Monday, August 29, 2016

Modliszewice czyli - gonitwa ze słońcem.

Modliszewice - ostatni punkt naszej trasy po zamkach Polski Centralnej 

Tu już nawet trudno mówić o zwiedzaniu - robię kilka zdjęć w resztkach słońca.

Miejscowość już pogrążona w sobotnim wieczorze, grille, lekko podchmielone glosy, dudniący telewizor... Patrzą na nas nieco zdziwieni (parkujemy pomiędzy ogrodzeniem zamku a lokalnym, osiedlem mieszkaniowym), o tej porze?


Teren zamknięty - penetracja grozi jakimiś potwornymi sankcjami, ale zwiedzać można pod warunkiem wcześniejszego kontaktu z IT w pobliskich Końskich. Rzecz jasna o tej porze o żadnym kontakcie mowy nie ma, zresztą sensu z racji na zapadająca noc, też by nie miało.

Idziemy wzdłuż ogrodzenia, bo najładniejszy widok, jest chyba od strony głównej Drogi.


Sam obiekt to bastejowy dwór obronny - malowniczo umiejscowiony, otoczony fosą - więcej informacji w serwisie ZAMKI.RES


Nawet jeśli zameczek nie obronił by się przed najazdem armii wroga, lub nawet zajazdem zdeterminowanego sąsiada - to i tak był miłym, urokliwym miejscem do życia.

 Cóż więcej napisać? Nic chyba do dodania nie zostało, cicho tam i spokojnie, nieśpiesznie im nieśpiesznie - nam wręcz przeciwnie.

Dopijam resztki kawy z termosu - teraz już lekko (niewyczuwalnie w zasadzie) ciepławej lury i "pokrzepiony" siadam za kierownicą - przed nami blisko 180 km drogi powrotnej... 

7 comments:

Rademenes II said...

Mieszkam w miejscowości w centralnej Polsce z zamkiem, szkoda że totalnie rozwalonym. Ruiny można sobie pozwiedzać. Ale ile jak tam czasu spędziłem za młodu... obecnie nawet chałupy stare są dla mnie wdzięcznym obiektem eksporacji.

Stopa w stopę said...

Intrygujace miejsce, chętnie byśmy je odwiedzili! Szkoda, że nie udało się zobaczyć go z bliska.

Mimo różnych wrażeń wspomniane 180 km pokonaliście chyba usatysfakcjonowani wyprawą, hm?

Pozdrawiamy!

Ania said...

Plan zwiedzania zrealizowany. Niedosyt pozostał, czyli jest dobrze. Będzie co zwiedzać w przyszłości.

makroman said...

Radmenesie - ja mieszkam u stóp "pięknie" niszczejących ruin zamku Leliwitów i Tarnowskich, też spędzałem tam całe godziny i od niego właśnie zaczęła się nasza z żoną zamkowa przygoda.

Stopo - pewnie wystarczy umówić się z IT w Końskich, jak jesiezcze kiedyś będziemy w okolicach... kto wie?

Aniu - ano niedosyt to mój stan permanentny. Jak wszystko wypali to jeszcze w tym sezonie kolejny rajd samochodowy, tym razem literacki, od Czarnolasu po Wiślicę.

patriota pejzażu said...

Zapowiedź rajdu do Wiślicy mogę tylko pochwalić :)

Poboczem drogi said...

To ja się tego rajdu literackiego doczekać nie mogę, bo okolice Wiślicy to moje rodzinne strony :)

makroman said...

Patrioto i Poboczem - akurat Wiślica jest na samym końcu listy miejsc do odwiedzenia i podejrzewam że będziemy tam tuz przed zachodem słońca a do tego potwornie zmęczeni - zatem... wyrażam obawy iż opis tego miejsca porównać będzie można z ... Modliszewicami.
Wiślicę trzeba będzie jeszcze kiedyś odwiedzić - ale już jako osobna lokację