Friday, May 5, 2017

Pasierbiec - pielgrzymka

Co roku w pracy u Marzenki organizowane są pielgrzymki do nie nazbyt odległych sanktuariów. Tym razem padło na Pasierbiec. Padło ale i padało - od dwóch tygodni padało, i przestać nie chciało, zatem w ostatnich dniach wycofała się masa uczestników. Trudno im się dziwić, ale wyszli z nich ludzie małej wiary - żelazne jadro jednak pozostało a przy okazji załapałem się też i ja.

Wyjeżdżamy z Brzeska



Trasa oczywiście busikiem - ja bym tam mógł i potuptać - ale dla wielu innych uczestników pielgrzymki było by to mordercze.

Jak to w Beskidzie Wyspowym, drogi kręte, łamane, skręcające pod nieprawdopodobnym katem w nieprawdopodobnym, niemożliwym do przewidzenia kierunku... na szczęście nie ja prowadzę, więc mogę do syta cieszyć się mijanymi miejscami.  Krajobrazy są cudowne... tyle że niewidoczne z powodu mgły, co wszakże nie przeszkadza mi się nimi zachwycać.

Program jest prosty, pielgrzymkowy; msza, poczęstunek w domu pielgrzyma, droga krzyżowa (jak nie będzie padać...za bardzo), ewentualnie czas na piknik, ale w to nikt nie wierzy.
Ołtarz polowy


 Ciepła nie ma...

 Pomiędzy przyjazdem a mszą jest trochę czasu - co wykorzystuję żeby się urwać - dzięki temu macie zdjęcia z poprzedniego postu które pokazują stare sanktuarium. 
Oczywiście spotykam kolegę...

A potem już grzecznie idę do kościoła, siadam w ławce i wraz z innymi czekam. 

 Ale nie bezczynnie - obfotografowuję wnętrza. 







 Kościół jest jasny, przestronny, przemyślany, solidnie obwieszony wotami, widać że ludzie tu znajdywali to co było im potrzebne. 
 
 Wkrótce ktoś tu będzie wstępował w szranki małżeńskie... 



Po mszy idziemy na poczęstunek - ja tam bym wolał poszwendać się po okolicy - ale nie wypada.  Trochę mnie to gniecie, lata samotnych wypadów uczyniły ze mnie osobnika któremu trudno jest się podporządkować grupie. 
Wykorzystuję czas zwiedzając Dom Pielgrzyma 
O tym będzie następny wpis. 

 Nasza grupa z góry...

 i z dołu...

A potem ruszamy już na drogę krzyżową. 
Bardzo nieszablonową, pełną odniesień do naszej polskiej historii.
Zmuszającą do przemyśleń.

I - sąd

 II - wzięcie krzyża

 III - pierwszy upadek

 IV - Jezus spotyka Matkę

 Przedstawienie tak pełne dramatyzmu i dynamiki, choć absolutnie nieruchome że aż przechodzą ciary po plecach. 

 V - Szymon Cyrenajczyk pomaga nieść krzyż. 
Ale to nie Szymon - to Jan Paweł II! 
Pamiętacie gdy nakłaniano Go do ustąpienia? 
"nie schodzi się z krzyża" odparł. 

 VI - Weronika ociera twarz Jezusowi 
A w tym samym czasie krzyż dźwiga bł. ks. Popiełuszko. 
Zatłuczony za prawdę i dawanie nadziei...
Jedni kapłani byli mordowani, inni "współpracowali ale nikomu nie czynili krzywdy"...  

 VII - drugi upadek. Krzyż podtrzymuje ks. Franciszek Blachnicki. Postać która starczyła by na kilka życiorysów. Nie wymienię żadnego z jego dzieł, bo bym wartościował. 
 
 VIII - Jezus spotyka płaczące niewiasty.
klęczą postacie Stanisławy Leszczyńskiej i Stefanii Łąckiej.... kim były?
Mało kto pamięta, mało kto chce pamiętać. 
To kobiety które podczas porodów w Auschwitz ratowały nowonarodzone dzieci.
Antybohaterki Manif, Czarnych Marszy itp. akcji spod znaku Adolfa Hitlera bo to on przecież wprowadził dla Polek aborcję na życzenie 9 marca 1943 roku...


 IX - Trzeci upadek i znów ktoś podtrzymuje krzyż. To bł. ks. Roman Sitko - rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie. Znów życiorys bogaty aż do przesady.

 X - odarcie Jezusa z szat.
przy Zbawicielu kardynał Wyszyński - jemu też komuniści kościoły i majątki zakonne ograbili. Co wtedy powiedział?  
"Jeszcze nigdy Kościół w Polsce nie był tak silny, jak teraz" i miał rację 

 XI - przybicie do krzyża. 

 XII - Śmierć
W tym momencie zaczynają dziac sie u nas niezwykłe rzeczy - nagle chmury i mgła sie rozwiewaja - piekne, gorące słońce, cichjnie wiatr, jest naprawde przyjemnie.
Niesamowite.



 XIII - Pieta.

 XIV - Złożenie do grobu.
Postacie ks Jana Czuby - zamordowanego w Kongu i Ojca Zbigniewa Strzałkowskiego (mój ziomal) ofiary komunistycznej partyzantki w Peru...



 Alleluja!!! 

A tamte szczyty?! cóż czekają na mnie... 

16 comments:

Nomad said...

Bardzo ładna droga krzyżowa, ale pielgrzymka busem !?!

Wojciech Gotkiewicz said...

Pierwszy raz widziałem tak, niesamowicie artystyczną drogę. Bo, co do tej pory, to pożal się ... o dziwo Boże :)

Kasia Kamil Skóra said...

Oby więcej takich artystycznych perełek ! :)

Ania said...

Droga krzyżowa rzeczywiście niesamowita. Ale może byś napisał, kto jest jej autorem. Proszę.
Zaś kościół niezbyt mi się podoba. Wolę jednak architekturę sakralną w innym stylu. To znaczy, wydaje mi się, że dobrze, żeby miała styl, a tu go trudno się dopatrzyć.

Hanna Badura said...

Bardzo udana pielgrzymka - przy okazji zrobiłeś sporo zdjęć.
Droga Krzyżowa jest oryginalna - bardzo duże postaci, robi wrażenie.
Pozdrawiam serdecznie :)

♥ Łucja-Maria ♥ said...

Droga Krzyżowa jest niesamowita. Rzeźby wywarły silny wpływ na moje myśli i wyobraźnię.
Dziękuję za pokazanie Stacji Drogi Krzyżowej, szczególnie za Pietę. Patrząc na rzeźbę czas mi się zatrzymał.
Pozdrawiam:)

Stopa w stopę said...

Rzeczywiście, poszczególne stacje i ich bohaterowie robią duże wrażenie. I interpretacja samej drogi, i jej wyraz artystyczny.

Rozumiem, grupa mnie tłamsi. Wolę odejść, choć kawałek, powłóczyć się według własnego widzimisię. Z drugiej strony - wycieczka okazała się naprawdę cenna, zobaczyć i przeżyć coś takiego, piękne, mimo wszystko.

makroman said...

Nomadzie - nie każdy jest tak wytrenowany jak my, jak pisałem, ja bym mógł potuptać, ale inni uczestnicy?

Wojciechu - 90% dróg krzyżowych w kościołach to importy rzemieślnicze, te plenerowe mają zazwyczaj nieco większą wartość artystyczną, ale nie zawsze. Zależy od tego co twórcy miejsca chcieli powiedzieć i ... jakimi dysponowali środkami.

Kasiu i Kamilu - oby.

Aniu - Projekt: prof Wincent Kućma z zespołem (Kraków), wykonanie Piotr Piszczkiewicz z zespołem (Podłęże). Co do architektury; na pewno kontynuacja modernizmu, jak większość powstających współcześnie obiektów sakralnych, Katolicy to jednak środowiska bardzo konserwatywne (czasami nie tam gdzie trzeba)i raczej wierni nie zaakceptowali by kościoła w stylu hi-tech, metabolism czy bloob - choć mi się marzy odwiedzić kiedyś taka świątynię.

Hanno - robiłem zdjęcia z myślą o innych uczestnikach (obrobione, wypalone, przekazane) ale też i dla siebie. jedni modlą się klęcząc w ławkach inni biegając z aparatem, jeśli po pielgrzymce wszyscy czują się bogatsi duchowo to jest OK. (I tak nie dotarłem wszędzie gdzie chciałem, grupa narzuca ograniczenia).

Łucjo - na mnie też zrobiły niesamowite wrażenie.

Stopo - to kwestia charyzmatu, jednym go Bóg dał w kolana i klęczą w ławkach, innym w podeszwy i modlą się ganiając po okolicy ;-)

wilma said...

Droga krzyżowa robi niesamowite wrażenie. Ktoś miał miał znakomity pomysł!

stacho.lebiedzik said...

Dzięki za emocje drogi krzyżowej i jakże ciekawy Twój komentarz. Hejka!

Hanna Badura said...

Podoba mi się kościół. Jest przestronny, jasny i ładny :)
Pozdrawiam :)

♥ Łucja-Maria ♥ said...

Oglądałam wczorajsze opady deszczu w Tarnowie i okolicach. To straszne ile Ci ludzie ucierpieli.
Macieju, martwię się czy u Was wszystko w porządku?
Serdecznie pozdrawiam:)

wkraj said...

Ciekawie, jak zawsze u ciebie podany temat. Niespotykane potraktowanie drogi krzyżowej daje do myślenia, Twoje komentarze również.
Pozdrawiam.

makroman said...

Wilmo - ja upatruję w tym natchnienia.

Stachu - dzięki.

Hanno - dokładnie.

Łucjo - Tarnów tylko zmoczyło, ale w Tuchowie zrobiło zamieszania, w delikatesach centrum metr wody - cena za brukowane place... W Rzepiennikach do niedzieli grad i krupa śnieżna zalegały w rowach. Planowałem tam dzisiaj rajdzik po kamieniołomach, ale nie ma sensu, szlaki są rozmoknięte, a i ludzie miej przyjaźnie patrzą na wędrowca, gdy im nawałnica wytłukła uprawy.

Wkraju - tak powinno być z droga krzyżową, mechanicznie można klepać "zdrowaśki" ale drogę krzyżową trzeba przejść, przemyśleć a im bardziej myśli są dla nas trudne tym lepiej.

Ania27 said...

Ciekawe miejsce, niesamowita ta współczesna Droga Krzyżowa, nie widziałam jeszcze takiej, przedstawienia Jezusa Chrystusa są bardzo ekspresyjne...Pozdrawiam:)

makroman said...

Aniu - owszem czuć tą niezwykłość miejsca. Cały układ drogi krzyżowej, rzeźb, ich orientacja w terenie jest bardzo przemyślany.