Tuesday, June 24, 2014

Chrystus Frasobliwy w Dębnie

Że się ma czym frasować, to jedna sprawa, a że o figurkę przydrożną chodzi to inna.
Starzy bywalcy tego Bloga powinni pamiętać jak jesienią ubiegłego roku, gderałem o figurce zabranej do renowacji. Wszystko przy okazji pielgrzymowania szlakiem jakubowym z Wojnicza do Dębna. 
Aleć tegoż roku...
Stoi, pięknie jaśnieje w słońcu, oczy włóczęgi się cieszą!  No co b y się miały nie cieszyć, skoro to zabytek rzadki, cenny i ciekawy? No skoro znów tu jestem (ja zawsze dotrzymuję obietnic), to trzeba przedstawić także i jego. Po prawdzie chronologicznie wcześniej to zawędrowałem na cmentarz (dość dwuznacznie to brzmi - nieprawdaż), także ciekawy, bo jeden z najstarszych w Małopolsce, to jednak Frasobliwemu oprzeć się nie umiem i o nim wcześniej.  Z drugiej strony, słup stoi właśnie przy cmentarzu i jest z nim traktowany jako jedna całość - to że akurat ja na cmentarz wszedłem "partyzancką" drogą od dołu, nie znaczy że 99% nie wchodzi tam głównym wejściem od parkingu, a wtedy to właśnie figurka będzie pierwsza z kolejności.
Tak czy siak - pierwszeństwo się należy.

Oficjalne dane są takie: (przepisuje z tabliczki informacyjnej) - "figura wykonana przez twórce pomnika św.Kingi nad Niedźwiedziem (to ichniejsza rzeczka, ten Niedźwiedź),  na polecenie Anny Tarłowej herbu topór, właścicielki wsi Dębno w 1 połowie XVIIIw. /1747?/  Stanowiła pierwotnie rzeźbę przydrożną. Znajdujący się za nią cmentarz powstał ,dopiero w połowie XIX w. ... " 

 Jednocześnie na cokole wyraźnie widać datę, 1384...
Niby jest też słowo DIEM - dzień, ale konia z rzędem temu kto przypisze te cyfry do konkretnej daty. 

 Na moje oko obiekt pochodzi właśnie z XIV w. sama rzeźba lub na tym miejscu wcześniej stała inna, do której odnosi się ta data. Dopiero Anna Tarłowa, tragicznie doświadczona śmiercią swych dzieci nakazała albo wykonanie cokołu pod istniejąca rzeźbę, albo wykonanie nowej na wzór starej (naonczas niespecjalnie zabytkami się przejmowano). Albo też postawienie od nowa figury w miejscu gdzie stałą wcześniejsza - teraz chyba nie sposób to ustalić. W każdym razie na moje oko mamy do czynienia z kontynuacją miejsca świętego nawiązującą do czasów gdy zamek Dębno i wieś okoliczna dopiero powstawały.

Bezdyskusyjne jest że cokół i rzeźba od siebie się różnią,  Nie ma też wątpliwości że DIEM nie oznacza daty dziennej - bo raz ze bez sensu a dwa że było by to przedziwne pośród ludzi dla których miesiąc w tę, czy wewtę nie stanowiło problemu, a najważniejsze akty wagi państwowej noszą jedynie datę roczną.
Być może owo DIEM to zatarte i kiepsko przywrócone D.O.M. czyli DEO OPTIMO MAXIMO
(Bogu Najmilszemu i Najwyższemu).
Ja tak uważam, wszelkie uwagi sprzeczne z moim punktem widzenia jak najbardziej mile widziane.
 
"na rozstaju dróg, gdzie przydrożny Chrystus stał, zapytałeś dokąd iść... frasobliwą minę miał..." 


8 comments:

krogulec14 said...

Małe ojczyzny mają czasem swoje wielkie historie :-)

makroman said...

Albo małe ciekawostki, ale zawsze warto je poznawać.

Michał Cimek said...

Witaj!
Fajna figurka i jej historia.
A zamek to moje klimaty.
Pozdrawiam.
Michał

Tojav said...

Bardzo interesująca i zagadkowa kapliczka. Nie dopatrzyłem się litery O w wyrazie DMINI.

gwiezdna said...

w porównaniu do rzeźby cokół wygląda na zaskakująco świeży (na zdjęciu wygląda jakby był z piaskowca a to miękki kamień, rozpływający się w deszczach) nawet można nabrać podejrzeń co do późniejszej daty chyba, że był odrestaurowany ostatnio. cebulki jadą do Ciebie, dzisiaj udało mi się wyrwać z obłędu porządkowania po malarzach, pozdrawiam :)

makroman said...

Michał - wpadnij jak będziesz miał po drodze - stawiam flaszkę przedniego wina w piwnicy Lippoczego!

Toyav - też to dostrzegłem, ju z nie pierwszy raz zresztą, zastanawiam się kto "bawi się" w konserwatora - być może gmina nie mają pieniędzy na oddanie zabytku w ręce fachowców, wybiera jakiś przycmentarnych kamieniarzy, lub zgoła "majstrów z pacą". Sukcesywnie będę pokazywał efekty ich pracy.

Gwiezdna - przesyłka dotarła, sporo tego! Dzięki serdeczne, dzwonki już w ziemi.

Dokładnie tak - cokół jest późniejszy - rzeźba wpierw stała być może na cokole drewnianym lubo w drewnianej kapliczce przydrożnej.

Kris Beskidzki said...

Małopolska jest naprawdę ciekawa i piękna. Pogórze Ciężkowickie bardzo lubię :)
Pozdrawiam :)

makroman said...

A byłem ostatnio na "skamieniałym" z chłopcami po kamieniach pobiegać.