy.
Droga, przyjem,na, lekko wilgotna po deszczu, ale nie błotnista, las przejrzysty, czysty i przyjazny.
Po drodze w pewnym momencie z daleka dostrzegamy grupę ludzi poruszającą się rytmicznie i dochodzi nas odgłos... mruczenia?
Gdy zbliżamy się do siebie - wychodzi na jaw ze to karny oddział nowicjacki wraca z grzybobrania i odmawia różaniec idąc w rytm modlitwy - zapamiętałem ten rytm - muszę wypróbować kiedyś na szlaku - wygląda na to że się sprawdza.
Pozdrowienia - Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus - odpowiadają równie serdecznie, choć pewnie obecność Marzenki nieco ich z rytmu wybiła... ;-)
Po drodze pamiątka sprzed stu lat - łuska naboju do mannlichera kal 8 mm
Nie mogę oczywiście wykluczyć że łuska pochodzi z czasów 2 wojny - co nieco Mannlicherów 8mm Polska posiadała na uzbrojeniu formacji pomocniczych, być może strzelano z tej broni w 39 roku, lub trafiła w ręce partyzantów i walczyła w 44? Ale najprędzej w grę wchodzi maj 1915 roku - ofensywa Gorlicko Tarnowska.
Gdyby udało mi się odczytać wybite na stopce łuski numery to znał bym rok produkcji oraz miejsce powstania tej amunicji - co pozwoliło by na stwierdzenie kiedy walczono - ale niestety - korozja całkiem je zatarła.
W sumie łuska leżała całkiem na wierzchu, przy samym szlaku - podejrzewam iż została wydłubana spod ziemi podczas prac przy ścince drzewa a następnie wymyta przez deszcze i spłynęła pochyłym w tym miejscu szlakiem.
Polana Morgi - jak widać polana to już teraz pojecie bardzo umowne...
Brzanka zarasta - na jedno cieszy, na drugie... połowy miejsc widokowych już nie ma! Zarosły drzewami powyżej poziomu oczu.
Miłosz poszedł w ślady Chucka Norrisa ;-)
Ratówki - tu przed 72 lata temu była jedna z baz partyzanckich Batalionu Barbara.
A Miłosz oczywiście inna trasą, ale za to z jaką satysfakcją.
Tablica pamiątkowa
Potem już śmigamy do Bacówki, która jest opodal, prawie na wyciągnięcie reki.
Opuszczamy wieżę widokową, byliśmy tam kilka razy, a dziś i tak widoki mgliste.
We wnętrzu.
Czekamy na porcję pierogów ruskich dla Miłosza - robią tu najlepsze pierogi ruskie w całym okręgu, warto przyjechać choćby tylko dla nich!
Dziad z babą ;-)
Jako sie rzekło - pierogi pyszne - wszystkich nie zjadł, to zostało po jednym dla nas i dla m,nie cała cebulka którą je omaszczono... mniam
Ps. Były na poczekaniu lepione!, nie żadem mrożony prefabrykat! A Ser od miejscowych krów!
znaczy mleko - ser to potem już miejscowe gospodynie robią.
;-)
Schody do Bacówki - nie jest tak obficie udekorowana jak ta na Jamnej, ale i tak nader sympatyczna.
Chrystus Frasobliwy.
A potem znów wracamy w las i tą samą drogą.
Dało by się zrobić pętlę, ale to z nadłożeniem drogi o kilka/ kilkanascie kilometrów - nie chce ich tak forsować - zresztą nie warto - zbieszą się i nie pójdą Więcej.
O żesz DRUGA łuska!!! - albo idę śladami jakiegoś detektorzysty, albo mam wybitnego farta i ta ziemia obdarza mnie pamiątkami, w zamian za szczere uczucie z mojej strony.
Niestety ta sama historia, znaczników na łusce nie udaje się odczytać.
Miłosz stwierdził ze to "Oko Lasu" - może ma rację?!
W takim razie, na nas musi patrzeć przychylnie. Niczego nie zniszczyliśmy, nic nie zaśmieciliśmy, niczego nie wypłoszyli.
Po drodze dochodzimy do jednego z nielicznych już punktów widokowych, zdjęcia nie wyszły, bo albo były niedoświetlone przez ścianę lasu, albo prześwietlone jaskrawym słońcem, które w między czasie wyszło zza chmur - ale wierzcie na słowo - przepiękny widok na dolinę Tuchowa.
Westchnąłem z zachwytu chwile potem Marzenka i Miłosz, po czy odezwał się w swoim stylu:
"No to skoro już wszyscy powzdychali to możemy iść dalej..."
I chyba na tym to wędrownicze życie polega... żeby iść dalej.
Do zobaczenia na szlaku.