Friday, October 9, 2015

Kal

Na miejsce bazowe wybraliśmy (jak już pisałem post wcześniej) Węgorzewo, a ścisłej półwysep Kal a na nim ośrodek "zatoka Kal". Miejsce chyba dokładnie podług naszych oczekiwań, połączenie ośrodka wypoczynkowego, kempingu z polem namiotowym i mariny w efekcie otrzymuje się melanż cokolwiek eklektyczny ale harmonijny i ciekawy. Budynek główny, stołówka, restauracja, kilka domków o różnym standardzie, namioty, jakieś przyczepy, przystań zapchana jachtami, wypożyczalnia sprzętu wodniackiego, kort tenisowy, boisko do siatkówki, improwizowana przestrzeń do "nogi" słowem... ekstra.
Mam kilka zdjęć z miejsca, ale... zobaczcie sobie do nich sami.

Sam pewnie wybrał bym stanicę żeglarską PTTK, ale przecież nie jestem sam i trzeba się liczyć z innymi. A Moim chyba się spodobało, w każdym razie Marzence, czemu dała wyraz w najlepszy możliwy dla kobiety sposób ;-)

Półwysep Kal... cokolwiek dziwacznie brzmi, prawda? Nie powinno to dziwić jest polską wymową niemieckiego Kehlen. Kehlen, w moim swobodnym tłumaczeniu (bardziej swobodnym niż tłumaczeniu), znaczy to tyle co gardziel, przełyk - być może chodzi o Kalską Bramkę przesmyk odcinający jezioro Święcajty od Mamr, być może nawiązuje do swoiście ciekawego i budzącego skojarzenia kształtu półwyspu. Tego nie wiem.

A propos Zatoka Kal ma marinę od strony Święcajt, żeby jednak nie było tak prosta, wcale nie nad Zatoką Kalską, ale nad Zatoką... Paluszek ;-).

 Mamry widok mniej więcej ze środka półwyspu

 Węgorzewo widziane z Kal

 Wieża ciśnień w Węgorzewie, w zasadzie obok Węgorzewa, bo dość daleko od centrum,
Charakterystyczny, z daleka widoczny punkt, ułatwiający nawigację... zwłaszcza pieszą, bo wyznaczonych szlaków pieszych tam jak na lekarstwo, a takich które były by utrzymane w sposób znany z południa Polski, to praktycznie wcale nie ma. 
No ale za to są wspaniale utrzymane szlaki żeglowne i kajakowe... 
Ale powiedzmy sobie szczerze - wędrówki to Warmia na Mazurach się pływa. 

 Święcajty.

 Święcajty i "kocia wyspa", pływaliśmy tam na kajakach - fajna przygoda, zwłaszcza dla młodych, bo mogli sobie pobyć na "bezludnej wyspie" ;-)
 Kal to pełne zróżnicowanie - od zabudowań gospodarskich, poprzez agroturystykę, ośrodki wypoczynkowe i wille na wynajem (powyżej), do super luksusowych posiadłości na samym kraju półwyspu (poniżej, to "trójkątnym jeziorem" to jedna wielka posiadłość, ale "wstęp wzbroniony")

Zdjęcie oczywiście satelitarne. 

 Kal to także urokliwe pyliste dróżki po których wspaniale się spaceruje (zwłaszcza po obfitej obiadokolacji) - kierowcy tu zazwyczaj rozsądni i nie sprawiają pieszym większego kłopotu, aczkolwiek spotkałem się z chamstwem miejscowego taksówkarza, który wzbił w powietrze chmurę pyłu, mimo iż widział że idziemy, mógł szmaciarz zwolnić, ale po co myśleć o innych? 


Kal to również superromantyczne zachody słońca 

 I super widokowe kompozycje klasy ziemia, woda niebo 
(tu Zatoka Kalska) 

 A to już lokalny finis terrae ...
Bramka Kalska czyli przesmyk na szerokie akweny Mamr i jezior z nimi połączonych. Dalej iść się nie da.

8 comments:

Mrs.Rose said...

Piękne widoki, widać pogoda dopisała :)

Pozdrawiam

makroman said...

Witaj - tego lata trudno było na pogodę narzekać, zresztą jesień też piękna i już po powrocie z urlopu, przeszedłem kilka naprawdę pięknych szlaków po moim ukochanym Pogórzu. Niedługo będą relacje, jak tylko uporam się z materiałem wakacyjnym.

krogulec14 said...

Mam nadzieję, że w następnych postach pokażesz węgorzewski zamek :-)

Mad said...

Jesienią jeszcze na Mazurach nie byłam... Może czas najwyższy :)

Tojav said...

Świetna wycieczka i tyle interesujących miejsc. Choć nie jestem już młody, sam chętnie pobyłbym na "kociej wyspie".

makroman said...

Krogulcze - jasne, choć akurat był w remoncie.

Mad - my też w środku lata, w sumie to i ja jesienią na Mazurach nie byłem, ale przy wyjeździe już zaczynały się brzozy żółcić i co nieco jesiennie było.

Toyav - to dopiero początek przygód - będzie tego znacznie więcej.

Hanna Badura said...

Dawno już nie byłam na Mazurach.
Chętnie bym się wybrała :)

makroman said...

Hanno - pięknieją z roku na rok - poczekaj jak pokażę port w Węgorzewie! Albo kilka miasteczek okolicznych.