Wednesday, August 10, 2016

Diabeł na ołtarzu czyli... Binarowa!

Taka anegdotka z Wańkowiczem i diabłem w rolach głównych.
zapewne wiecie że drzewiej język bardziej purytański był i w takim międzywojni, co poniektóre słowa mogły na wypowiadającego ściągnąć odium a zapewne i kary kryminalne. Wszak znamy ten wiersz Tuwima który kończy słowami
"i ty cenzorze, co za wiersz ten zapewne skarzesz mnie na ciupę
.... całujcie mnie wszyscy w dupę!"
Dobrze też wiemy że nie przyniósł mu poklasku w towarzystwie... 

Ale wróćmy do Wańkowicza - otóż założył się on był kiedyś że publicznie, przy damach powie słowo "dupa". Hardcorowy zakład (jak by to młódź nasza ujęła), a i stawka skrzynka whisky nie mała. mamy zatem szanowne grono, damy, profesorowie, oficerowie i biskupi, generalnie creme de la creme. Przed szanownym audytorium staje melchior Wańkowicz - kolega tkwi na widowni - z zapałem czekając jego klęski - a tymczasem autor "na tropach Smętka" rozpoczyna wykład... o pieśniach ludowych! i przytacza całe ich bogactwo (często zmyślając... no powiedzmy głównie zmyślając), a pamiętajmy że to czasy kiedy każdy szanujący się naród, wysnuwał swoją proweniencję od okrzemków zamieszkujących może co potem się naszym lądem stało, znaczy że my tu nawet nie od dziada pradziada, ale jeszcze i przed potopem... W takiej atmosferze wszystko co stare (lub stare udające) stawało się bezcenne, drogie sercu i godne najwyższej chwały.
Stoi zatem Wańkowicz i w kulminacyjnym momencie rypie widowni wierszem między uszy. wiersz a jakże o świętym Michale który to "mieczem Diabła w DUPĘ koli... Ach jak jego (znaczy Diabła) boli!" Kolega zmartwiał a publiczność w szał - jakiż to wspaniały przykład ludowej twórczości Wańkowicz odnalazł!, jakiś to skarb narodowy... Zmartwiał kolega, już wiedział że przegrał.

Ale co to ma wspólnego z Binarową!
Otóż ma i zaraz to udowodnię.

Do Binarowej dotarłem pieszo z Rzepiennika Suchego

Liczyłem na kilku minutowy postój połączony z popasem - a zostałem tu na prawie godzinę,  choć jak sądzę przewodniczce nie brakło by ciekawostek i na dwie godziny opowieści.

Kościół powstał około 1500 roku, drewniany, jednonawowy, z kaplicą, przedsionkiem, i obszerną zakrystią. Konstrukcji zrębowej, kryty gontem, ze słupowa wierze, otoczony sobotami. Na zewnątrz piękny - niesamowicie robi się dopiero wewnątrz. Otóż cały - dokładnie cały - pokryty jest polichromiami, i to nie jakieś gwiazdki, aniołki itp. mamy tu na przykład rodzaj XVI wiecznego komiksu, obrazującego Mękę Pańską, Albo alegoryczne przedstawienia grzechu i cnoty. Mamy ówczesne widoki Biecza oraz  ... oraz mnóstwo innych, których nie opisze, abyście MUSIELI tu przyjechać. 

obiekt jest wpisany na listę dziedzictwa UNESCO ... ale to raczej powszechna wiedza.









 Bryła kościoła, ciekawa, urozmaicona, lecz proporcjonalna i dająca świetny odbiór.

 a przy tym pięknie utrzymana. 
Ale jak pisałem wyżej - prawdziwa rewelacja to wnętrze zabytek pełen zabytków a wszystkie ... bezcenne. 


 baptysterium - zachwyciło mnie - ale nie tylko, okazuje się iż równie mocno zachwyciło np. Wyspiańskiego - tylko że On umiał je pięknie naszkicować - ja walnąłem prymitywną fotkę.  
Takaż różnica pomiędzy mną a artystą. 

 I tu na światło dzienne wyszła marna kondycja mojego aparatu - nie dość ze sam w sobie małpa, to jeszcze coś się zepsuło i nie mam możliwości wyłączenia lampy błyskowej pozostały opcje Auto, albo wymuszony błysk)- zatem mam zdjęcia... niedoświetlone, bo zamykam nieprzydatne w takich okolicznościach świecidełko, ale ono i tak mrugnie, więc nic nie daje zwiększenie czasu naświetlania, skoro idioten automat przymknie mi przesłonę - a jak ustawię i przesłonę i czas, a lampa błyśnie to zdjęcie mam prześwietlone od góry, bo choć zamknięta to i tak coś tam światłem rzuci... dramat.  

 Prawa strona ołtarza - wybaczcie chaos... Taki sam chaos miałem w głowie - przewodniczka mówiła, z wielką erudycją i zaangażowaniem, ja słuchałem i starałem się zapamiętać - jednocześnie niczym Japończyk na Akropolu - trzaskałem zdjęcie za zdjęciem, żeby mieć z czym łączyć słowa przewodniczki. 

 A tu wspomniany wyżej XVI wieczny komiks Męki Pańskiej. 
Pamiętajmy, takie przedstawienia to był najlepszy sp[osób by niepiśmiennemu ludowi jakąś wiedze przekazać. Szczerze mówiąc, do tego wracamy i ... nie oszukujmy się dla wielu i tak przekaz obrazkowy jest jedynym który są zdolni ogarnąć. 

 Belka tęczowa. 

 Chór

 Bezcenna gotycka Matka Boska. 

 A Święty Michał na ołtarzu Diabła koli... ach jak jego (Diabła znaczy) boli... 
i już rozumiecie tytuł, anegdotkę na wstępie - oraz to jak Diabeł na ołtarze trafił...
wszak jesteśmy w kościele pod wezwaniem Św. Michała Archanioła... 
 
 Gotycki pulpit - może nie tak bezcenny jak figura Matki Boskiej ale... 


 Dość nietypowe przedstawienie Maryi - bo jako dziewczynki, w towarzystwie Anny i Joachima 

 Wejście do zakrystii 

 

 Urocza pani przewodnik - prezentuje ... sejf parafialny! 
Solidna skrzynie, zamykaną na równie solidne zamki! 
Niestety zdjęcie podłe z gatunku do... tego w co Arch Michał Diabła koli... 
ach jak (mnie) to boli!

Szafeczka na przybory liturgiczne

Brewe papieża Piusa IX
Ad Perpetuam Rei Memoriam - na pamiątkę wieczystą...

"Pancerne" drzwi do zakrystii - UWAGA - wykonane z pojedynczej deski - jak olbrzymie musiało być drzewo z którego udało się pozyskać taką tarcicę? 


 Pierwsze znane przedstawienie Biecza. 

 Męczeństwo św. Szczepana.

 Alegorie grzechów i cnót - to co p[o prawej stronie postaci głównej to grzech, to co po lewej cnota (znaczy z naszego punktu widzenia po lewej grzech po prawej cnota) np. na ostatnim z prawej - płciowość! 
Sex w raju, połączony z konsumpcją zakazanego owocu, był grzeszny - ale ten małżeński już nie, bo pobłogosławiony.
Albo wcześniej - gromadzenia bogactw i trzymanie ich dla siebie jest grzechem, ale udzielanie ze swoich bogactw jałmużny już grzechem nie jest... 

Powiedzcie to zwykłemu człowiekowi - tak żeby uwierzył i nie miał wrażenia że nastajecie na jego pieniądze albo życie intymne? A tu ma narysowane i ... po jakimś czasie, zakuma sam od siebie o co chodzi. 


 A to już... konfesjonał - rodzinny konfesjonał.
Jedno się spowiada - to po spowiedzi, na oczach spowiednika odmawia pokutę, reszta grzecznie czeka. 
Ławki są wąskie, jak oni się spowiadali żeby reszta rodziny nie słyszała... no nie wiem...


 Na kapitelu wypisane warunki dobrej spowiedzi... tak na wszelki wypadek, żeby sobie penitent sumienia nie czyścił, że nie wiedział 

 A to zamek w Bieczu - dziś już kompletnie nieistniejący...

 "Męski kącik" śmierć zbierająca żniwo.
 
 i człowiek w niewoli grzechu - z nagości można wnioskować o jaki grzech chodzi... 

A na koniec...
na koniec nagła śmierć!
Dlatego nie warto, gromadzić pieniędzy - ich na tamten świat nie weźmiemy, za to na pewno Pan bóg zechce pogawędzić z nami o przebytych szlakach, odwiedzonych krainach, poznanych ludziach... 


Namiary na przewodniczkę - powtórzę boi nie każdy może sięgnie do wcześniejszego postu. 

Małgorzata Nalepa
692 385 244
malgorzatanalepa46@gmail.com


13 comments:

Andrzej Rawicz said...

O kościółku w Binarowej słyszałem wiele, ale nigdy w nim nie byłem. Po tym co pokazałeś pewnie się wybiorę. ;)
Kilka lat temu z włączonym firmowym "Pentaxem 645D" przeszedłem przez prymitywną bramkę wykrywacza do metali. Okazało się, że zawiesił się system. Nie mogłem robić zdjęć, bo ostatnio wykonane było typu "makro". Producent zaproponował wymianę elektroniki za ok. ... 3700 zł. z demontażem. Zacząłem więc sam demontować aparat, wyciągnąłem 3 rodzaje baterii i 2 karty pamięci, potem zrezygnowany włożyłem je z powrotem, i wtedy po kilkunastu sekundach usłyszałem 3 beepy i na ekranie wyświetliło się oczekiwane okienko "ready!".
Może też zrób taki twardy reset?

makroman said...

Możesz mieć Andrzeju rację, jakiś system podtrzymywania tam musi być na czas ładowania akumulatora. Może wystarczy go odłączyć, na chwilę? Pobawię się!

Ania said...

Tytuł szokujący! Ale tekst pokazał, że słuszny.
Kościół rzeczywiście wart zwiedzenia.

doriska8 said...

Fascynujące rozbicie na szczegóły tego jak się okazuje interesującego kościoła. Właśnie tego często mi brakuje w moich wycieczkach - czasu na dostrzeżenie detali. Pozdrawiam

Kasia Kamil Skóra said...

Piękny kościół , perełka w naszym regionie, musimy się koniecznie tam wybrać :) Mam nadzieję że jest dobrze zabezpieczony przed pożarem , pamiętam nie tak odległy pożar drewnianego zabytkowego koscioła w pobliskiej Libuszy który spłonął po raz drugi w ciągu ostatnich lat ...

Stopa w stopę said...

Piękny! Każdy detal zwraca uwagę. Nie mogę nie porównać go do kościoła św. Mikołaja w Słopanowie. Tam z kolei, na jednej z polichromii, diabeł spisuje grzechy karczmarki, która "nie dolewała". Wspaniale, że możemy podziwiać dziś takie dzieła!

DD said...

No proszę, wystarczy trochę kreatywności i skrzynkę alkoholu z wyższej półki wygrać można....
***
Czytam, ogladam i myślę sobie, o.... kolejna perłka do zapamiętania. Brnę dalej i.... kurczę, ale ja to widziałam, ja to kiedyś nawet fotografowałam, ja o tym słyszałam.... i co? Dziura w pamięci totalna, jakieś strzępy przeciskają się do świadomości.
Fakt, miejsce warte odwiedzenia i ZAPAMIĘTANIA. MUszę tam wrócić. Może w przyszłym roku? Pozdrawiam.

Poboczem drogi said...

A ja się cieszę, że Szlak Architektury Drewnianej w Małopolsce stał się otwarty i w sezonie właściwie bez przeszkód można odwiedzac obiekty. Dawniej nie raz i nie dwa odbijałam się od zamkniętych drzwi, a teraz są godziny otwarcia, jest przewodnik. Może i na Podkarpacie ta moda dojdzie.

Stanisław Kucharzyk said...

Piękna relacja i foty też

makroman said...

Aniu - qed ;)

Dorośli - mamy z żoną ten sam problem, program tak napięty że nie ma czasu na zachwycanie się szczegółami (w których nota bene także tkwi Diabeł), choć prawdę powiedziawszy od pewnego czasu celowo zwalniam pęd, by jak najwięcej detali zobaczyć taka turystyka bardziej intensywna niż ekstensywna.

Kasia i Kamil - Libusza to ma pożogę w tradycji od setek lat, ale istotnie zabytek bezcenny.

Stopa - tylko ci mogą te miejsca podziwiać , którzy swe tyłki w świat ruszą, "domatorzy" są tu o wiele ubożsi. Wrzuć u siebie tego św. Mikołaja.

Doroto - być może Byłaś, ale nie pamiętasz, może znasz z jakiegoś programu tv, bo kilka ich na temat tego kościoła powstało? Teren wart jest odwiedzenia, wkrótce materiał o pobliskim Bieczu.

Binarowa to Małopolska (jeszcze), a czasami przewodniczka nie ma, tak jak kilka dni po moim pobycie, gdy pojechaliśmy tam z żoną - ale wtedy poprawiano coś przy dachu, więc może z tego powodu.

Stanisławie po po - dzięki.

Wiesław Zięba said...

Kościół jego wyposażenie jest piękne. Co do Wańkowicza i jego gierek słownych, to coś mi się przypomniało. Mam kurnik, a w nim trochę niosek. Gdy kiedyś podniosłem się z krzesła, żona zapytała: gdzie idziesz? Do kur wychodzę. Tak to jest napisane, ale jak się to głośno wypowie...

Stopa w stopę said...

Racja, wrzucę. Miejsce warte "rozgłosu". Dopisuje do listy tematów do opracowania. Dzięki za inspirację!

makroman said...

Wiesławie - przednie! Sprzedałem już na imprezie rodzinnej ;-)

Stopo - Warte. Zaplanuj więcej czasu, bo tuż obok jest Biecz. Także perełka!